Wawrzyńcowe Hudy: Różnice pomiędzy wersjami
Praktykant (dyskusja | edycje) Utworzono nową stronę "Kategoria:Historia Kategoria:Kultura i sztuka Kategoria:Indeks haseł – alfabetyczny Kategoria:Tom 13 (2026) Autor: dr Robert Garstka ::::::::::::::::::::::::: ENCYKLOPEDIA WOJEWÓDZTWA ŚLĄSKIEGO ::::::::::::::::::::::::: TOM: 13 (2026) Jak" |
Praktykant (dyskusja | edycje) Nie podano opisu zmian |
||
| Linia 8: | Linia 8: | ||
::::::::::::::::::::::::: [[ENCYKLOPEDIA WOJEWÓDZTWA ŚLĄSKIEGO Tom 13 (2026)|TOM: 13 (2026)]] | ::::::::::::::::::::::::: [[ENCYKLOPEDIA WOJEWÓDZTWA ŚLĄSKIEGO Tom 13 (2026)|TOM: 13 (2026)]] | ||
Tradycja palenia ''Wawrzyńcowych Hud'', zwanych także ''warzyńcowymi ogniami'', ''wiwatem'' lub ''Wawrzyńcem,'' jest ściśle związana ze wspomnieniem św. Wawrzyńca oraz parafią w [[Rajcza|Rajczy]], której ten chrześcijański męczennik patronuje. Wedle przekazu został on upieczony żywcem na metalowej kracie, będącą jednym z atrybutów tego świętego. Wspomnienie św. Wawrzyńca w tradycji kościoła katolickiego przypada w dniu 10 sierpnia. Wtedy też lub w okolicy tego dnia w Rajczy obchodzony jest uroczysty odpust parafialny<ref>B. Rosiek, „Zwyczaje i obrzędy doroczne” [w:] ''Kultura ludowa Górali Żywieckich'', praca zbiorowa pod red. Katarzyny Ceklarz i Barbary Rosiek, Kraków 2018, s. 467.</ref>. | |||
Geneza Wawrzyńcowych Hud nadal nie została jednoznacznie określona. Według jednej teorii w okolicy Rajczy oraz w wioskach niegdyś do niej należących, tj. Soli, [[Ujsoły|Ujsołach]], Rycerce Dolej i Górnej, ogniska rozpalano na pamiątkę męczeńskiej śmierci św. Wawrzyńca. Kolejna teoria oparta jest na miejscowej legendzie. Między wiekami XVII a XIX epidemia cholery pustoszyła m.in. Ujsoły, zbierając śmiertelne żniwo. Wawrzyn Sporek był najstarszym gospodarzem tej miejscowości. Pewnej nocy przyśnił mu się ogromy słup ognia płonący od ziemi do nieba. Przerażony opowiedział swój sen proboszczowi. Ten polecił mu zapalić podobny ogień o północy na najwyższym wzniesieniu w okolicy. Było to w noc św. Wawrzyńca. Mieszkańcy patrzyli z przerażeniem na olbrzymie płomienie, jednakże o świcie, gdy ogień przygasł, zawiał wiatr, odganiając zarazę z okolicy<ref>''Wawrzyńcowe Hudy potęga tradycji'', wydano staranie UG w Ujsołach (brak roku wydania i numeracji stron) oraz ''Wawrzyńcowa Huda… a co to jest?,'' Ujsoły 2018 (brak numeracji stron).</ref>. Inna teoria łączy tę tradycję z pogańskim kultem ognia i wiarą w jego magiczną moc, a więc z okresem znacznie wcześniejszym niż ustanowienie parafii w Rajczy. Prawdopodobnie z czasem na praktyki pogańskie nałożyły się wierzenia chrześcijańskie, jak np. w przypadku Sobótki (Nocy Świętojańskiej), obchodzonej najczęściej w dniu wspomnienia świętego Jana Chrzciciela (24 czerwca), gdzie również ważnym elementem pozostaje ogień. Trzecia hipoteza uznaje natomiast, iż Wawrzyńcowe ognie stanowią dalszy ciąg obrzędów świętojańskich poprzez ich powiązanie z wiarą w magiczną moc ognia, oczyszczającego i chroniącego od wszelkich złych wpływów. W tradycji Wawrzyńcowych Hud dostrzec można analogię z obchodami nocy świętojańskiej i Zielonych Świątek, których ważnym elementem, mimo licznych zachodzących zmian, nadal pozostaje ogień. Jeszcze inna upatruje początku palenia ogni w zwyczajach wywodzących się z kultury pasterskiej, skłaniając się do podkreślenia agrarnego wydźwięku rozpalania Wawrzyńcowych Hud<ref>K. Trojan, „Geneza obrzędu Wawrzyńcowych Hud w Beskidzie Żywieckim”, [w:] ''PEREGRINUS CRACOVIENSIS'' nr. 24 (2), 2013, s. 52.</ref>. | |||
Zgodnie z dawną tradycją ''huda'' winna zapłonąć o północy z 9 na 10 sierpnia, jednak współcześnie rozpalana jest w różnych terminach oraz o różnych godzinach. Zwyczaj ten podtrzymywany jest nadal w Rajczy, Ujsołach, Soblówce, Złatnej, Glince i sporadycznie w Rycerce. W miejscowościach tych stawia się jedną ''hudę'', jednak jeszcze w latach 90. XX wieku każdy przysiółek wnosił własną konstrukcję, była to bowiem forma lokalnej rywalizacji. Największe, mierzące niejednokrotnie ponad 20 metrów budowane są nadal w Ujsołach i Złatnej. Ich przygotowanie rozpoczyna się kilka dni wcześniej. | |||
Zazwyczaj wszystkimi pracami zajmowali się młodzi mężczyźni, którzy w trakcie procesu budowy pilnowali w skleconym szałasie, by ktoś inny złośliwie i przedwcześnie jej nie spalił, nie obalił lub nie ściął. Po dostarczeniu w wyznaczone miejsce materiału przywiezionego z lasu na planie kwadratu wkopuje się w ziemię cztery żerdzie, wzmacniając je co pół metra poprzecznymi deskami, tzw. ''spongami''. Wewnątrz tej konstrukcji układa się najpierw chrust, tzw. ''pasiekę'', a następnie świerkowe i jodłowe gałęzie. Niegdyś używano gałęzi jałowca, jednakże obecnie krzew ten na wyżej wymienionym obszarze występuje dość rzadko, a ponadto objęty jest ochroną gatunkową. W latach 70.- 90. XX wieku, o czym obecnie się nie wspomina, między gałęzie wkładano także opony samochodowe, aby ogień był mocniejszy i bardziej widoczny, a konstrukcja dłużej się paliła. Na samym szczycie montowana jest jedna ''mojka'', czyli niewielkie zielone drzewko świerkowe, przystrojone niekiedy wstążkami z bibuły. Do niedawna, ważnym elementem była również kukła przypominająca ludzką postać, tzw. św. Wawrzyniec, zatykana na szczycie konstrukcji<ref>R. Garstka, ''Świat obok nas. Obrzędowość doroczna w województwie śląskim'', Katowice 2013 r., s. 170.</ref>. | |||
Zdaniem Krystyny Kwaśniewicz, tradycja Wawrzyńcowych Hud znana była wyłącznie w Soli:<blockquote>Spośród badanych wsi Wawrzyńcowe ognie pali się wyłącznie w Soli. Zwyczaj ten, mający według miejscowej opinii upamiętniać męczeńską śmierć, jaką poniósł w płomieniach św. Wawrzyniec, w rzeczywistości ma zapewne inną genezę. Być może, łączyć ją można z paleniem ognisk dla odstraszenia zagrażającego zła w czasie wielkiej morowej zarazy. W Soli zwyczaj ten kultywują starsi chłopcy i młodzież męska. Już kilka dni naprzód gromadzą na okolicznych wniesieniach duże stosy z gałęzi i chrustu. Zapalają je w wigilię św. Wawrzyńca o zmierzchu i podsycają przez cała noc: „gdzie się popatrzeć – tam się pali, pełno tych ogni po górach”, a śpiew i muzyka ''heligonek'' niesie się aż do wsi<ref>K. Kwaśniewicz, ''Zwyczaje doroczne polskich górali karpackich'', Bielsko – Biała 1998''',''' s. 37.</ref>.</blockquote>W swej późniejszej publikacji Kwaśniewicz również nie odnotowuje wysokich konstrukcji, lecz wielkie ogniska palone na okolicznych górach, zwanych w Soli ''wawrzyńcowymi stosami''<ref>Tamże, s. 97.</ref>''.'' | |||
Józef Stańco (prawdopodobnie mieszkaniec Rajczy) w swojej relacji opublikowanej w 1934 roku również nie wspomina o wysokich konstrukcjach:<blockquote>Obrzęd ten wykonują przede wszystkim pasterze, którzy już na kilka tygodni przed odpustem przygotowują się do tego. Materiałem używanym do palenia są pospolicie rosnące krzewy jałowca. Wyrywają je rękoma albo też podcinają siekierą. Większe kupy jałowca kryją w pewnych sobie wiadomych miejscach, ponieważ pasterze innej wioski chętnie po kryjomu jałowce drugim kradną. Zwyczaj palenia ognisk odbywa się dopiero w przeddzień odpustu tj. w sobotę. Już od południa, chłopcy znoszą na długich żerdziach, albo na sznurach na przeznaczone miejsce do palenia krzewy. Miejsce to jest zazwyczaj na szczycie, albo pod szczytem góry. Jałowce te następnie układają w wielkie stosy, zwykle są dwa obok siebie. Gdy już to ułożą, idą do domu a jeden albo dwóch zostaje na warcie, bo zdarza się, że jedni pasterze drugim stosy podpalają, co oczywiście przynosi wstyd poszkodowanym. Gdy jest już dobrze ciemno, przychodzi nie tylko młodzież, ale także rodzice i kawalerowie, którzy przynoszą ze sobą proch i moździerze. Przed północą następuje podpalenie stosu tj. tak zwany „Wawrzyniec”. Z chwilą podpalenia stosu rozpoczynają się skoki chłopców, pląsy dziewcząt, oraz najrozmaitsze ogólnie znane piosenki i śpiewki góralskie. Starsi w tym czasie strzelają z moździerzy<ref>Moździerz - rodzaj własnoręcznie wykonanego urządzenia wywołującego głośne eksplozje na skutek zachodzącej w nim reakcji chemicznej.</ref>. Takich ognisk oglądać można od razu kilka, spoglądając z góry na okolicę. […] Palenie ognisk trwa przez całą noc. Wczas rano w dniu odpustu wypędzają pasterze bydełko na paszę, a potem wszyscy udają się tłumnie na odpust do Rajczy<ref>Relacja Józefa Stańco. „Boży rok w zwyczajach i obrzędach ludu żywieckiego” [w:] ''Zwyczaje, wierzenia i obrzędy na ziemi żywieckiej Materiały i opracowania'', red. Mirosław Miodoński, Żywiec 2002, s. 134.</ref>.</blockquote>W Rajczy jeszcze w latach 80.- 90. XX wieku na stokach gór, gdy te jeszcze nie były zarośnięte drzewami, w pobliżu ''hudy'' wykonywano specjalny wzór. W ziemi ryto rowek tworzący litery IHS - Chrystogram będący symbolem Jezusa Chrystusa - znak krzyża oraz napis „św. Wawrzyniec". Wsypywano do niego trociny polane ropą. Całość znajdowała się blisko zbudowanej ''hudy''. Po jej podpaleniu po pewnym czasie zajmował się od niej także cały napis, płonący i widoczny z daleka na całą okolicę. | |||
O podobnych praktykach wspomina także Maria Romowicz, nie podając jednak, w jakiej miejscowości miało to miejsce: „W pobliżu ''hołdy'' rozpala się małe ognisko, lub z szyszek świerkowych napełnionych płonącą żywicą układa napis »Św. Wawrzyniec«”<ref>M. Romowicz, ''Folklor Górali Żywieckich'', Warszawa 1978, s. 367.</ref>. | |||
Inne źródło wskazuje, że z zapalnymi szyszkami, specjalnie do tego celu przygotowanymi, biegały wieczorem po groniach młode dziewczyny, śpiewając pieśni o św. Wawrzyńcu:<blockquote>''Ej, Wawrzynie, Wawrzynie coś sie w łogniu smazył,'' | |||
''Ej, łuproś dobrom nocke, niegze sie nom darzy.''<ref>J. Gąsiorek, M. Pokusa, ''Zwyczaje i obrzędy ludowe na Żywiecczyźnie. Materiały etnograficzne'', Żywiec 2013, s. 262.</ref></blockquote>Przed północą do ''hudy'' schodzili się starsi i młodsi mieszkańcy wraz z muzyką. Dziewczęta wracały z gór, zaś jeden z górali grał na trąbicie, dając znać, że zbliża się północ i należy podpalić ''hudę.'' Przy blasku ognia tańczono i śpiewano, bawiąc się do białego rana. Chłopcy strzelali z batów i moździerzy<ref>Tamże, s. 263.</ref>. | |||
Z uwagi, iż wypas owiec na wzmiankowanym terenie jest obecnie sporadyczny, od dawna to już nie pasterze odpowiedzialni są za pozyskanie materiału i budowę konstrukcji. Nie spotyka się także drewnianych szałasów, w których młodzi mężczyźni trzymali warty, by nikt nie ukradł im materiału lub przedwcześnie nie podpalił ''hudy.'' | |||
Współcześnie za organizację wydarzeń kulturalnych pod nazwą Wawrzyńcowe Hudy, Wawrzyńcowy Wieczór (wcześniej Wawrzyńcowe Jarmarki), Hudy Strażackie, których ważnym elementem nadal pozostaje postawienie i podpalenie ''hudy'', odpowiedzialne są jednostki kultury, urzędy gmin, jednostki ochotniczej straży pożarnej, sołtysi, a nawet podmioty prywatne – Geo-Park „Glinka”. W trakcie tych imprez prezentują się lokalni twórcy ludowi i koła gospodyń wiejskich; organizowane są zawody drwali, zawody strażackie, konkursy kulinarne, degustacja potraw regionalnych, występy kapel i zespołów regionalnych, zabawa taneczna przy muzyce dyskotekowej i folkowej. Wawrzyńcowe Hudy w Ujsołach, odbywające się zazwyczaj w pierwszy weekend sierpnia (a więc kilka dni przed wigilią św. Wawrzyńca), stanowią jeden z ważniejszych elementów Tygodnia Kultury Beskidzkiej. | |||
Podpalenie ''hudy'' w Ujsołach o godzinie 22.00 wieńczy w zasadzie całodzienny cykl imprez. Budową konstrukcji zajmują się mężczyźni wynajęci przez gminę. ''Hudę'' podpala wójt oraz lokalni i zaproszeni politycy, a także jeden z najstarszych mieszkańców Ujsół o imieniu Wawrzyniec. | |||
Od lat ''huda'' nie płonie już jednak na wzniesieniu, lecz w dolinie, nad rzeką w pobliżu budynku Domu Kultury. Licznie zebrani mieszkańcy i goście w milczeniu wpatrują się w płomienie z wolna obejmujące całą konstrukcję. Nie tańczą i nie śpiewają dawnym zwyczajem, pozostając najczęściej po stronie biernego obserwatora. | |||
Gdy ''huda'' dogasa, do akcji wkraczają strażacy polewający wodą tlącą się jeszcze konstrukcję, czego oczywiście przed laty nie praktykowano. Następnie część osób rozchodzi się do domów, a inni pozostają jeszcze, obserwując występ kapeli folkowej, która gra na scenie. | |||
W 2023 roku tradycja ta została wpisana na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa. | |||
== Bibliografia == | |||
* Garstka R., ''Świat obok nas. Obrzędowość doroczna w województwie śląskim'', Katowice 2013. | |||
* Gąsiorek J., Pokusa M., ''Zwyczaje i obrzędy ludowe na Żywiecczyźnie. Materiały etnograficzne'', Żywiec 2013. | |||
* ''Kultura ludowa Górali Żywieckich'', praca zbiorowa pod red. Katarzyny Ceklarz i Barbary Rosiek, Kraków 2018. | |||
* Kwaśniewicz K., ''Zwyczaje doroczne polskich górali karpackich'', Bielsko – Biała 1989. | |||
* ''PEREGRINUS CRACOVIENSIS'' NR 24 (2), 2013. | |||
* Romowicz M., ''Folklor Górali Żywieckich'', Warszawa 1978. | |||
* ''Wawrzyńcowe Hudy potęga tradycji'', Ujsoły (brak roku wydania). | |||
* ''Wawrzyńcowa Huda… a co to jest?,'' Ujsoły 2018. | |||
* ''Zwyczaje, wierzenia i obrzędy na ziemi żywieckiej. Materiały i opracowania'', red. Mirosław Miodoński, Żywiec 2002. | |||
== Przypisy == | |||
== Zobacz też == | |||
Wersja z 11:11, 4 lut 2026
Autor: dr Robert Garstka
- ENCYKLOPEDIA WOJEWÓDZTWA ŚLĄSKIEGO
- TOM: 13 (2026)
Tradycja palenia Wawrzyńcowych Hud, zwanych także warzyńcowymi ogniami, wiwatem lub Wawrzyńcem, jest ściśle związana ze wspomnieniem św. Wawrzyńca oraz parafią w Rajczy, której ten chrześcijański męczennik patronuje. Wedle przekazu został on upieczony żywcem na metalowej kracie, będącą jednym z atrybutów tego świętego. Wspomnienie św. Wawrzyńca w tradycji kościoła katolickiego przypada w dniu 10 sierpnia. Wtedy też lub w okolicy tego dnia w Rajczy obchodzony jest uroczysty odpust parafialny[1].
Geneza Wawrzyńcowych Hud nadal nie została jednoznacznie określona. Według jednej teorii w okolicy Rajczy oraz w wioskach niegdyś do niej należących, tj. Soli, Ujsołach, Rycerce Dolej i Górnej, ogniska rozpalano na pamiątkę męczeńskiej śmierci św. Wawrzyńca. Kolejna teoria oparta jest na miejscowej legendzie. Między wiekami XVII a XIX epidemia cholery pustoszyła m.in. Ujsoły, zbierając śmiertelne żniwo. Wawrzyn Sporek był najstarszym gospodarzem tej miejscowości. Pewnej nocy przyśnił mu się ogromy słup ognia płonący od ziemi do nieba. Przerażony opowiedział swój sen proboszczowi. Ten polecił mu zapalić podobny ogień o północy na najwyższym wzniesieniu w okolicy. Było to w noc św. Wawrzyńca. Mieszkańcy patrzyli z przerażeniem na olbrzymie płomienie, jednakże o świcie, gdy ogień przygasł, zawiał wiatr, odganiając zarazę z okolicy[2]. Inna teoria łączy tę tradycję z pogańskim kultem ognia i wiarą w jego magiczną moc, a więc z okresem znacznie wcześniejszym niż ustanowienie parafii w Rajczy. Prawdopodobnie z czasem na praktyki pogańskie nałożyły się wierzenia chrześcijańskie, jak np. w przypadku Sobótki (Nocy Świętojańskiej), obchodzonej najczęściej w dniu wspomnienia świętego Jana Chrzciciela (24 czerwca), gdzie również ważnym elementem pozostaje ogień. Trzecia hipoteza uznaje natomiast, iż Wawrzyńcowe ognie stanowią dalszy ciąg obrzędów świętojańskich poprzez ich powiązanie z wiarą w magiczną moc ognia, oczyszczającego i chroniącego od wszelkich złych wpływów. W tradycji Wawrzyńcowych Hud dostrzec można analogię z obchodami nocy świętojańskiej i Zielonych Świątek, których ważnym elementem, mimo licznych zachodzących zmian, nadal pozostaje ogień. Jeszcze inna upatruje początku palenia ogni w zwyczajach wywodzących się z kultury pasterskiej, skłaniając się do podkreślenia agrarnego wydźwięku rozpalania Wawrzyńcowych Hud[3].
Zgodnie z dawną tradycją huda winna zapłonąć o północy z 9 na 10 sierpnia, jednak współcześnie rozpalana jest w różnych terminach oraz o różnych godzinach. Zwyczaj ten podtrzymywany jest nadal w Rajczy, Ujsołach, Soblówce, Złatnej, Glince i sporadycznie w Rycerce. W miejscowościach tych stawia się jedną hudę, jednak jeszcze w latach 90. XX wieku każdy przysiółek wnosił własną konstrukcję, była to bowiem forma lokalnej rywalizacji. Największe, mierzące niejednokrotnie ponad 20 metrów budowane są nadal w Ujsołach i Złatnej. Ich przygotowanie rozpoczyna się kilka dni wcześniej.
Zazwyczaj wszystkimi pracami zajmowali się młodzi mężczyźni, którzy w trakcie procesu budowy pilnowali w skleconym szałasie, by ktoś inny złośliwie i przedwcześnie jej nie spalił, nie obalił lub nie ściął. Po dostarczeniu w wyznaczone miejsce materiału przywiezionego z lasu na planie kwadratu wkopuje się w ziemię cztery żerdzie, wzmacniając je co pół metra poprzecznymi deskami, tzw. spongami. Wewnątrz tej konstrukcji układa się najpierw chrust, tzw. pasiekę, a następnie świerkowe i jodłowe gałęzie. Niegdyś używano gałęzi jałowca, jednakże obecnie krzew ten na wyżej wymienionym obszarze występuje dość rzadko, a ponadto objęty jest ochroną gatunkową. W latach 70.- 90. XX wieku, o czym obecnie się nie wspomina, między gałęzie wkładano także opony samochodowe, aby ogień był mocniejszy i bardziej widoczny, a konstrukcja dłużej się paliła. Na samym szczycie montowana jest jedna mojka, czyli niewielkie zielone drzewko świerkowe, przystrojone niekiedy wstążkami z bibuły. Do niedawna, ważnym elementem była również kukła przypominająca ludzką postać, tzw. św. Wawrzyniec, zatykana na szczycie konstrukcji[4].
Zdaniem Krystyny Kwaśniewicz, tradycja Wawrzyńcowych Hud znana była wyłącznie w Soli:
Spośród badanych wsi Wawrzyńcowe ognie pali się wyłącznie w Soli. Zwyczaj ten, mający według miejscowej opinii upamiętniać męczeńską śmierć, jaką poniósł w płomieniach św. Wawrzyniec, w rzeczywistości ma zapewne inną genezę. Być może, łączyć ją można z paleniem ognisk dla odstraszenia zagrażającego zła w czasie wielkiej morowej zarazy. W Soli zwyczaj ten kultywują starsi chłopcy i młodzież męska. Już kilka dni naprzód gromadzą na okolicznych wniesieniach duże stosy z gałęzi i chrustu. Zapalają je w wigilię św. Wawrzyńca o zmierzchu i podsycają przez cała noc: „gdzie się popatrzeć – tam się pali, pełno tych ogni po górach”, a śpiew i muzyka heligonek niesie się aż do wsi[5].
W swej późniejszej publikacji Kwaśniewicz również nie odnotowuje wysokich konstrukcji, lecz wielkie ogniska palone na okolicznych górach, zwanych w Soli wawrzyńcowymi stosami[6]. Józef Stańco (prawdopodobnie mieszkaniec Rajczy) w swojej relacji opublikowanej w 1934 roku również nie wspomina o wysokich konstrukcjach:
Obrzęd ten wykonują przede wszystkim pasterze, którzy już na kilka tygodni przed odpustem przygotowują się do tego. Materiałem używanym do palenia są pospolicie rosnące krzewy jałowca. Wyrywają je rękoma albo też podcinają siekierą. Większe kupy jałowca kryją w pewnych sobie wiadomych miejscach, ponieważ pasterze innej wioski chętnie po kryjomu jałowce drugim kradną. Zwyczaj palenia ognisk odbywa się dopiero w przeddzień odpustu tj. w sobotę. Już od południa, chłopcy znoszą na długich żerdziach, albo na sznurach na przeznaczone miejsce do palenia krzewy. Miejsce to jest zazwyczaj na szczycie, albo pod szczytem góry. Jałowce te następnie układają w wielkie stosy, zwykle są dwa obok siebie. Gdy już to ułożą, idą do domu a jeden albo dwóch zostaje na warcie, bo zdarza się, że jedni pasterze drugim stosy podpalają, co oczywiście przynosi wstyd poszkodowanym. Gdy jest już dobrze ciemno, przychodzi nie tylko młodzież, ale także rodzice i kawalerowie, którzy przynoszą ze sobą proch i moździerze. Przed północą następuje podpalenie stosu tj. tak zwany „Wawrzyniec”. Z chwilą podpalenia stosu rozpoczynają się skoki chłopców, pląsy dziewcząt, oraz najrozmaitsze ogólnie znane piosenki i śpiewki góralskie. Starsi w tym czasie strzelają z moździerzy[7]. Takich ognisk oglądać można od razu kilka, spoglądając z góry na okolicę. […] Palenie ognisk trwa przez całą noc. Wczas rano w dniu odpustu wypędzają pasterze bydełko na paszę, a potem wszyscy udają się tłumnie na odpust do Rajczy[8].
W Rajczy jeszcze w latach 80.- 90. XX wieku na stokach gór, gdy te jeszcze nie były zarośnięte drzewami, w pobliżu hudy wykonywano specjalny wzór. W ziemi ryto rowek tworzący litery IHS - Chrystogram będący symbolem Jezusa Chrystusa - znak krzyża oraz napis „św. Wawrzyniec". Wsypywano do niego trociny polane ropą. Całość znajdowała się blisko zbudowanej hudy. Po jej podpaleniu po pewnym czasie zajmował się od niej także cały napis, płonący i widoczny z daleka na całą okolicę.
O podobnych praktykach wspomina także Maria Romowicz, nie podając jednak, w jakiej miejscowości miało to miejsce: „W pobliżu hołdy rozpala się małe ognisko, lub z szyszek świerkowych napełnionych płonącą żywicą układa napis »Św. Wawrzyniec«”[9].
Inne źródło wskazuje, że z zapalnymi szyszkami, specjalnie do tego celu przygotowanymi, biegały wieczorem po groniach młode dziewczyny, śpiewając pieśni o św. Wawrzyńcu:
Ej, Wawrzynie, Wawrzynie coś sie w łogniu smazył, Ej, łuproś dobrom nocke, niegze sie nom darzy.[10]
Przed północą do hudy schodzili się starsi i młodsi mieszkańcy wraz z muzyką. Dziewczęta wracały z gór, zaś jeden z górali grał na trąbicie, dając znać, że zbliża się północ i należy podpalić hudę. Przy blasku ognia tańczono i śpiewano, bawiąc się do białego rana. Chłopcy strzelali z batów i moździerzy[11].
Z uwagi, iż wypas owiec na wzmiankowanym terenie jest obecnie sporadyczny, od dawna to już nie pasterze odpowiedzialni są za pozyskanie materiału i budowę konstrukcji. Nie spotyka się także drewnianych szałasów, w których młodzi mężczyźni trzymali warty, by nikt nie ukradł im materiału lub przedwcześnie nie podpalił hudy.
Współcześnie za organizację wydarzeń kulturalnych pod nazwą Wawrzyńcowe Hudy, Wawrzyńcowy Wieczór (wcześniej Wawrzyńcowe Jarmarki), Hudy Strażackie, których ważnym elementem nadal pozostaje postawienie i podpalenie hudy, odpowiedzialne są jednostki kultury, urzędy gmin, jednostki ochotniczej straży pożarnej, sołtysi, a nawet podmioty prywatne – Geo-Park „Glinka”. W trakcie tych imprez prezentują się lokalni twórcy ludowi i koła gospodyń wiejskich; organizowane są zawody drwali, zawody strażackie, konkursy kulinarne, degustacja potraw regionalnych, występy kapel i zespołów regionalnych, zabawa taneczna przy muzyce dyskotekowej i folkowej. Wawrzyńcowe Hudy w Ujsołach, odbywające się zazwyczaj w pierwszy weekend sierpnia (a więc kilka dni przed wigilią św. Wawrzyńca), stanowią jeden z ważniejszych elementów Tygodnia Kultury Beskidzkiej.
Podpalenie hudy w Ujsołach o godzinie 22.00 wieńczy w zasadzie całodzienny cykl imprez. Budową konstrukcji zajmują się mężczyźni wynajęci przez gminę. Hudę podpala wójt oraz lokalni i zaproszeni politycy, a także jeden z najstarszych mieszkańców Ujsół o imieniu Wawrzyniec.
Od lat huda nie płonie już jednak na wzniesieniu, lecz w dolinie, nad rzeką w pobliżu budynku Domu Kultury. Licznie zebrani mieszkańcy i goście w milczeniu wpatrują się w płomienie z wolna obejmujące całą konstrukcję. Nie tańczą i nie śpiewają dawnym zwyczajem, pozostając najczęściej po stronie biernego obserwatora.
Gdy huda dogasa, do akcji wkraczają strażacy polewający wodą tlącą się jeszcze konstrukcję, czego oczywiście przed laty nie praktykowano. Następnie część osób rozchodzi się do domów, a inni pozostają jeszcze, obserwując występ kapeli folkowej, która gra na scenie.
W 2023 roku tradycja ta została wpisana na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa.
Bibliografia
- Garstka R., Świat obok nas. Obrzędowość doroczna w województwie śląskim, Katowice 2013.
- Gąsiorek J., Pokusa M., Zwyczaje i obrzędy ludowe na Żywiecczyźnie. Materiały etnograficzne, Żywiec 2013.
- Kultura ludowa Górali Żywieckich, praca zbiorowa pod red. Katarzyny Ceklarz i Barbary Rosiek, Kraków 2018.
- Kwaśniewicz K., Zwyczaje doroczne polskich górali karpackich, Bielsko – Biała 1989.
- PEREGRINUS CRACOVIENSIS NR 24 (2), 2013.
- Romowicz M., Folklor Górali Żywieckich, Warszawa 1978.
- Wawrzyńcowe Hudy potęga tradycji, Ujsoły (brak roku wydania).
- Wawrzyńcowa Huda… a co to jest?, Ujsoły 2018.
- Zwyczaje, wierzenia i obrzędy na ziemi żywieckiej. Materiały i opracowania, red. Mirosław Miodoński, Żywiec 2002.
Przypisy
Zobacz też
- ↑ B. Rosiek, „Zwyczaje i obrzędy doroczne” [w:] Kultura ludowa Górali Żywieckich, praca zbiorowa pod red. Katarzyny Ceklarz i Barbary Rosiek, Kraków 2018, s. 467.
- ↑ Wawrzyńcowe Hudy potęga tradycji, wydano staranie UG w Ujsołach (brak roku wydania i numeracji stron) oraz Wawrzyńcowa Huda… a co to jest?, Ujsoły 2018 (brak numeracji stron).
- ↑ K. Trojan, „Geneza obrzędu Wawrzyńcowych Hud w Beskidzie Żywieckim”, [w:] PEREGRINUS CRACOVIENSIS nr. 24 (2), 2013, s. 52.
- ↑ R. Garstka, Świat obok nas. Obrzędowość doroczna w województwie śląskim, Katowice 2013 r., s. 170.
- ↑ K. Kwaśniewicz, Zwyczaje doroczne polskich górali karpackich, Bielsko – Biała 1998, s. 37.
- ↑ Tamże, s. 97.
- ↑ Moździerz - rodzaj własnoręcznie wykonanego urządzenia wywołującego głośne eksplozje na skutek zachodzącej w nim reakcji chemicznej.
- ↑ Relacja Józefa Stańco. „Boży rok w zwyczajach i obrzędach ludu żywieckiego” [w:] Zwyczaje, wierzenia i obrzędy na ziemi żywieckiej Materiały i opracowania, red. Mirosław Miodoński, Żywiec 2002, s. 134.
- ↑ M. Romowicz, Folklor Górali Żywieckich, Warszawa 1978, s. 367.
- ↑ J. Gąsiorek, M. Pokusa, Zwyczaje i obrzędy ludowe na Żywiecczyźnie. Materiały etnograficzne, Żywiec 2013, s. 262.
- ↑ Tamże, s. 263.