Stroje ludowe w województwie śląskim

Z IBR wiki

Autor: Dr Maria Lipok-Bierwiaczonek

ENCYKLOPEDIA WOJEWÓDZTWA ŚLĄSKIEGO
TOM: 9 (2022)
Strój rozbarski. Mężatka w chustce purpurce. Fot. Barbara Kubska, zbiory Muzeum Miejskiego w Tychach

Przemyślnie upinane czepce, chusty szaltuchy i szpigle, purpurki i merynki, fartuchy pisiate, sztikerajowe i modrzińce, kobiece jupy i jakle, żywotki i kabotki, męskie kamzole, brucleki i gunie… Bogactwo form, krojów i zdobień, a także nazw i symbolicznych znaczeń, będących kluczami identyfikacji i oznakami statusu społecznego, stanowią szeroką gamę zagadnień związanych ze strojem ludowym. Pojawiają się przy studiowaniu jego różnic i podobieństw, a także historii zapożyczeń i przekształceń oraz rozwoju i zanikania.

Stroje ludowe to ważny zasób dziedzictwa kulturowego każdego regionu. Jeszcze w latach 70. XX wieku były obecne na śląskiej wsi, stanowiąc naturalny element ubioru starszego pokolenia kobiet w niedziele oraz dni powszednie. Ostatnie z śląskich chłopionek[1] można było zauważyć jeszcze około 2000 roku. Współcześnie stroje ludowe użytkowane są tylko przy szczególnych okazjach, jako stroje ceremonialne w czasie uroczystości gminnych i religijnych oraz jako kostiumy sceniczne podczas imprez folklorystycznych.

Zakres opracowania

Spośród mnogości odmian strojów ludowych na potrzeby niniejszego artykuły wybrano te, które wykształciły się na obszarze objętym aktualnymi granicami województwa (w 2021 roku). W opracowaniu uwzględnione zatem zostaną zarówno śląskie stroje ludowe, jak i stroje występujące na ziemiach historycznie małopolskich, tworzących wschodnią i północno-wschodnią część obszaru województwa. Niniejsze opracowanie ma charakter syntetyczny, a więcej szczegółów i informacji uzupełniających należy szukać w publikacjach zawartych w bibliografii. To wybrane pozycje z obfitego piśmiennictwa dotyczącego omawianego tematu; wśród nich są także katalogi wystaw etnograficznych organizowanych w śląskich muzeach. Trzeba podkreślić, że muzealne kolekcje strojów są nieocenionym źródłem informacji dotyczących omawianego tematu.

Artykuł pomija kwestie genezy form odzieży ludowej i ich ewolucji, począwszy od średniowiecza; zagadnienia te nadmiernie rozszerzyłyby ramy opracowania. Zostały one uwzględnione np. w licznych książkach autorstwa Barbary Bazielich, a zwłaszcza w jej ostatniej, wydanej w 2017 roku[2]. Niemniej warto zwrócić uwagę, że niektóre elementy strojów ludowych stanowią spuściznę po odległych czasach (wtedy mówi się o archaicznych elementach stroju), a niektóre są zapożyczeniami z mody szlacheckich dworów i z mody miejskiej. W ubiorach męskich widać czasem zapożyczenia z dawnych mundurów żołnierskich różnych armii – odwzorowaniu podlegały kroje kurtek, ich kolory, czasem też ozdoby, szamerunki itp.

Tło historyczne i kontekst kulturowy

Pod nazwą strój ludowy rozumie się zazwyczaj paradne, odświętne wersje odzieży mieszkańców dawnej wsi. To właśnie ubiory odświętne – w różnych swoich wariantach – tworzą obraz swoistości kulturowej danego regionu. Stroje ludowe stały się symbolicznymi wyróżnikami grup regionalnych, a zarazem elementem budowania poczucia tożsamości mieszkańców określonych obszarów.

Badacze zgodnie podkreślają, że apogeum rozwoju stroju ludowego na ziemiach polskich, także na Górnym Śląsku, przypada na koniec XIX wieku. Wiązało się to z poprawą sytuacji społecznej i ekonomicznej wsi w wyniku przeprowadzonych parę dekad wcześniej procesów uwłaszczenia i nadania chłopom wolności osobistej. Na ziemiach polskich, podzielonych wówczas pomiędzy obce mocarstwa, odbywało się to w różnym czasie: najwcześniej na obszarach należących do Prus, najpóźniej w podległym Rosji Królestwie Kongresowym[3]. Uzyskanie wolności i wzrost zamożności ludności wiejskiej oznaczało większe możliwości w staraniach o jakość i estetykę odzieży chłopskiej (ten sam proces dotyczył zresztą wyposażenia chłopskich domów). Te możliwości nie były jednakowe dla wszystkich, bowiem jednocześnie utrwalały się różnice w statusie ekonomicznym poszczególnych rodzin w obrębie społeczności wiejskich. W bogatszych rodzinach łatwiej było wygospodarować środki na coraz piękniejsze stroje, niedostępne dla ubogich. Nabycie paradnych ubiorów, wykonywanych z tkanin samodziałowych lub fabrycznych, zdobionych aplikacjami, haftami, koronkami, dekoracyjnymi guzami itp., wiązało się z pokaźnym wydatkiem. Strój odzwierciedlał zatem status ekonomiczny rodziny, był jego najbardziej widoczną oznaką, zauważaną już na pierwszy rzut oka.

O ile odzież codzienna (która także jest przedmiotem zainteresowań badaczy, ale nie została opisana w niniejszym opracowaniu) zużywała się, zazwyczaj do całkowitego zniszczenia, to najpiękniejsze wersje paradnych strojów ludowych przetrwały często do współczesności, zachowane w zbiorach rodzinnych lub przekazane do muzeów. Stało się tak, bo - po pierwsze - ceniono je, także z uwagi na wartość materialną, szanowano i obchodzono się z nimi z pietyzmem, a po drugie – używano ich przy okazji różnych szczególnych uroczystości i ceremonii, także w czasach, kiedy na co dzień na wsi powszechnie noszono się już po miejsku. Zachowane w rodzinach komplety odświętnych strojów ludowych wykorzystywane są przy szczególnych okazjach również współcześnie, co wskazuje na traktowanie ich jako wartości uroczystych[4]. Pojedyncze obiekty (np. chusty, korale) bywają przechowywane jako rodzinne pamiątki. Dzięki pracy kilku pokoleń etnografów bogate zestawy odświętnych strojów, w tym cenne archaiczne wersje, trafiły do zbiorów muzealnych. Dzięki tym zasobom można prowadzić badania nad strojem ludowym i upowszechniać wiedzę na ten temat. Ostatni cel stał się szczególnie aktualny z uwagi na zauważalny od ćwierćwiecza wzrost zainteresowania tradycjami tzw. małych ojczyzn.

Jak wiadomo, stroje ludowe poszczególnych ziem historycznych znacznie się od siebie różnią; łatwo się o tym przekonać, przeglądając albumy poświęcone temu tematowi. Co więcej, właśnie odmienność stroju pomaga zauważyć granice regionów i subregionów kulturowych i odwrotnie – granice historycznie ukształtowanych obszarów tłumaczą występowanie na danym terenie stroju ludowego różniącego się od noszonego na ziemiach sąsiednich. W obrębie dawnych historycznych ziem (a na mniejszym obszarze – w obrębie granic dawnych parafii) miały bowiem miejsce bardziej intensywne kontakty, sprzyjające przekazywaniu wzorów kulturowych, w tym także w zakresie ludowej mody. Na rozpowszechnienie się na jakimś obszarze określonego typu odzieży miały także wpływ lokalne ośrodki wytwórcze, na przykład manufaktury tkackie czy warsztaty produkujące jakiś element ubioru: buty, czapki, kapelusze, wstążki, haftowane chusty itp. Warsztaty te, działające czy to w miastach powiatowych, czy w mniejszych miasteczkach, niejednokrotnie należały do rzemieślników żydowskich.

W niedawnej przeszłości strój ludowy był swoistym komunikatem. Można było z niego bardzo wiele odczytać: nie tylko wspomnianą przynależność do określonej społeczności lokalnej i regionalnej, ale także pozycję społeczną osoby, która go nosiła, jej stan cywilny (chociażby z uwagi na odmienne nakrycia głowy panien i mężatek, kawalerów i żonatych) czy rolę w obrzędzie. Współcześnie wprawne oko badacza-specjalisty odczyta ze stroju także inne treści: historyczne pochodzenie różnych elementów ubioru, czas ukształtowania się danego elementu stroju, wreszcie źródła i drogi zapożyczeń. O tym wszystkim może „opowiedzieć” wykorzystany surowiec, rodzaj tkaniny, kolor, motywy haftów i aplikacji, dodatki, nakrycie głowy i tak dalej. Z powyższych konstatacji (także tej o złotym wieku stroju ludowego na naszych ziemiach na przełomie XIX i XX wieku) pośrednio wynika wniosek, że strój ludowy podlegał prawidłom rozwoju, zmienności, swoistym modom – także w ciągu tych kilka dekad, kiedy był zjawiskiem żywotnym. Wszystkie zjawiska kulturowe są z natury rzeczy dynamiczne. Dlatego opisując strój ludowy trzeba mieć świadomość, że charakteryzujemy jego postać typową dla wskazanego momentu jego rozwoju.

W odległych wiekach (aż do początku XIX wieku) prostą odzież chłopską szyto z samodziałowych tkanin lnianych, konopnych, wełnianych, także wełnianych na osnowie lnianej. Samodziałowych – czyli wyrabianych na domowych warsztatach tkackich, z przędziwa wytworzonego we własnym gospodarstwie. W foluszach niektóre tkaniny wełniane poddawano dalszej obróbce w wodzie i tak wytwarzano grube sukno. Wykorzystywano skóry i kożuchy baranie. W kolorystyce dawnych chłopskich ubiorów dominowały naturalne barwy użytych tkanin, ale niektóre z nich w danym czasie farbowano dostępnymi barwnikami. Natomiast w drugiej połowie XIX wieku, w miarę jak poprawiała się sytuacja ekonomiczna na wsi, obok tkanin samodziałowych zaczęto szerzej wykorzystywać tkaniny fabryczne: wełny, aksamity, jedwabie czy tiul, a także płótna bawełniane, kreton, batyst. Coraz bogatsza była kolorystyka tkanin, bo w fabrycznych farbiarniach, dzięki rozwojowi technologii, stosowano coraz szerszy asortyment barwników. Pojawiły się przemysłowej produkcji dodatki do strojów, np. barwne chustki i wstążki, kupowano je na targach i w miejskich sklepach (niektóre rodzaje chust czy żakardowe wstążki były importowane z odległych ośrodków w Europie Zachodniej). Obok tego rozwinęła się sfera usług, rzemiosł wiejskich i miejskich, pomocna w pozyskaniu niezbędnych części stroju. Te o bardziej skomplikowanym kroju szyli na przykład małomiasteczkowi krawcy, często żydowscy. Wyszycia wykonywały wyspecjalizowane hafciarki; niejednokrotnie były to utalentowane ubogie mieszkanki wsi, komornice, które zarabiając haftowaniem na życie, same nigdy nie nosiły tak zdobionej odzieży. Handlarze-pośrednicy dostarczali elementy niezbędne dla skomponowania stroju obowiązującego w danej okolicy, skupując gotowe produkty od ich wytwórców: kapeluszników, szewców, kożuszników. Na kształt i zdobnictwo strojów ludowych noszonych w danej okolicy składała się zatem często praca wielu ludzi, niekoniecznie pochodzących z tej samej wsi.

Od początku XX wieku, a zwłaszcza w latach międzywojennych, widoczne było postępujące zjawisko odrzucania ubiorów chłopskich na rzecz tańszej odzieży miejskiej, zwłaszcza wśród tych mieszkańców wsi, którzy podejmowali pracę poza rolnictwem. W większym stopniu dotyczyło to mężczyzn, którzy w wielu okolicach rozstali się z ubiorami wiejskimi już na przełomie XIX i XX wieku. W przypadku kobiecych strojów ludowych dłuższą ich żywotność można było zauważyć w tych okolicach, gdzie do wykonania części strojów stosunkowo wcześnie zaczęto wykorzystywać tkaniny fabryczne. Dostępność odpowiednich produktów: tkanin wełnianych, jedwabiu, aksamitów, niezbędnych do uszycia śląskich kiecek i jakli, wpłynęła na przykład na żywotność kobiecego stroju ludowego we wsiach położonych w pobliżu przemysłowych miast Górnego Śląska. A mogłoby się wydawać, że takie industrialne sąsiedztwo powinno działać odwrotnie, przyspieszając przejmowanie mody miejskiej.

Przywołane przykłady pokazują, jak wiele czynników wpływało na wygląd strojów ludowych, a także na trwałość wzoru kulturowego, jakim było ich użytkowanie.

Strój jako komunikat. O sztuce „czytania” stroju ludowego

Trzeba pamiętać, że odświętne stroje ludowe były kosztowne. Drogie tkaniny, zdobienia, za które trzeba było zapłacić hafciarkom, cenne dodatki, jak „prawdziwe” korale czy paciorki z bursztynu, ozdoby srebrne, pozłacane krzyżyki, drogie kaszmirowe chusty fabryczne – to wszystko składało się na koszt ubioru. Kompletny strój paradny był zatem ceniony nie tylko za swoją urodę, ale także za swoją materialną wartość. Z tego powodu najdłużej zachował się w zasobach rodzin zamożnych, które było stać na zakup najbardziej okazałej wersji z odpowiednią liczbą sztuk chust, spódnic itp. Uboższe rodziny wiejskie wcześniej przyswajały sobie miejskie ubiory, bo te były tańsze.

Strój ludowy służył „pokazaniu się”, więc musiał być zdobny. Był komunikatem o zamożności, więc powinien być obfity. Wymóg obfitości musiały na przykład spełniać spódnice. Aby uzyskać odpowiedni kształt, nie wystarczyło marszczenie czy układanie tkaniny w gęste drobne fałdki lub plisy. Kopiastość spódnicy zapewniało włożenie pod nią kilku warstw halek. Szczupłe kobiety poszerzały kształty, wkładając pod spód dodatkowe spódnice watowane – znano takie na Górnym Śląsku i w Wielkopolsce. Forma szerokiej krynoliny przyszła zresztą na wieś jako spadek po pańskiej modzie z epoki cesarzowej Eugenii w połowie XIX wieku.

Strój definiował także sytuację społeczną osoby, która go nosiła. Na przykład mężatka nie mogła się pokazać w miejscu publicznym z gołą głową – zawsze okrywała ją chustką (skromniejszą na co dzień, bogatszą w niedziele i święta) lub czepkiem. W każdym regionie znajdziemy prawdziwe bogactwo najróżniejszych chust: jedwabne, haftowane płócienne, cieniutkie wełniane. Duże chusty służyły także do okrywania ramion; fabryczna produkcja tego rodzaju chust pod koniec XIX wieku zaczęła wypierać na niektórych terenach naramienne zapaski, noszone tam wcześniej. Czepki, do wykonania których wykorzystywano różnego rodzaju koronki, miały często skomplikowany krój i wytwarzane były zazwyczaj w wyspecjalizowanych warsztatach miejskich.

Szczególne nakrycia głów i ich ozdoby związane były z rolami pełnionym w czasie obrzędów. Wieniec wykonany z sztucznych kwiatów, czasem uzupełniony szklanymi błyskotkami, ozdabiał głowy dziewcząt pełniących role druhen w obrzędzie weselnym. Dziewczęta nosiły takie wieńce także wtedy, gdy w czasie świąt religijnych szły z feretronami w procesji. Nigdy nie zdobiły tak głowy, idąc w zwykłą niedzielę do kościoła, albo wybierając się na tańce. Wianek taki przypisany był do konkretnej sytuacji i wskazywał rolę dziewczyny w obrzędzie. Tym bardziej nie mogły takiego dziewczęcego atrybutu nosić mężatki.

Podobnie było w przypadku nakrycia głowy młodych mężczyzn. Kawalerowie występujący na weselach w roli drużby dekorowali kapelusze specjalnymi ozdobami: drużbowie Krakowiacy przypinali do swoich czerwonych rogatywek pawie pióra, drużbowie śląscy przypinali do kapelusza kwiecistą kiść. Wszystkie te ozdoby wskazywały właśnie rolę w obrzędzie, nie mógł ich nosić każdy młody mężczyzna.

O odmiennym ubiorze młodej pary i specjalnie uformowanym wieńcu panny młodej nie trzeba chyba przypominać. Specjalne zasady stosowano, gdy nowy związek małżeński zawierany był przez wdowę/wdowca – w swoim ślubnym stroju nie mogli wykorzystywać atrybutów panieńskich czy kawalerskich. Na przykład wdowa szła do ślubu w czepcu (chustce czepcowej).

Specyficznie wyglądał także strój na czas żałoby. Dominowała w nim czerń, ewentualnie czerń łączona z bielą lub czerń z fioletem. Na przykład kobiety z okolic Bytomia i Piekar Śląskich w czasie żałoby nosiły charakterystyczne chusty w biało-czarną kratkę, zwane kostkowymi. Podobnie, jak w czasie żałoby, ubierano się w okresie Wielkiego Postu i adwentu. W takich okresach roku liturgicznego za niestosowne uważano noszenie ubioru w żywych kolorach.

Wszystkie te przykłady pokazują, jak wiele może „opowiedzieć” strój. A przecież zmieniał się on także w zależności od pory roku, czasem także w zależności od pory dnia. W niedzielny poranek na wyjście do kościoła obowiązywał inny ubiór, a inny na popołudnie tego samego dnia. Stopniowano zatem odświętność określonych zestawów ludowej garderoby, a ocena stosowności lub niestosowności ubioru była bardzo zdecydowana. Ważnych zasad przestrzegano rygorystycznie.

Kod informacyjny zawarty w stroju ludowym odczytywali niegdyś wprawnie wszyscy mieszkańcy wsi. Dotyczyło to nie tylko statusu społecznego danej osoby czy jej roli obrzędowej. W czasie odpustów i pielgrzymek, na których spotykały się grupy przybyłe z różnych miejscowości, trafnie wnioskowano o pochodzeniu jakiejś osoby z określonej wsi czy parafii na podstawie drobnych różnic w dekoracji części odzieży, sposobu upięcia chusty, szerokości plis spódnic, a w okolicach Częstochowy na podstawie szerokości pasków na pasiakach i ich kolorów itp.

Stroje ludowe w granicach województwa śląskiego – uwagi ogólne

W wyniku ustanowienia nowego podziału administracyjnego Polski w 1999 roku powstało województwo śląskie w obecnych granicach. Na jego obszar złożyły się ziemie o różnej historii i różnych tradycjach kulturowych. Zachodnia część województwa to ziemie zaliczane do historycznego obszaru Górnego Śląska, ale o niejednolitej przynależności państwowej przed 1918 rokiem: większa część tego terytorium należała do Niemiec, ale położony na południu Śląsk Cieszyński - do Austrii. Z kolei wschodnie i północno-wschodnie ziemie obecnego województwa śląskiego były w przeszłości związane z Małopolską, ale przed 1918 rokiem także południowa część tego terenu należała do Austrii, a tereny od Sosnowca na północ – do Rosji. Nic dziwnego zatem, że na takim obszarze o zróżnicowanej historii i różnych w przeszłości związkach kulturowych mamy do czynienia z wieloma różnymi odmianami strojów ludowych.

Odmiany strojów omawiane będą poniżej w porządku wynikającym z podziału opartego na kryteriach historycznych i kulturowych:

  • Śląskie stroje ludowe: rozbarski, pszczyński, raciborski, cieszyński, strój Górali Śląskich
  • Stroje ludowe na małopolskich ziemiach województwa śląskiego: strój Górali Żywieckich, strój mieszczan żywieckich, strój laski (lachowski), wilamowski, strój z okolic Częstochowy

Stroje ludowe w śląskiej części województwa

Zanim omówione zostaną kolejne odmiany śląskich strojów ludowych warto podkreślić, że mimo istniejących pomiędzy nimi różnic posiadają one także cechy wspólne; wyjątkiem jest strój Górali Śląskich, który ma swoisty, odrębny charakter. Ważną wspólną cechą strojów ludowych, ukształtowanych na terenie Górnego Śląska, było przyswajanie wpływów mody miejskiej, docierającej z Europy Zachodniej; oddziaływał także płynący z tego samego kierunku import produktów przemysłu tekstylnego, rozwijającego się dynamicznie w XIX wieku. Sprzyjało to stosunkowo wczesnemu wykorzystaniu tkanin fabrycznych do szycia elementów ubioru śląskiego ludu, zarówno w zestawach męskich, jak i kobiecych. Do wspólnych cech strojów kobiecych z różnych części Górnego Śląska można także zaliczyć kompozycję całości: zasadę trwałego połączenia spódnicy i stanika, zszywanych w jedną całość – powstała w ten sposób suknia bez rękawów nazywana była kiecką bądź mazelonką[5]. Ponadto zakładana pod stanik kiecki/mazelonki biała płócienna bluzka, nazywana kabotkiem, szyta była z krótkimi bufiastymi rękawami[6] – w przeciwieństwie do typowych dla grupy małopolskiej kobiecych koszul z długim rękawem. We wszystkich zakątkach Górnego Śląska pod koniec XIX wieku przyjęła się także forma damskiego kaftana, zwanego najczęściej jaklą, o dość luźnym kroju, zakładanego na kieckę. Wspomniane elementy stroju różniły się w szczegółach kroju czy zdobienia, ale zasada ich stosowania i łączenia w całość była wspólna.

Strój rozbarski (zwany także bytomskim lub górzańskim)[7]

Nazwa tej odmiany stroju pochodzi od miejscowości Rozbark: to dawna wieś, od średniowiecza po XIX wiek leżąca tuż za murami miejskimi Bytomia (od strony wschodniej). W 1927 roku Rozbark został włączony w granice Bytomia, współcześnie stanowi południowo-wschodnią dzielnicę miasta. Zasięg stroju rozbarskiego odpowiadał obszarowi historycznej ziemi bytomskiej, na południu sięgał po dawne wsie Chorzów i Dąb (Dąb od 1924 jest dzielnicą Katowic), a na północy po Miasteczko Śląskie (dalej, w okolicy Lublińca, dawny strój ludowy wykazywał cechy mieszane łącząc elementy stroju rozbarskiego i olesko-kluczborskiego)[8]. W swojej najbardziej charakterystycznej postaci noszony był we wsiach w okolicy Bytomia i Piekar Śląskich.

To najbardziej rozpoznawalna odmiana stroju górnośląskiego, a jego wersja dziewczęca uchodzi za ikonę regionu. Najdłużej strój ten przetrwał we wsi Dąbrówka Wielka (dziś dzielnica Piekar Śląskich), gdzie do lat 90. XX wieku nosiły go na co dzień najstarsze kobiety, a w święta kościelne, do procesji, ubierały się w jego zabytkowe, przechowywane w domach komplety także młodsze kobiety, dziewczęta oraz mężczyźni. Spośród wszystkich subregionów Górnego Śląska tylko tu bowiem – właśnie w Dąbrówce Wielkiej – do współczesności zachował się męski strój ludowy, traktowany przez bogatych gospodarzy jako przedmiot dumy i wyznacznik prestiżu. W Dąbrówce do dziś w czasie procesji Bożego Ciała baldachim niosą mężczyźni w oryginalnych ludowych strojach, odziedziczonych po przodkach.

Na uroczysty ubiór męski składała się koszula z kołnierzykiem zdobionym mereżką i zawiązaną pod nim jedbowką, czyli jedwabną chustką, granatowa długa kamizela bez rękawów, zwana bruclekiem lub brzuślekiem, oraz zakładana na górę granatowa kamzola (lub kamuzola) z rękawami. Bruclek i kamzola zaopatrzone były w błyszczące metalowe guziki, na ich tarczce znajdowały się miniaturowe sceny przedstawiające różne prace rolnicze. Brzegi obu tych części ubioru podszyte były od spodu czerwonym suknem, ponadto krawędź stojącego kołnierza i rozcięcia z przodu obszywano granatowym sznureczkiem. Rozcięcie poniżej szwu na środku pleców wzmacniano haftowanym prostokątnym znakiem. Dolna część paradnego męskiego stroju to żółtawe spodnie irchowe, zwane jelyniokami albo skórzokami, wpuszczane w cholewy wysokich butów, tzw. kropów. Mężczyźnie nosili także spodnie sukienne, granatowe, z czerwoną wypustką bizą wzdłuż zewnętrznego szwu (spodnie takie nazywano bizokami, uzupełnieniem były wiązane trzewiki). Jako nakrycie głowy służył czarny filcowy kapelusz z prostym rondem zwany kanią. Na przełomie XIX i XX wieku zimowym uzupełnieniem paradnego stroju męskiego było wierzchnie okrycie zwane płoszczem lub suknią – to rodzaj sukmany z rękawami, fałdzistej, długiej do połowy łydek, w kolorze granatowym. Głowę chroniła czarna lub granatowa czapka tchórzówka z szerokim otokiem obszytym futerkiem (zazwyczaj stosowano futro tchórza, stąd nazwa).

W przypadku stroju kobiecego jego podstawowymi częściami były: kiecka, czyli szeroka plisowana spódnica z przyszytym do niej stanikiem (zwanym lajbikiem), który utrzymywał na ramionach ciężar obfitej kiecki, kaftan zwany jaklą osłaniający stanik (dzięki temu, że stanik był niewidoczny, mógł być dla oszczędności uszyty z gorszej jakościowo tkaniny), fartuch, chusta. Te podstawowe części stroju były zasadą także w odmianie pszczyńskiej czy raciborskiej, choć różniły się szczegółami kroju; niemniej jak już wspomniano, dla wszystkich odmian wspólna była zasada trwałego połączenia obu części kiecki, czyli spódnicy i stanika.

Kiecki rozbarskie były długie do kostek, szyto je z dobrych gatunkowo wełen w kilku ulubionych kolorach: poza czarnym były to ciemne odcienie różu, turkusu, zieleni, brązu (kiecki szekuladowe, czyli w kolorze czekolady), ciemne błękity aż po granat. Za najelegantsze uchodziły kiecki uszyte z czarnego jedwabiu o żakardowym splocie. Pożądany szeroki, kopiasty kształt spódnicy kobiety uzyskiwały przez założenie pod kieckę kilku warstw: krochmalonych płóciennych halek i dodatkowej spódnicy w postaci pasiastego moryroka, uszytego ze sztywnej mory. Moryrok pod spódnicą kiecki był ważny, bo kiedy padał deszcz, kobiety dla ochrony przed nim zarzucały na głowę tylną część zewnętrznej spódnicy, moryrok bezpiecznie osłaniał wtedy bieliznę. Sztywny moryrok skutecznie pomagał też w utrzymaniu pożądanej szerokości spódnic. Szczupłe kobiety dla uzyskania cenionej kopiastości zakładały dodatkowo pod halki i kiecki tzw. watówkę, czyli pikowaną spódnicę utrzymywaną na doszytym do niej płóciennym staniku, albo wiązały w pasie tzw. kiełbasę, wypchany płócienny wałek. Wszystko to dla piękna cenionej obfitej formy sylwetki.

Charakterystyczną górną częścią stroju kobiet były jakle (powszechne zresztą na całym Górnym Śląsku), czyli luźne kaftany z długim rękawem. Świąteczne szyto z jedwabnych adamaszków (najchętniej granatowych, ciemnobłękitnych, czarnych) lub, na zimę, z wełny, z aksamitu czy pluszu, codzienne zaś z kretonu lub flaneli. „Niedzielne” jakle zdobiono z przodu po obu stronach zapięcia oraz wzdłuż dolnej krawędzi koronką, chętnie gipiurą. Kretonowe jakle codzienne, ale przeznaczone „na wyjście”, zdobiono naszytą skromną pasmanterią. Z jedwabnymi jaklami zestawiano jedwabne fartuchy: adamaszkowe lub bardzo cenione tzw. chińskie, także jedwabne, malowane techniką spirytusową w kwiaty oraz czarne atłasowe haftowane w barwne bukiety kwiatów. Fartuchy bywały też płócienne, w białe i jasnoniebieskie paski, na dole ozdobione szerokim szlakiem białego haftu o motywach kwiatowych; były też tzw. sztikerajowe, czyli białe płócienne z fabrycznie wykonanymi pasami ażurowego haftu. Fartuchy w stroju rozbarskim, o długości równej z kiecką, były charakterystyczne przez swoją obfitość, szyto je z dwóch „szerzyn” tkaniny, układanej w pasie w drobniutkie fałdki. Szerokie fartuchy dostosowane były do formy szerokich kiecek.

Warto dodać, że mieszkanki Dąbrówki Wielkiej miały także specjalny zestaw stroju na niedzielne letnie popołudnie – to białe jakle, szyte z bawełnianego adamaszku, pięknie haftowane w wielobarwne motywy kwiatowe wzdłuż zapięcia i dolnej krawędzi, a także przy brzegach rękawów. Do takiej niedzielnej letniej jakli kobiety zakładały wiśniową plisowaną spódnicę (wyjątkowo bez przyszytego stanika) i niedzielny fartuch – biały, woalowy, haftowany w kwiaty albo płócienny w paski z haftowanym białą nicią dolnym brzegiem.

Niezbędnym uzupełnieniem kobiecego stroju były chusty. W stroju rozbarskim były to z reguły chusty produkcji fabrycznej (import z fabryk Europy Zachodniej), bardzo różnorodne. Były to np. popularne wełniane kraciaste szaltuchy w różnych zestawach kolorystycznych, elegantsze zielone, beżowe lub srebrno-szare chusty zdobione pasami jedwabnego haftu, a przede wszystkim najdroższe, wysoko cenione, delikatne chusty z cienkiego kaszmiru we wzór arabesek, zwane tureckimi. Wśród tych ostatnich były wielkie, zwane szpiglami (chusty w wymiarach 320 x 160 cm, składano je najpierw na pół do uzyskania kwadratu, a dopiero potem w trójkąt) i mniejsze szpigielki (w wymiarze 160 x 160 cm); były także grubsze zimowe szpigieltuchy w podobny wzór. Wszystkie te chusty były duże i noszono je w charakterystyczny dla stylu rozbarskiego sposób: po złożeniu w trójkąt i okryciu nimi głowy ich końce z przodu były luźno puszczone, przytrzymywane jedną dłonią. Dodawało to kobiecej sylwetce swoistego dostojeństwa. Natomiast chustki do stroju codziennego były mniejsze, wiązane pod brodą, co zapewniało kobietom swobodę ruchów. Mniejsze były także chustki merynki (merinki) wykonane z cienkiej jasnej wełenki i ręcznie haftowane w kwiaty w jednym rogu, ozdobione plecionką frędzli; dziewczęta wybierające się na tańce zakładały merynki na ramiona, końce chustki krzyżowały na piersiach i wiązały na plecach w węzeł lub zatykały za pasek fartucha (lekka merynka zastępowała mniej wygodny sukienny wierzcheń). Odświętnym nakryciem głowy kobiet z Piekar lub Rozbarku (ale nie z wiejskiej Dąbrówki) były białe czepce budy z kanicami[9], z doczepioną długą jedwabną wstęgą, zwisającą półkoliście na piersi.

Charakterystyczny element stroju rozbarskiego to chustki purpurki – fabrycznej produkcji, z czerwonego płótna, zdobione wzdłuż brzegów drukowanym szerokim szlakiem kwiecistych motywów. Takie chustki stanowiły nakrycie głowy mężatek wystrojonych na szczególnie uroczyste okazje. Mogły być zakładane do odświętnej jedwabnej jakli, ale najczęściej zdobiły głowy młodych mężatek wystrojonych w kabotki i wierzchnie. Dwie ostatnie części stroju zasługują na szczególną uwagę jako elementy o wyjątkowej wartości estetycznej, o znaczeniu wręcz symbolicznym dla obrazu kobiecego, zwłaszcza dziewczęcego stroju rozbarskiego.

Kabotek, czyli biała bluzka z krótkimi bufiastymi rękawami obszytymi koronką, uzupełniona koronkową krezą pod szyją, to odświętna część stroju charakterystyczna także dla innych odmian stroju śląskiego. Natomiast tylko w stroju rozbarskim, w jego uroczystej wersji, pojawił się element taki jak wierzcheń. To sukienny gorset, czerwony lub czarny, rzadziej granatowy, zakładany jako odrębna część odzieży na lajbik (stanik) kiecki i na kabotek. Kabotki i wierzchnie nosiły na uroczyste okazje dziewczęta oraz młode mężatki. Te pierwsze, jeśli pełniły rolę druhny na weselu lub niosły feretron w czasie procesji, zakładały na głowy galandy – szerokie wieńce ze sztucznych kwiatów i świecidełek z dużą czerwoną różą pośrodku, nad czołem. Mężatki do stroju z wierzchniem upinały na głowie wspomniane już purpurki, wiązane z tyłu nisko nad karkiem. Kobieta-mężatka w opisanym stroju, czyli w kabotku i wierzchniu, z purpurką na głowie – to ikoniczny wizerunek, do którego przylgnęła nazwa Matki Ślązaczki lub Matki Polki.

Na wierzcheń warto zwrócić baczniejszą uwagę. Jego dekolt obszyty był szeroką jedwabną wstążką o kwiecistym wzorze wykonanym techniką żakardową; wstęga ta była zazwyczaj niebieska, w przypadku wierzchni czarnych mogła być też amarantowa lub czerwona. Zapięcie wierzchnia było zdobione szamerunkami z cienkich sznureczków splecionych z nici żółtych, granatowych i zielonych. Krój gorsetu tworzył z tyłu w pasie trzy tzw. tacki obszyte wąską wstążeczką. Z przodu takich obszyć nie stosowano, ponieważ tu dolny brzeg gorsetu przykrywał fartuch i zawiązana w pasie wstążka; widoczne były tylko tacki z tyłu. Warto jeszcze raz podkreślić: strój rozbarski jest jedynym w grupie strojów śląskich, w którym występuje taki odrębny gorset. Prof. Barbara Bazielich tłumaczyła to oddziaływaniem wzorców krakowskich (nie bez znaczenia był fakt, że ziemia bytomska do 1821 roku urzędowo należała do biskupstwa krakowskiego). Atrakcyjność rozbarskiego wierzchnia i ogólniej uroda uroczystego zestawu stroju kobiecego z kabotkiem i wierzchniem powodowała, że był on chętnie przejmowany na terenach sąsiadujących z historyczną ziemią bytomską. W ten sposób rozszerzał się także zasięg chustki purpurki.

Ważnym uzupełnieniem stroju były korale, prawe (prawdziwe) lub sztuczne, zwane zyglokami, do których przyczepiano metalowy, pozłacany krzyżyk. Przy zapięciu korali mocowano kokardę z jedwabnej wstążki o długich końcach opadających na plecy, wstążki spływały też z tyłu wieńca, służyły również do przepasania w talii. Na plecach panny furkotały więc zazwyczaj trzy pary długich wstęg. Z wąskiej wstążki formowano także kokardkę podłożoną pod krzyżyk korali.

Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć o strojach ślubnych. Zachowane archiwalne zdjęcia weselne z początku XX wieku, obiekty muzealne, a także spisane przed laty relacje uzmysławiają, że ubiór pana młodego był taki, jak opisany wcześniej męski strój uroczysty: biała koszula, bruclek, kamzola itd. W chłodniejszej porze roku pan młody zakładał także suknię, czyli granatową sukmanę. Sprawiano taką młodemu do ślubu i musiała mu służyć przez całe życie, podobnie jak czapka tchórzówka. Wyróżniające pana młodego atrybuty to gałązki mirtu z zieloną wstęgą, przypięte do lewej klapy i chustka jedbowka w zielonej tonacji, zawiązana pod kołnierzykiem koszuli.

Zielone wstążki przy koralach i zieloną wstęgę-podkładkę przy mirtowym wieńcu miała także panna młoda, ubrana w czarną jedwabną jaklę, czarną kieckę i biały lub kremowy (ewentualnie jasnozielony) fartuch. Kiecka, jak już wiadomo, dla uzyskania odpowiedniej objętości spódnicy, skrywała dwie lub trzy warstwy płóciennych spodnic, czasem też watówkę. W razie chłodów panna młoda okrywała ramiona złożoną w trójkąt chustą, najczęściej zieloną. Czarny strój panny młodej dodawał jej powagi, zaś zielony kolor dodatków symbolizował nadzieję. Natomiast druhny stroiły się na wesela w kabotki i wierzchnie, w ciemnoróżowe kiecki i jasne fartuchy, głowy zdobiły wieńcami galandami. Drużbowie do brucleka lub kamzoli przypinali po lewej stronie okazałe różdżki ze sztucznych kwiatów i świecidełek z barwną wzorzystą wstęgą.

Co do ubioru żałobnego – tworzyły go czarne jakla i kiecka, fioletowo-czarny fartuch i wielka chusta w biało-czarną kratkę, zwana kostkową. Podobnie ubierały się kobiety w czasie Wielkiego Postu. Warto dodać, że jako żałobne nakrycie głowy stosowane były również płócienne chustki purpurki, ale z białym tłem, a nie czerwonym.

Strój pszczyński

Na przełomie XIX i XX wieku wymieniony typ stroju występował na całym obszarze historycznej ziemi pszczyńskiej, od Goczałkowic na południu po Ligotę i Piotrowice (obecnie dzielnice miasta Katowice) na północy. Jednak strój męski był już wówczas w zaniku, natomiast kobiecy utrzymywał się we wszystkich wsiach przynajmniej pół wieku dłużej, chociaż podlegał zmianom. Wychodziły z użytku dawne tkaniny i najstarsze elementy ubioru, popularność zyskały wygodne jakle i prostsze nakrycia głowy (np. mocne krochmalenie chust czepcowych wyeliminowało chomliczki, czyli konstrukcje nadające czepcowi pożądany kształt i sztywność)[10]. W latach międzywojennych w północnej części omawianego obszaru zaznaczyły się wpływy stroju rozbarskiego, ale istotniejszy był proces stopniowej zamiany ubiorów wiejskich na miejskie, co dotyczyło przede wszystkim młodszych osób. Niemniej jeszcze około 2000 roku w niektórych miejscowościach ziemi pszczyńskiej (Bojszowy, Bieruń, Miedźna, Ćwiklice, Piasek i inne) nieliczne najstarsze kobiety na co dzień nosiły stroje ludowe. W wielu domach zachowały się do dziś komplety ubiorów po matkach i babkach.

Wygląd ludowego stroju męskiego w połowie XIX wieku opisuje Stanisław Bronicz, wnioskując między innymi z zamieszczonych w swojej publikacji ilustracji E. Zellnera, wykonanych w połowie XIX wieku[11]. Strój ten (w wersji świątecznej) składał się z prostej, marszczonej koszuli, lnianych portek z rozporkiem nad prawą pachwiną, mocowanych paskiem przewleczonym przez obszewkę, z nogawkami wpuszczonymi w cholewy butów. Na koszulę wkładany był sukienny, granatowy lub błękitny bruclek, czyli kamizela, okryciem wierzchnim był zarzucany na ramiona płoszcz – rodzaj długiej opończy z pelerynką. Głowę osłaniał filcowy kapelusz. W okolicy Miedźnej męskim paradnym okryciem był także żupon, o kroju podobnym do miejskiej czamary, szyty z fabrycznego sukna, sięgający do połowy łydek, wcięty w pasie i fałdowany z tyłu[12]. Zaginiony z końcem XIX wieku męski strój ludowy współcześnie rekonstruowany jest na podstawie skąpych dawnych opisów przez zespoły ludowe na potrzeby występów. Męski kostium sceniczny składa się wówczas z białej koszuli o szerokim rękawie ujętym w mankiet, jedwabnej chustki wiązanej pod kołnierzykiem, granatowej kamizelki (krótszej niż w wersji rozbarskiej), czarnych spodni wpuszczonych w wysokie buty, czarnego wierzchniego okrycia w formie peleryny, czyli płoszcza, czarnego filcowego kapelusza o główce obwiedzionej czerwona wstążką.

Żywotny okazał się strój kobiecy, choć dotyczy to jego wersji zmodyfikowanej na początku XX wieku. Co do wersji dawniejszej, z opisów i rysunków pochodzących z końca XIX wieku wiadomo, że w tamtym czasie we wsiach położonych w pobliżu Pszczyny (Miedźna, Międzyrzecze, Ćwiklice i inne) paradny strój dziewczęcy składał się z płóciennego kabotka z bufiastymi krótkimi rękawami, na który zakładana była mazelonka, czyli sukienna kiecka, składająca się z szerokiej spódnicy i przyszytego do niej na stałe stanika oplecka o okrągłym dekolcie. Dawne oplecki były niskie, mocno wycięte; do paradnego stroju dziewczęcego szyto je z tkaniny wełnianej lub aksamitu i haftowano w motywy roślinne (kwiaty i liście); bywały także oplecki brokatowe (takie egzemplarze, odprute od spódnicy, pochodzące z Miedźnej i Grzawy, trafiły np. do zbiorów Muzeum Śląskiego w Katowicach i Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu). Dziewiętnastowieczne mazelonki miały spódnice obszywane u dołu galonką, czyli wstążką tkaną wzorzyście w kwiaty. Całość uzupełniały płócienne fartuchy zdobione haftem. Taką wersję stroju dziewczęcego odtworzył na potrzeby sceny Zespół Regionalny Pszczyna[13].

Trzeba podkreślić, że w latach międzywojennych opisane mazelonki z haftowanymi opleckami były już rzadkością. Na początku XX wieku na ziemi pszczyńskiej powszechnie przyjęły się bowiem jakle jako górna część ubioru. Tym samym nie był już widoczny oplecek, czyli stanik kiecki, nie było więc potrzeby zdobienia go. Co więcej, stanik (nadal trwale zszywany ze spódnicą) często wykonywany był, dla oszczędności, z gorszej gatunkowo tkaniny. Zmienił się sposób zdobienia spódnic, w ich dolnej części układano zogibki, czyli zakładki albo naszywano kilka rządków czarnych wąskich wstążek bądź aksamitek. Po I wojnie światowej skrócona została długość spódnic, sięgały do pół ikier, czyli do połowy łydki. To był ślad podążania za modą miejską (w stroju rozbarskim jednak spódnic nie skrócono). Do kiecek zakładały kobiety jakle, fortuchy i różnego rodzaju chusty. Takie komplety stroju noszone były przez starsze kobiety w wielu miejscowościach ziemi pszczyńskiej do końca XX wieku.

Jakle w wersji pszczyńskiej miały specyficzny krój. Charakteryzowały je bufiaste główki rękawów, starannie zaprasowane w sterczący ku górze kant, ponadto stójki przy szyi oraz szerokie plisy zapięcia z przodu; te zdobiono naszytym pionowym pasem tiulowej koronki lub gipiury oraz fantazyjną kompozycją z dekoracyjnych guziczków, przyszywanych np. po trzy w kilku ukośnych rządkach. Prawdziwe zapięcie na zatrzaski było ukryte pod plisą. Do odświętnych jakli doszywano u dołu tzw. szpic, śpic (określany też jako forbótki)[14], czyli szeroki pas haftowanego tiulu – czarny do jakli w ciemnych kolorach, a biały do letnich, jasnych. Jakle szyto z fabrycznych tkanin wełnianych, odświętne także z tafty, letnie z wzorzystego kretonu i rypsu, zimowe z pluszu. W pszczyńskiej wiejskiej modzie cenione były tzw. ancugi, czyli kiecka i jakla uszyte jako komplet z tej samej eleganckiej tkaniny, na paradne okazje chętnie w kolorze bordowym czy amarantowym (np. jako weselny strój matki panny młodej).

Charakterystyczne były pięknie haftowane fartuchy z białego płótna, ale także z płótna w białe i niebieskie paski, zwane pisiatymi. Te ostatnie także zdobiono u dołu i po bokach szlakami białego haftu. Pisiate zopaski (fartuchy) zdobione tylko pasmanterią oraz podobne z płótna w drobną kratkę służyły na co dzień. W latach międzywojennych coraz więcej kobiet kupowało dość drogie fartuchy z jedwabnego adamaszku – granatowe, błękitne, zielone. Fartuchy długością równe były z kieckami.

Mężatki nakrywały głowy chustkami wiązanymi pod brodą – sztofkami z cienkiej wełny, okolonymi jedwabnymi frędzlami. Sztofki mogły być gładkie, ale te, które służyły od święta, często haftowano w kolorowe kwiaty (w narożniku opadającym na plecy). Na zdjęciach archiwalnych widać, że jeszcze na początku XX wieku przed założeniem sztofki kobiety wiązały na włosach czepki, siatkowe lub z cienkiego płótna, z pasem szydełkowej koronki nad czołem. W latach międzywojennych czepki zniknęły spod sztofek, natomiast pozostały w użyciu jako niezbędny element do kompletu z wiązaną z tyłu głowy chustą czepcową z białego płótna, misternie zdobioną białymi haftami, mereżkami, z szydełkową koronką wzdłuż boków. Takie chusty czepcowe, zwane czepidłem lub żurkiem, to bardzo charakterystyczne przybranie głowy mężatek na uroczyste okazje, pozwalające od razu zidentyfikować tak przystrojoną kobietę jako mieszkankę ziemi pszczyńskiej.

W latach międzywojennych młode mężatki na uroczyste, obrzędowe okazje (np. procesje kościelne) występowały w wersji stroju, którą można uznać za modyfikację dziewczęcego z końca XIX wieku: w białym kabotku z krótkim bufiastym rękawem i założonej nań kiecce ze stanikiem, w tym przypadku starannie uszytym z tej samej tkaniny co spódnica. Taka suknia nie wymagała już okrywania stanika ani odrębnym gorsetem, jakiego w stroju pszczyńskim nie znano, ani chustką, jak to czyniły raciborzanki. Uzupełnieniem opisanego paradnego stroju pszczynianek był jedwabny fartuch oraz wspomniana biała chusta czepcowa zawiązana na żurek, czyli z tyłu głowy, ze starannie uformowanym węzłem i dobrze eksponowanym narożnikiem chustki, wypełnionym ażurowym haftem.

Pszczyńskie panny młode szły do ślubu w czarnej jakli i czarnej kiecce oraz białym lub kremowym jedwabnym fartuchu. W chłodnej porze roku zarzucały na ramiona zieloną chustę, najczęściej w turecki wzór. Wielka wełniana turecko chusta to najdroższa spośród chust, jakie miały w swych komodach pszczynianki. Po ślubie służyły kobietom do końca życia jako okrycie na największe święta. Pan młody już od początku XX wieku ubierał się do ślubu po miejsku – jego elegancję zapewniał surdut, szapoklak (składany cylinder), białe rękawiczki i biała muszka. Zielone wstążki zwisały z tyłu mirtowego wieńca panny młodej i z mirtowej różdżki pana młodego, przypiętej do klapy surduta (lub marynarki).

Zimą kobiety okrywały głowy i plecy ciepłymi chustami o nazwie hacki – wykonywano je z mięsistej grubej wełny. W użyciu były też plyjty – duże prostokątne chusty wełniane, składane szalowo, zazwyczaj w ciemną kratę, zakładane na głowę i ramiona jako wierzchnie okrycie. Dziewczynki ubierane były podobnie jak matki – w kiecki, jakle i fartuchy (świąteczne zdobione były skromnym haftem o motywach roślinnych). Gładko zaczesane włosy zaplatały w warkocze związane wstążeczkami.

Strój raciborski

Strój raciborski – druhna. Fot. Barbara Kubska, zbiory Muzeum Miejskiego w Tychach

Jak pisze Julita Ćwikła, znawczyni kultury ludowej ziemi raciborskiej, strój tego subregionu jest zbliżony do pszczyńskiego, ma jednak pewne charakterystyczne elementy odmienne, m.in. kolorowe chustki szatki i barwne kwiatowe aplikacje naszywane na kaftanach. Według badaczki zasięg tego stroju jeszcze przed II wojną światową obejmował poza ziemią raciborską także powiaty głubczycki, część rybnickiego, wodzisławskiego[15] oraz Śląsk Opawski. W stroju raciborskim, podobnie jak w rozbarskim, charakterystyczna była kopiasta sylwetka kobiety, którą osiągano poprzez noszenie luźnych kaftanów i szerokich, długich spódnic, pod które zakładano drajdrutki, czyli halki usztywniane drutami oraz suto marszczone, płócienne halki zwane unterokami.

Najstarsze elementy stroju w kolekcji Muzeum w Raciborzu pochodzą z połowy XIX wieku. Jak pisze Julita Ćwikła, kobiety ubierały wówczas krótkie i dopasowane kaftany szpyndzery, szyte z wzorzystych taft i atłasów, zapinane z przodu na haftki i pasek z klamrą, o szerokich kołnierzach z frędzlami. Rękawy były watowane, bufiaste u góry i zwężające się ku mankietom. Do kaftanów kobiety zakładały spódnice mazelonki, uszyte z cienkich wełnianych i jedwabnych materiałów, najczęściej w kolorze zielonym, brązowym, tabaczkowym bądź czarnym. W pasie były suto marszczone i doszyte do płóciennego stanika. Na spódnicę nakładano fartuch szyty z wzorzystych brokatowych tkanin o wzorach kwiatowych. Długość fartucha była równa długości spódnicy. Kobiety zamężne na głowach nosiły czepce.

Na początku XX wieku szpyndzery zostały zastąpione kaftanami o luźnym kroju, czyli jaklami (zwanymi też jupami), podobnymi do pszczyńskich: ze stójką przy szyi, zapinane z przodu na zatrzaski, z rękawami o marszczonych główkach. Dolne krawędzie kaftanów były przeważnie obszywane cienką, czarną koronką bądź fabryczną aplikacją. Aplikacje te naszywano także wzdłuż zapięcia kaftana. Podobnie jak w okolicach Pszczyny – tu również odświętną spódnicę i kaftan często szyto z tego samego materiału (komplet określany jako anzug). Do spódnic, które z czasem przestano łączyć trwale ze stanikiem, kobiety zakładały lajbiki z kiełbasą, czyli osobne płócienne staniki z zamocowanymi w pasie wypchanymi wałkami, które zapobiegały obsuwaniu się halek i spódnicy, a także pogrubiały kobietę w talii. Szczupła sylwetka nie była akceptowana.

W XX wieku kobiety zarzuciły noszenie czepców, zamiast nich zakładały chustki wełniane i rypsowe wiązane na żurek, na babkam – a więc wiązane z tyłu głowy. Większe chustki wełniane (gładkie popielate, beżowe, zielonkawe) z długimi, jedwabnymi frędzlami wiązały pod brodą. Zimą narzucały na ramiona grube, najczęściej kraciaste, wełniane chusty zwane plejtami bądź hytami.

Ludowy strój męski z końcem XIX wieku wyparty został przez ubiory miejskie.

Tradycyjne stroje pary młodej przypominały opisane już zestawy z ziemi pszczyńskiej. Panna młoda ubierała spódnicę i kaftan w kolorze czarnym. Fartuch z jedwabnego adamaszku najczęściej był zielony. Strój uzupełniał szpigeltuch, czyli zarzucona na ramiona, złożona w trójkąt, wełniana chusta w „turecki” wzór. Ważnym uzupełnieniem stroju był szeroki wieniec mirtowy. Po ślubie często oprawiano wieńce ślubne oraz woniaczki, czyli mirtowe bukieciki pana młodego w specjalne, przeszklone gablotki, które wieszano potem w paradnej izbie jako ważną pamiątkę rodzinną (zwyczaj znany także na ziemi bytomskiej i pszczyńskiej). Pan młody szedł do ślubu w stroju miejskim, w czarnym smokingu lub garniturze, białej koszuli z muszką, na głowie miał cylinder lub melonik.

Ubranej na czarno pannie młodej towarzyszyły druhny w barwnych strojach. Zakładały jasne, taftowe, mieniące się spódnice glorki oraz kwieciste, kremowe fartuchy. Na płócienne bluzki koszułki z krótkimi bufiastymi rękawami wiązały złożone w trójkąt wełniane chustki, tkane we wzory kwiatowe. Chustki te, zwane szatkami, osłaniały plecy i przód bluzki, na piersiach końce chustki były skrzyżowane, związane na plecach lub zatknięte za pasek fartucha. Głowy druhen zdobiły wianki ze sztucznych kwiatków i koralików, do których z tyłu doczepione były szerokie różowe lub czerwone jedwabne wstążki z okazałą kokardą przy wieńcu. Taki ubiór druhen współcześnie stał się symbolicznym wyróżnikiem ziemi raciborskiej.

Strój cieszyński

Strój cieszyński. Fot. Stanisław Gadomski, zbiory Muzeum Miejskiego w Tychach

Centrum występowania stroju cieszyńskiego, zwanego także wałaskim, stanowią okolice Cieszyna, co istotne – po obu stronach granicy polsko-czeskiej. Na północy jego zasięg dotyka Strumienia i Czechowic. Na przełomie XIX i XX wieku oraz w latach międzywojennych kobiecy strój cieszyński stopniowo rozszerzał swój zasięg, do swojej garderoby włączyły go między innymi mieszkanki wsi góralskich w Beskidzie Śląskim.

Natomiast męski strój cieszyński wyparty został przez ubiory miejskie już z końcem XIX wieku, o jego wyglądzie można wnioskować na podstawie opisów i wykonanych w połowie XIX wieku ilustracji. Dobrze dokumentują strój męski akwarele z 1840 roku autorstwa Jakuba Alta. Jedna z nich uwiecznia parę Cieszyniaków[16]; mężczyzna przedstawiony jest w stroju wykonanym z ciemnoniebieskiej tkaniny: tego koloru są spodnie, zwężane do dołu i wpuszczone w wysokie cholewy butów (zwanych polokami), krótka kamizelka oraz założony na wierzch kaftan ze stojącym kołnierzem, sięgający nieznacznie poniżej pasa, z długimi rękawami. Brzegi kamizelki i kaftana obwiedzione są czerwoną lamówką, jako zapięcie służą rzędy gęsto przyszytych błyszczących guzików, choć te przy kaftanie, widoczne przy obu połach, umieszczone są głównie ku paradzie. Jasnym akcentem jest widoczny pod szyją fragment białej koszuli, przy której zawiązana jest chustka w ciemnej tonacji. Namalowany przez Alta mężczyzna ma na głowie czarny cylinder, ale noszone były także kapelusze z wysoką, zwężającą się główką. Ta i podobne nieliczne ilustracje z połowy XIX wieku posłużyły współcześnie jako inspiracja dla rekonstrukcji męskiego stroju cieszyńskiego na potrzeby zespołów folklorystycznych. Współczesne rekonstruowane wersje konsekwentnie trzymają się opisanego wzorca kolorystycznego (ciemny błękit lub granat), charakterystyczne są kamizelki zapinane dość wysoko pod szyję i krótkie kaftany, których oba brzegi rozcięcia zdobią rzędy metalowych guzików. Trzeba dodać, że w XIX wieku w chłodne dni mężczyźni nosili jako wierzchnie okrycie szerokie sukienne płaszcze o kroju peleryny[17].

W przeciwieństwie do wcześnie zaginionego stroju męskiego strój kobiecy przetrwał długo. Ceniony był za elegancję. Mocno się przy tym zapisał w zbiorowej wyobraźni jako symbol Śląska Cieszyńskiego. Na przełomie XIX i XX wieku nazywano go również śląskim lub polskim, co wskazywało na etniczność ludności ubierającej się w ten sposób, a mieszkającej w miejscowościach położonych po obu stronach rzeki Olzy (od 1918 roku granicy państw). Docenienie piękna stroju cieszyńskiego wpłynęło na to, że w XX wieku jego zasięg się rozszerzał, zamiast kurczyć. Noszony kiedyś przez mieszkanki podgórskich terenów Śląska Cieszyńskiego, a więc „na dolinach” – na początku XX wieku wszedł w użycie we wsiach góralskich. Zestawy stroju cieszyńskiego chętnie nabywały zwłaszcza tamtejsze młode kobiety, uznając go za najstosowniejszy na uroczyste okazje, pozostawiając dawne ubiory góralskie pokoleniu swoich matek i babek. Cieszyńskie suknie wcześnie, już na przełomie XIX i XX wieku, zdominowały garderobę mieszkanek Wisły, później także Brennej, w latach międzywojennych coraz częściej nabywały je młodsze góralki z Istebnej, które chciały paradnie wyglądać.

W kobiecym stroju cieszyńskim charakterystyczna była jego powściągliwa kolorystyka, piękne hafty oraz dodatki w postaci srebrnej biżuterii. Już w XIX wieku używano do wykonania części stroju tkanin fabrycznych, które stopniowo wyparły produkty manufaktur. Kształt kobiecej sylwetki formowała przede wszystkim suknia z żywotkiem. Zakładano ją na bieliznę oraz kabotek, czyli białą płócienną bluzkę z krótkim rękawem. Spódnica sukni uszyta była z tkaniny wełnianej, najczęściej w kolorze czarnym lub granatowym. Jej dół zdobił szeroki pas gładkiej niebieskiej wstążki zwanej lymkom lub galonkom. Górę sukni stanowił przyszyty do spódnicy czarny, czasem wiśniowy (taki nosiły druhny), aksamitny żywotek, czyli stanik o charakterystycznym kroju, z trójkątnym szczytkiem z tyłu. Żywotki były pięknie haftowane, obficiej na plecach (z uwagi na z większą powierzchnię oplecka, jak nazywano tylną część), przy czym motywy tych haftów i kolorystyka zmieniały się z czasem. Najstarsze hafty wykonywane były złotą lub srebrną metalową nicią (tzw. szychem), naszywano także złotą lub srebrną taśmę bortę. Specyficzna była kompozycja tych zdobień – pasy borty przyszywano wzdłuż krawędzi żywotka oraz pionowo od szczytka w dół (zazwyczaj były to trzy lub cztery taśmy borty obok siebie), co dzieliło plecy na dwa pola, wypełniane haftem. Wśród motywów dominowały kwiaty, ale pojawiały się także kłosy zbóż lub winne grona. Z czasem modne się stało wypełnianie całych pleców żywotka wielobarwnym haftem o motywach kwiatowych, komponowanych w trzy bukiety albo w wianuszki (nowa kompozycja haftów wynikała także z braku borty – granica z 1918 roku odcięła polską część Śląska Cieszyńskiego od producentów z Czech i Austrii). Z przodu żywotek był rozcięty, jego boczne części, zwane przedniczkami, nie łączyły się z sobą, dzięki czemu dobrze eksponowany był gors kabotka i mocowane na przedniczkach ozdoby: hoczki i napierśnik (o ozdobach zob. niżej). Żywotek od wewnątrz mocno usztywniano, zazwyczaj tekturą, bo miękki aksamit potrzebował podkładu dla utrzymania formy; podszewką było płótno.

Kabotki, wkładane pod żywotek sukni, szyte z delikatnego płótna, miały krótki bufiasty rękaw, oszewki zdobione były haftem. W latach międzywojennych kabotki szyto czasem „nowocześnie”, na wzór miejskich bluzek, także z jedwabiu, zachowując krótki rękaw. Tradycyjne kabotki z cienkiego płótna z czasem zaczęto zdobić coraz bogatszym białym, ażurowym haftem. Do bufiastych rękawków, z haftowanymi, wykończonymi ząbkami lymieczkami (plisy oszewki) dodawano łokruża, ażurowe od dziurkowego haftu, nakrochmalone tak, żeby sterczały do góry, jakby „podtrzymując” bufkę. Rozcięcie z przodu przysłonił rodzaj żabotu, czyli tzw. przedniczka, równie obficie haftowana dziurkowo białą nicią. Takie bogato zdobione kabotki nazywano koszułkami. Pod szyją, pod haftowaną w ząbki stójką, do kabotków i koszułek przypinano srebrną spinkę lub broszkę (spinka, szpyndlik).

Strój cieszyński dziewczęcy. Fot. Maria Lipok-Bierwiaczonek, 2004

Uzupełnieniem kobiecego stroju były jedwabne fartuchy o stonowanej kolorystyce, zawiązana w pasie jedwabna wstążka przeposka, a na głowach mężatek czepiec z koronkowym naczółkiem (cenione były naczółki z koronki klockowej z motywem kwiatu cieszynianki) i jedwabna chustka szatka, zawiązana z tyłu głowy, dopasowana kolorem do fartucha (fartuch i szatka, uszyte z tego samego jedwabiu, w tym samym kolorze, określano wspólną nazwą czepiyni). Suknia, fartuch i zwisające z przodu końce długiej szarfy przeposki powinny sięgać tej samej długości (przeposki bywały czasem krótsze). Pożądany kształt spódnicy nadawały założone pod nią płócienne halki. Białe pończochy i czarne niskie buty dopełniały całość.

Na chłodne dni kobiety zakładały szpencery, czyli krótkie kaftany szyte z tkaniny wełnianej, zapinane na pasek z klamerką. Używały też ciepłych chust – to hacki. W latach międzywojennych pojawiły się jako nowość duże naramienne chusty z białej włóczki, zwane sadełkiem, używane w chłodniejsze letnie dni.

Strój upiększała srebrna biżuteria. Przy rozcięciu żywotka przyszywano hoczki, które służyły ozdobie, a nie do zapinania (ale pierwotnie, jeszcze w XIX wieku, przez ich kółeczka przewlekano łańcuszki jako połączenie przedniczek żywotka). Ramiączka żywotka łączono łańcuszkowym napierśnikiem: zwisające półkoliście festony srebrnych łańcuszków mogły być wzbogacone doczepionymi rozetkami. Taki napierśnik często nazywany był orpantem – to nazwa przeniesiona z podobnej ozdoby stosowanej w stroju Jacków Jabłonkowskich[18]. Na jedwabną wstążkę przeposki zamożne Cieszynianki zakładały srebrny pas, czasem o pozłacanych elementach, dekorowany festonami łańcuszków. Większe elementy biżuterii (spinki, hoczki, klamerki paska szpencera, płytki srebrnego pasa) były odlewane lub wypełniane dekoracją filigranową, wykonaną z cieniutkich splecionych drucików, zwiniętych w esowate motywy, umocowanych na podkładce ze srebrnej płytki. Na taką biżuterię stać było tylko żony bogatych gospodarzy, skromniej sytuowane kobiety ograniczały ozdoby do hoczków przy żywotku. Trzeba dodać, że bywały też tańsze hoczki, wykonane ze stopu miedzi, cynku i niklu, zwanego pakfongiem albo alpaką[19]. Biedniejszym kobietom, których nie stać było na srebrne pasy, do przewiązania talii musiała wystarczyć wstążka (podobnie było w przypadku dziewcząt). We wsiach górskich, które zaadaptowały strój cieszyński, kobiety wykonywały także pasy koralikowe, z naszytych na taśmę sztucznych paciorków i cekinów, które naśladowały formę „prawdziwych” srebrnych .

Zapotrzebowanie na srebrną biżuterię przyczyniło się do rozwoju sztuki złotnictwa w Cieszynie. Tamtejsze warsztaty słynęły między innymi z wyrobów wykonanych wspomnianą techniką filigranu. Po II wojnie światowej tradycje te kontynuował Franciszek Horak, a następnie jego uczeń Wiktor Pieczonka. Wcześniej, w XIX wieku biżuterię cieszyńską wykonywały również warsztaty w Skoczowie, Strumieniu, Bielsku, Jabłonkowie, Frysztacie, Frydku (trzy ostatnie miasta obecnie w Czechach)[20].

Kobiecy strój cieszyński, ceniony za piękno i elegancję, od trzydziestu lat przeżywa swój renesans jako strój ceremonialny. Widać to w wielu miejscowościach ziemi cieszyńskiej, przede wszystkim w czasie różnych uroczystości gminnych, religijnych, ale także rodzinnych. W niektórych miejscowościach Śląska Cieszyńskiego, którego znaczna część mieszkańców jest wyznania ewangelickiego, po 1990 roku utrwalił się między innymi zwyczaj przystępowania dziewcząt do konfirmacji w strojach cieszyńskich; specjalnie na tę okazję szyte są dla nich suknie, których żywotki haftowane są tylko białymi nićmi, białe są także fartuchy i wstążki przeposki (podobnie, jak w przypadku dawnych strojów ślubnych). Tak jest na przykład w Ustroniu, Wiśle, Goleszowie[21]. Tymczasem matki tego pokolenia dziewcząt przystępowały do konfirmacji w miejskich białych sukienkach; w latach 60. i 70. XX wieku zaznaczyło się bowiem przerwanie przekazu tradycji kultury ludowej, co dotyczyło także stroju.

Warto dodać, że piękne i wierne pierwowzorom rekonstrukcje stroju cieszyńskiego, kobiecego i męskiego, posiada Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Cieszyńskiej im. Janiny Marcinkowej. Z kolei artyści Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk w programach prezentujących folklor cieszyński występują w strojach zestawionych niekonsekwentnie: kobietom w strojach cieszyńskich towarzyszą mężczyźni w strojach Jacków Jabłonkowskich[22].

Strój Lachów Śląskich

Na północny-zachód od Cieszyna, w okolicach Zebrzydowic i dalej w kierunku Jastrzębia-Zdroju, a po czeskiej stronie w okolicach Karwiny i Orłowej, mieszkającą tam ludność rolniczą nazywano kiedyś Lachami Śląskimi, a noszony przez nich strój ludowy określano jako laski. Strój męski, bardzo podobny do cieszyńskiego, zaginął już w XIX wieku. Nieco dłużej przetrwał kobiecy, stanowiący formę pośrednią między strojem cieszyńskim a raciborskim. Suknie laskie, szyte z ciemnych tkanin, miały staniki lajbiki o półokrągłym wycięciu w dekolcie, kabotki podobne do dawnych typów w stroju cieszyńskim. Przód sukni osłaniały obfite płócienne fartuchy, najczęściej we wzór pionowych pasków. W chłodne dni kobiety wkładały spencery sięgające do pasa, w cieplejsze dni okrywały plecy barwnymi chustkami, których końce krzyżowały na piersiach i wpuszczały za pasek fartucha lub wstążkę, podobnie, jak w stroju raciborskim. Mężatki okrywały głowy czepcami, których koronkowy brzeg widoczny był wysoko nad czołem. W XIX wieku na czepce zakładały duże płócienne chusty drachy, wiązane z tyłu głowy, których haftowany narożnik opadał nisko na plecy. W tamtym czasie strój taki noszono na rozleglejszym terenie, na północy aż po Strumień.

Laski strój kobiecy na początku XX wieku był już w zaniku, ustąpił ubiorom miejskim lub wyparty został przez strój cieszyński. Rekonstrukcje stroju laskiego prezentują zespoły folklorystyczne z czeskiej Orłowej (okolice Karwiny).

Strój Górali Śląskich

Górale Śląscy to jedna z zamieszkujących Karpaty grup etnograficznych, które w przeszłości związane były z kulturą i gospodarką pasterską, z wypasem owiec na karpackich polanach. W kulturze pasterskiej charakterystyczna była umiejętność obróbki wełny owczej, skór, kożuchów i wykorzystanie ich w odzieży. To pozostało jako wspólne dziedzictwo kulturowe karpackich grup góralskich i wpłynęło na swoistość strojów góralskich, ich wyraźną odmienność od strojów noszonych „na dolinach”.

Górale Śląscy mieszkają zatem w wysuniętym najdalej na zachód zakątku Karpat, w Beskidzie Śląskim: w Istebnej, Jaworzynce, Koniakowie, Wiśle i Brennej, a także po czeskiej stronie, w miejscowościach leżących wokół Jabłonkowa, jak Bukowiec, Mosty, Łomna. Chociaż już w latach międzywojennych badacze notowali, że górale „zatracili swój dawny strój” i wykorzystują ubiory miejskie[23] – tradycyjny strój góralski przetrwał tam jednak do współczesności, a ostatnio odradza się w nowej funkcji: jako ubiór na ważne uroczystości religijne i rodzinne. Występują w nim liczne góralskie zespoły folklorystyczne.

W stroju Górali Śląskich charakterystyczną cechą jest jego archaizm, zarówno pod względem rodzaju stosowanych tkanin, jak i „konstrukcji” (kroju) odzieży, a także zdobień. Potrzeba wykonania niezbędnych części ubioru w zgodzie z tradycją dość długo podtrzymywała niektóre wyspecjalizowane usługi, na przykład związane z wyrobem sukna. W górskich wsiach samodziałowe tkaniny wełniane, przeznaczone na sukno, zanoszono do folusza, zwanego wałchą albo walkownią[24]; tu pod wpływem gorącej wody i tłuczenia stęporem (wielki drewniany młot) materia o dość luźnym wcześniej splocie ulegała spilśnieniu. Z tak przygotowanego sukna szyto spodnie, gunie i kopyce.

Męski strój górala z Beskidu Śląskiego to wąskie spodnie z białego sukna, zwane galaty lub wałaszczoki, bez ozdób, z rozporkiem uosporem po prawej stronie, koszula o luźnych rękawach, kamizelka bruclik, zarzucona na ramiona gunia z sukna ciemnobrązowego, na stopach grube skarpety kopyce oraz kyrpce. Sukienne spodnie latem zastępowano lżejszymi, szytymi z płótna, nazywanymi płótniokami. Męskie koszule szyto z samodziałowego płótna lnianego, codzienne z grubszego, a odświętne z szlachetniejszego, adamaszkowego, czyli ćwilichowego. Dawne koszule były długie, ich dolną częścią można było owinąć uda dla ochrony przed szorstkim, „drapiącym” suknem spodni. Krój koszul był prosty, typu poncho, z szerokimi prostymi rękawami (a więc bez mankietu). Wkładano je przez głowę, rozcięcie pod szyją związywano tasiemką. Pod rozcięciem, dla jego wzmocnienia, umieszczano tzw. znaczek – prostokątną naszywkę ozdobioną haftem krzyżykowym (krzyżyki wypełniały tło, a pozostawione bez haftu płótno tworzyło biały wzór). Znaczki haftowano czerwoną lub czarną nicią. Z czasem zdobienie koszul wzbogaciło się o pionowe pasy haftu wzdłuż zoniedrza, czyli rozcięcia pod szyją, wykonane nićmi brązowymi i czarnymi; podobne krzyżykowe hafty pojawiły się u dołu rękawów. Moda na tak bogato zdobione koszule narodziła się w Istebnej. Brucliki, zakładane na koszulę, różniły się kolorem w zależności od miejscowości: mieszkańcy Istebnej, Koniakowa, Jaworzynki nosili czerwone, mieszkańcy Wisły i Brennej czarne. Te ostatnie uważano także za stosowniejsze dla starszych mężczyzn. Gunie szyte były ręcznie z jednego płatu brunatnego sukna, odpowiednio złożonego i ciętego tak, by utworzyć rękawy, które zresztą rzadko były wykorzystywane. Zazwyczaj gunie zarzucano bowiem na ramiona jak pelerynę. Krawędzie z przodu i dookoła szyi obszywane były sznureczkami z kolorowej wełny, czerwonej, żółtej i zielonej. Stroju dopełniały: czarny kapelusz kłobuk, kyrpce na stopach i wełniane lub sukienne skarpety kopyca, owinięte nowłokami przytrzymującymi kierpce, ponadto długi pasek gabaryjok lub szeroki pas owczarski (taki nosił baca). Zimą mężczyźni nosili kożuchy, czapki baranice, a na nogach skórzane buty z cholewami.

W ubiorze kobiet wykorzystywano głównie płótna o różnej grubości i różnym wykończeniu. Strój góralek śląskich miał przy tym cechy bardzo archaiczne: na ciasnochę, czyli prostą koszulę o jednym ukośnym ramiączku, kobiety zakładały bluzkę kabotek z cienkiego płótna lub batystu, z bufiastymi rękawami. Kabotek nie miał zapięcia, ale był wiązany pod szyją tasiemką lub wąską wstążeczką. Jego ozdobą był jednobarwny haft krzyżykowy na stójce i na obszywce przy krawędzi rękawów, wyszycia te wykonywano wyłącznie nićmi czarnymi, czerwonymi lub wiśniowymi. Luźno spływające poły kabotka góralki zatykały z przodu za pasek fartucha, tył bluzki unosił się swobodnie nad talią. Dolna część stroju góralki to dwie zapaski, tylna i przednia, zakładane na spódnicę, czyli obficie marszczoną pół-halkę z białego płótna. Zapaska tylna to tzw. fortuch z farbowanej na czarno lnianej tkaniny, ułożonej w drobne pliski; co ważne – zawiązywany w pasie fortuch nie był zszyty z przodu. Jego naturalne rozcięcie nie było jednak widoczne, bo cały przód i boki zakrywał fortuszek. Starszego typu fortuszki to modrzińce z granatowego płótna (ich nazwa pochodzi właśnie od koloru modrego, czyli ciemnoniebieskiego), drukowanego w biały wzór. W latach międzywojennych weszły w użycie fartuchy jedwabne – zapożyczenie ze stroju cieszyńskiego. W stroju góralek osobliwością były długie na około 120 cm czerwone wełniane nogawiczki – pończochy układane na nogach w drobne fałdki od kostek do kolan. Obuwiem były kyrpce, szyte z jednego kawałka skóry, zakładane na kopytka (wełniane skarpety). Głowy mężatek zdobiły ciekawie upięte wielkie płócienne chusty rożkowe zakładane na czepki z koronkowymi czółkami. Paradny strój uzupełniały kiedyś tzw. uobrusy – płachty z ćwilichowego, czyli dobrego gatunkowo płótna, zakładane na ramiona i wiązane w wielki węzeł na piersi. Noszone też były trochę mniejsze płócienne chusty naramienne, drelichowe uochtusy. Strój wyjściowy na co dzień to kretonowa jakla, chustka wiązana pod brodą, na nogach kierpce i wełniane skarpety kopytka. Jedwabne chustki szatki wiązane pod brodą były także niedzielnym nakryciem głowy; spod szatek widoczny był pas koronki zdobiącej czepiec nad czołem. Zimą przed mrozem chroniły kożuszki; od święta, na przykład w drodze do kościoła, na kożuszkach kobiety wiązały jeszcze wspomniane uobrusy.

Warto zwrócić uwagę na koronkowe czółka (określane też jako naczółki) czepców mężatek – to w związku z potrzebą pięknego ich wykonania rozwinęło się we wsiach Beskidu Śląskiego koronkarstwo. Szydełkowe koronki z cienkich nici zaczęły wyrabiać kobiety w Istebnej i Koniakowie na początku XX wieku właśnie po to, żeby umieszczać je w swoich czepcach, jako ozdobne pasy nad czołem. Stopniowo utalentowane koronkarki zaczęły wymyślać nowe formy, w tym okrągłe serwetki różnych wielkości (tzw. różiczki) czy kołnierzyki – wykonywane dla odbiorców miejskich. Sztuka, która wyrosła przy okazji zabiegów o upiększenie stroju ludowego, dała góralkom szansę na zarobkowanie i – jako koronka koniakowska – przyniosła im sławę.

Przypomnieć trzeba, że w latach międzywojennych dawny góralski strój kobiecy zaczął ustępować przed zestawem cieszyńskim. W Wiśle ten proces rozpoczął się już pod koniec XIX wieku, kiedy większość młodych kobiet za swój uznała strój cieszyński, zwany tu śląskim (suknia z żywotkiem zwana jest w Wiśle suknią śląską). Po II wojnie światowej jako wzór wiślańskiego stroju utrwaliło się połączenie: góralski strój męski i kobiecy cieszyński. Z kolei w Istebnej, Koniakowie, Jaworzynce góralski strój kobiecy przetrwał mimo konkurencji cieszyńskiego, przyswojonego przez młodsze kobiety. Po 1990 roku, dzięki rozwojowi ruchu regionalnego, strój góralski przeżywa prawdziwy renesans jako ubiór na uroczyste okazje.

Stroje ludowe w małopolskiej części województwa śląskiego

Strój Górali Żywieckich

Siedziby Górali Żywieckich i Śląskich przez kilka wieków rozdzielała granica państwa (między Królestwem Polskim a Śląskiem Cieszyńskim, należącym kolejno do Czech i Austrii). Niemniej Górale Żywieccy to bliscy sąsiedzi Śląskich, a ponieważ obie grupy etnograficzne czerpią z tradycji kultury pasterskiej, to nie dziwi podobieństwo ich strojów męskich. Wyraźnie natomiast różnią się stroje kobiece.

W stroju męskim spadkiem po dawnej kulturze pasterskiej, w której użytkowano wełnę własnych owiec, są części ubioru wykonane z folowanego sukna (o foluszu zob. w rozdziale „Strój Górali Śląskich”). To spodnie nogawice z białego sukna, zdobione czerwonymi obszyciami przy rozcięciu nad kostką i przy rozporze, umieszczanym z boku (do czerwieni obszyć dodawano też kolory czarny, żółty, niebieski) oraz zarzucana na ramiona gunia z sukna ciemnobrązowego. Ponadto na strój męski składa się koszula z białego płótna, ze stójką, zapinana przy rozcięciu sięgającym do połowy piersi, o luźnych rękawach (w nowszych koszulach rękawy ujmowano w mankiet), szeroki pas skórzany zwany trzosem, wykonane z sukna kopyta, pełniące rolę skarpet, wyparte z czasem przez skarpety z włóczki, kierpce lub buty z wysokimi cholewami. W XIX wieku w stroju górali upowszechniły się kamizelki szyte z fabrycznego sukna granatowego, czarnego lub czerwonego. We wschodniej części Żywiecczyzny noszone były także sukienne kaftany z rękawami, sięgające do pasa, ze stójką, granatowe lub czarne. Głowę chronił kapelusz z czarnego filcu, którego główka, czasem także rondo, obwiedzione były czerwonym sznureczkiem. Zimą mężczyźni ubierali kożuchy, wyprawiane na biało, zdobione czerwono-żółto-zielonymi aplikacjami, a na głowy baranice.

Stroje kobiet na przełomie XIX i XX wieku zaczęły się zmieniać pod wpływem wzorów odzieży innych grup małopolskich, a także bogatej oferty tkanin fabrycznych: wełnianych, bawełnianych (w tym barwnych kretonów drukowanych we wzorki), aksamitów, a także dodatków do strojów, chust. W przypadku ziemi żywieckiej istotna była bliskość Andrychowa jako ośrodka włókienniczego. Białe płótna domowej produkcji najdłużej wykorzystywano do szycia bielizny (oraz męskich letnich spodni), ale inne części kobiecego stroju zaczęto wykonywać z tkanin fabrycznych. Tak więc na początku XX wieku ustalił się taki wzorzec kobiecego stroju: na białe bluzki koszulki z długim rękawem, zdobione dziurkowym haftem na mankietach i krezie przy szyi, zakładano gorsety zwane kabatkami, kabotkami, szyte z fabrycznych wełen w kolorze np. beżowym, zielonym, dobrze dopasowane cięciami na plecach, zdobione delikatnymi haftami o motywach roślinnych, sznurowane na piersiach wstążeczką lub zapinane na haftki. Nieco później przyjęły się gorsety aksamitne, chętnie haftowane koralikami i cekinami – to echo mody na „ubieranie się po krakowsku”. Spódnice były rozmaite: od kretonowych w drobne wzorki po tybetowe w kwiaty, uważane za najelegantsze. Pod spódnice kobiety zakładały suto marszczone płócienne pół-halki zwane podpośnikami lub spodnimi spódnicami. Ich dolny brzeg ozdobiony był zębami z haftem dziurkowym. Przód spódnic zakrywały fartuchy, najczęściej białe z ażurowym haftem.

Nosiły też kobiety kaftaniki z długimi rękawami, zwane jaklami, jaklickami, jupkami. Letnie kaftaniki szyto z wzorzystych, jasnych kretonów, z batystów, czasem jedwabiu, zimowe z tkanin wełnianych, z aksamitu. Jakle sięgały poniżej pasa, w talii były mocno wcięte, z tyłu tworzyła się więc baskina. Z przodu zdobiły je naszywki z koronek, tasiemek. Lekko bufiaste rękawy zwężały się ku dołowi. Warto dodać, że ubiory codzienne (jakle i spódnice), także codzienne wyjściowe, szyto najchętniej z płócien barwionych na ciemnoniebiesko, z drukowanym drobnym wzorem – to tzw. siwizna.

Mężatki okrywały głowy różnego rodzaju chustkami, zwanymi smatkami, zakładanymi na czepek z ażurowym czółkiem przysłaniającym linię włosów. Chustki wiązane były pod brodą (na karku tylko podczas prac polowych). Najbardziej ceniono kolorowe kwieciste tybetki ozdobione wzdłuż brzegów siateczką i frędzelkami. W użyciu były także duże chusty odziewacki okrywające plecy i ramiona, najparadniejsze z nich (i drogie) były duże tybetki – produkcji fabrycznej, z cienkiej wełenki, z pasem kwiecistego lub tureckiego wzoru wzdłuż krawędzi, ozdobione frędzlami. Takie tybetki kupowane były do stroju ślubnego. W chłodne dni służyły grube wełniane odziewacki w kratę lub tzw. barankule tkane z przędzy boucle. W użyciu były też kożuchy. Stopy chroniły wełniane skarpety i kierpce.

Strój Górali Żywieckich jest dobrze znany dzięki aktywności wielu regionalnych zespołów folklorystycznych.

Mieszczański strój żywiecki

Strój mieszczan żywieckich. Fot. Stanisław Gadomski, zbiory Muzeum Miejskiego w Tychach

Miasto Żywiec to ewenement: w przeszłości jego mieszkańcy (a ściślej elita mieszczańska, zwana tu putoszami) przyjęli jako swój uroczysty ubiór stroje wzorowane na szlacheckich i dworskich, które w pierwotnym środowisku wyszły już z użycia. Wykształcił się tu zatem charakterystyczny tylko dla tej jednej miejscowości strój, którego akurat w tym przypadku nie należy nazywać ludowym. Strój ten był przedmiotem dumy żwyieckich nobliwych rodów, toteż ubierano się weń z okazji ważnych uroczystości jeszcze przez cały okres międzywojenny. Lata trzydzieste były wręcz czasem odrodzenia stroju dzięki zaangażowaniu grupy światłych żywczan. Po II wojnie przechowywano jego pozostałości jak cenne rodzinne skarby. Piękne okazy stroju skompletowało Muzeum Miejskie w Żywcu. W ostatnich latach ambicją wielu żywczan jest posiadanie stroju i występowanie w nim podczas świąt kościelnych i innych uroczystości.

Strój męski wzorowany jest na dawnym szlacheckim i składa się z satynowego lub aksamitnego żupana oraz czamary, czyli wierzchniego okrycia zdobionego szamerunkiem, aksamitnej czapki czamarki z otokiem obszytym barankiem, wreszcie wzorzystego pasa kontuszowego.

W stroju kobiecym charakterystyczne jest obfite wykorzystanie pięknie haftowanego tiulu, z którego wykonywano krezy, fartuchy, chusty, łoktusze (długie szale zarzucane na ramiona). Do tego trzeba dodać złote czepce mężatek, brokatowe gorsety panien, adamaszkowe kaftany i spódnice, a pod spódnicami – trzy lub cztery płócienne podwlekacki (halki), haftowane u dołu, starannie marszczone po to, żeby spódnica dobrze się na nich układała. Ubranie i upięcie tylu warstw – to był cały rytuał, który wymagał udziału pomocnic.

Według znawczyni tego stroju, Krystyny Kolstrung-Grajny, „noszenie stroju żywieckiego wymagało wiele poświęcenia. Paradowano w nim przecież w czasie długotrwałych uroczystości, a w tych krochmalonych podwlekackach i fatuchach nie było mowy o siadaniu, czy nawet opieraniu. Kilka warstw ubrania, metry tasiemek owiniętych wokół kibici, sztywne tiulowe krezy utrudniały poruszanie się, a przy słonecznej pogodzie było w nich niezmiernie gorąco […] Mimo wszystko wiele żywieckich dziewcząt i kobiet miało ambicję, aby ten strój ojczysty nosić”[25].

Strój laski (lachowski)

Strój laski. Fot. Barbara Kubska, zbiory Muzeum Miejskiego w Tychach

Na północ od Żywca, „na dolinach”, w okolicach Białej (obecnie części miasta Bielsko-Biała), np. w Kozach, Pisarzowicach, a dalej na północ aż do Bestwiny, noszony był strój laski, nazywany też lachowskim (od nazwy Lachy). Najbardziej charakterystycznym elementem jego kobiecego zestawu (stroje męskie zanikły na początku XX wieku) były długie kaftany, sięgające poniżej bioder, z rękawami o bufiastej główce, zwężającymi się ku dołowi. Kaftany, zwane jaklami, były często bogato zdobione haftem sznurkowym, z reguły w tym samym kolorze, co tkanina jakli. Szyto je z tkanin wełnianych o ciemnej kolorystyce, bywały także bordowe. Ciemne były fałdziste suknie, starannie dobierano do nich kolor fartucha. Na głowie kobiety chętnie nosiły jedwabne chustki zwane jedwabnicami lub śleśkami (ślaśkami) – to ślad zapożyczenia ich z terenu sąsiedniego Śląska Cieszyńskiego (tam takie chustki zwano szatkami). W stroju laskim chustki wiązane były pod brodą.

Strój wilamowski

Wilamowice to liczące około trzy tysiące mieszkańców miasteczko, położone na wschód od Bielska-Białej. Osadę w połowie XIII wieku założyli koloniści niemieccy (mieszkańcy chętniej mówią, że flamandzcy), a wilamowianie przez wieki zachowali język przodków, który w izolacji od ziem niemieckich rozwijał się w swoisty sposób, przyjmując zapożyczenia z gwar polskich. Dziś etnolekt wilamowski, czyli wymysöeryś, znają tylko nieliczni.

Strój ludowy mieszkańców Wilamowic także jest odrębny, zdecydowanie różny od stroju sąsiadów. Męski nie przetrwał, bardzo wcześnie zastąpiła go odzież miejska. Współcześnie dawny strój męski próbuje rekonstruować miejscowy zespól folklorystyczny. Natomiast stroje kobiece zachowały się do współczesności, przechowywane w komodach i szafach jako skarby rodzinne.

Kobiety nosiły suknie o czerwonych sukiennych lub błękitnych jedwabnych spódnicach, obszytych u dołu złotym galonem i zszytych z brokatowym stanikiem, do kompletu zakładano do nich koszule z długimi rękawami, zdobionymi żółtym haftem oraz jedwabny gładki zielony fartuch. Inną wersją stroju były spódnice w paski (w tonacji czerwonawej) i fartuchy perkalowe, białe w drobny wzór bordowych bukiecików (tkaniny takie na przełomie XIX i XX wieku wilamowianie przywozili z Wiednia, z którym mieli liczne kontakty handlowe) oraz kaftany aksamitne z szerokim pasem ozdobnych aplikacji z przodu. Osobliwością były nakrycia głowy mężatek, które nakładały kilka warstw płóciennych czepków, wiązały wokół nich płócienną związkę o bogato haftowanych końcach zwisających na plecy; dopiero na takiej „konstrukcji” wiązały chustki (najczęściej płócienne czerwone, drukowane w kwiatowe wzory) lub zarzucały cienki biały welon-rańtuch. Ten ostatni noszony był tylko na szczególne okazje, zakładała taki na przykład matka chrzestna niosąc dziecko do kościoła. Związki zdobiły piękne hafty. Ochroną przed chłodem były wielkie chusty zarzucane na ramiona. Na nogach kobiety nosiły wełniane pończochy w poprzeczne kolorowe paski i sięgające ponad kostkę sznurowane czarne trzewiki. Ozdobą stroju były sznury korali, do których przyczepiano charakterystyczny równoramienny srebrny krzyżyk.

Wszystkie części stroju mają swoje nazwy w języku wilamowskim, różne spódnice nazywano na przykład ruterouk (czerwona sukienna), sztrimikerouk (pasiasta)[26].

Strój z okolic Częstochowy

Skarbnicą wiedzy na temat stroju ludowego z okolic Częstochowy jest książka Reginy Rok, wydana 1998 roku[27]. To plon wieloletnich badań terenowych autorki, która w publikacji podkreśliła ubóstwo wcześniejszych eksploracji i prac na wskazany temat.

Subregion częstochowski leży na styku trzech obszarów kulturowych: Małopolski, Śląska i Wielkopolski, sąsiedztwo to uwidacznia się poprzez różne wpływy. Strój ludowy w okolicy Częstochowy należy jednak do grupy strojów mazowieckich, dla których charakterystyczne jest zastosowanie samodziałowych tkanin pasiastych. Wykonywano z nich podstawowe części stroju kobiecego: spódnice, zapaski naramienne, zapaski-fartuchy (tzw. zapaski przedsobne). W stroju męskim występowały pasy z pasiatej tkaniny, którymi przewiązywano kapoty (tak nazywano tu sukmany w ciemnym kolorze). Strój męski wszakże wcześnie zaginął. W stroju kobiecym z kolei w latach międzywojennych pojawiało się więcej elementów szytych z tkanin fabrycznych, np. spódnice z kaszmiru czy satyny, fartuchy jedwabne lub płócienne z fabrycznym haftem, kaftany z cienkich fabrycznych wełenek i aksamitu. Obok tych nowości nadal jednak kobiety nosiły odzież dawniejszego typu wykonaną z samodziałowych wełnianych pasiaków. Najdłużej przetrwała zapaska naramienna.

Podstawą kobiecego stroju były buroki, czyli układane w fałdy spódnice z samodziałowego pasiaka, zszywane ze stanikiem – ten początkowo był z tej samej tkaniny, ale po upowszechnieniu się lżejszych tkanin fabrycznych szyty był np. z bawełny. Kolorystyka i szerokość pasków buroków zmieniała się w zależności od czasu, kiedy powstawała tkanina. Starsze tkano z wełny barwionej na kolor czerwony, wiśniowy, czarny. W latach międzywojennych dodawano nowe kolory: zielony, niebieski, a nawet żółty – to efekt rozwoju farbiarstwa, a zarazem zmiany w modzie ludowej pod wpływem wzorców przejmowanych z sąsiednich regionów. Jak już wspomniano, z czasem upowszechniły się spódnice szyte z lżejszych tkanin fabrycznych, które nie wymagały już utrzymywania ich na staniku-oplecku.

Przód buroków, a także późniejszych spódnic, osłaniały fartuchy – dawniejsze z pasiastych samodziałów, późniejsze z tkanin fabrycznych. W tej grupie najstrojniejsze były białe płócienne lub batystowe, zdobione haftowanymi wstawkami, koronkami, zakładkami, falbanami. Z kolei skromne staniki buroków okrywały kaftaniki – dość krótkie, sięgające pasa, zdobione naszytą pasmanterią, aksamitkami, obszywane czasem u dołu układaną falbanką. Najczęściej szyto kaftaniki z fabrycznych wełen i aksamitów w kolorach zielonym, bordowym, granatowym lub czarnym.

Do buroków o stanikach szytych staranniej i zdobionych naszytymi taśmami nosiły kobiety odświętne koszule z długimi rękawami o mankietach zakończonych w ząbki, z delikatnym haftem. Podobnie wyglądało wykończenie koszuli przy szyi. Z czasem pod wpływem mody miejskiej upowszechniły się bluzki z małym kołnierzykiem, zapinane z przodu na drobne guziczki.

Nakryciem głowy był różnorodne chustki, wiązane na węzeł z tyłu głowy, ale czasem z końców chustki skrzyżowanych na karku wiązano węzeł wysoko nad czołem. Wokół twarzy spod brzegu chustki widoczny był biały rąbek czepca. Ozdobne czepce, np. z fabrycznego haftowanego tiulu, noszone były także jako jedyne okrycie głowy. Ozdobą czepców było wiązanie – długie tiulowe wstęgi tego wiązania nazywano bandażami. Uzupełnieniem stroju były korale albo prawe, czyli z naturalnego korala, albo ich imitacja zwana kamiennymi. Do korali przyczepiano tzw. szkiełko z namalowanym wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej.

Strój częstochowski, oparty w swym dawnym zestawie na samodziałowych pasiakach, z charakterystyczną zapaską naramienną, sięgał na południu do linii KroczyceMyszkówKoziegłowy.

Zaginione

Rekonstruowane stroje zespołu Rogozanki z gminy Bobrowniki; występ na estradzie w Brennej. Fot. Maria Lipok-Bierwiaczonek, 2018

Uważny czytelnik powyższych opisów zapyta może o stroje ludowe z terenu zwanego ziemią będzińsko-siewierską. Otóż badacze mają kłopot z odpowiedzią na takie pytanie, bowiem na terenie tym strój ludowy wcześnie zaginął, wyparty przez odzież miejską, a w muzeach zachowały się tylko pojedyncze obiekty. Dawniejsze opisy są skąpe i mało precyzyjne, czego przykładem może być publikacja Michała Federowskiego z 1888 roku. Ocalałe w muzeach relikty tego stroju opisała Barbara Bazielich[28]. Niemniej w latach międzywojennych strój ten uznawano za zaginiony. W tamtym czasie, a zwłaszcza po 1945 roku, pojawiło się nowe zjawisko. Oto grupy wiejskich kobiet działających w różnych organizacjach, które chciały się publicznie „pokazać” w strojach regionalnych – wypracowały na swoje potrzeby rodzaj kostiumu opartego na schemacie: biała bluzka z długim rękawem, barwna spódnica, czarny gorset zdobiony na popularny wtedy sposób krakowski, krótki biały fartuch, kwiecista chustka na ramiona. Ten dość uniwersalny kostium ogólnie nawiązywał do stylu krakowskiego. Ten model przetrwał do dziś. Niemniej współcześnie niektóre ambitne zespoły regionalne z omawianego terenu wybrały jako swój kostium sceniczny strój częstochowski, który został lepiej zbadany i opisany. Warto dodać, że pełne uzasadnienie dla strojenia się „prawdziwie po krakowsku” mieliby mieszkańcy okolic Jaworzna, którzy ze względu na tradycje kulturowe zaliczają się do grupy Krakowiaków Zachodnich.

Innego rodzaju „zaginięcie” to przypadek stroju ludowego, dobrze opisanego w latach międzywojennych, który wszakże zniknął z pejzażu kulturowego naszej ziemi, bo „wyemigrował” wraz z ludźmi, którzy ten strój nosili. Chodzi o strój mieszkańców położonej pod Gliwicami wsi nazywanej do 1945 roku Schönwald, przez sąsiadów używających śląskiej gwary zwanej Szywołdem. Wspomniana wieś to dzisiejszy Bojków (od 1975 roku dzielnica Gliwic). Współcześni bojkowianie wywodzą się z rodzin osadników przybyłych tu po 1945 roku, kiedy wieś opuścili dawniejsi mieszkańcy. Szywołdzianie stanowili specyficzną enklawę kulturową, z ciekawymi tradycjami kulturowymi, ze strojami występującymi tylko w tej jednej wsi. Kiedy szywołdzianki przyjeżdżały do Gliwic na targ czy na odpust – rozpoznawalne były na ulicy z powodu specyficznej sylwetki, którą kształtowała wysoko podniesiona talia spódnicy/sukni i krótki gorset lub podobnie krótka jakla (nie sięgające pasa). W ich strojach dominowała czerń, ale ozdobą były piękne hafty głównie w kolorach czerwonym i zielonym. Kulturę ludową wsi Schönwald przypomniała wystawa zrealizowana w 2013 roku w gliwickim muzeum i książka autorstwa Joanny Oczko i Bożeny Kubit[29]. W latach międzywojennych strój ten opisała niemiecka badaczka Elisabeth Grabowski[30], wspominali o nim Agnieszka i Tadeusz Dobrowolscy[31].

Współczesność

Współcześnie w Polsce strój ludowy nigdzie nie jest już naturalnym, codziennym ubiorem mieszkańców danej okolicy. Jego kolekcje przechowywane są w muzeach, ale pewne jego zasoby pozostały także w zbiorach rodzin – te traktowane są jako element dziedzictwa kulturowego. W niektórych miejscowościach nie można sobie wyobrazić ważnych uroczystości religijnych lub państwowych bez udziału osób występujących w odświętnych strojach ludowych. Osoby te wszakże przebierają się w ten sposób z wyboru, właśnie na potrzeby określonego święta i świadomie manifestują w ten sposób przywiązanie do tradycji kulturowej swojej ziemi. Strój ludowy jest zatem dla nich kostiumem ceremonialnym i ta jego funkcja skłania do traktowania go w kategoriach wartości uroczystej według nazewnictwa Stanisława Ossowskiego.

Z kolei kostiumem scenicznym jest strój ludowy zakładany na występy przez członków zespołów folklorystycznych. W przypadku zespołów regionalnych prezentujących na scenie folklor swojej rodzinnej ziemi jest to zachowanie spójne z rzeczywistym poczuciem związku z własną tradycją lokalną. Istotnym elementem jest pamięć rodzinna, świadomość, że taki strój nosiły kiedyś znane bliskie osoby, babcie i dziadkowie. Na scenie niejednokrotnie wykorzystywane są autentyczne części stroju pozostałe po przodkach. Tej osobistej komponenty nie ma w przypadku artystów występujących w profesjonalnych zespołach prezentujących folklor polski, z reguły z kilku różnych regionów. Dla zespołów folklorystycznych stroje szyte są współcześnie jako rekonstrukcje, niejednokrotnie przy tym pojawiają się problemy braku odpowiednich tkanin. Dawne samodziały, drukowane płótna, stonowane kolorystycznie jedwabne adamaszki – zastępowane są przez współczesne tkaniny, czasem znacznie różniące się od pierwowzorów. Krawcy z współczesnych pracowni pomijają czasem niektóre istotne szczegóły kroju, zdobienia wykonują w przerysowanej skali itd.

Przeniesienie strojów ludowych na scenę spowodowało trwające przez wiele lat negatywne zjawisko ich „poprawiania” pod kątem atrakcyjności scenicznej. Prezentacje takie z reguły ograniczano tylko do niektórych wersji stroju, uznanych za najpiękniejsze. Nagminna stała się praktyka zmiany kolorystyki strojów przez wprowadzanie szerszej palety barw i żywszych odcieni, jakoby milszych oczom oglądających. Powiększano elementy zdobnicze, na przykład kwiaty malowane na fartuchach, żeby były lepiej widoczne z widowni. Niemal obowiązkowe stały się dziewczęce kwietne wianki jako ozdoby kobiecych głów (co gorsza – niejednokrotnie także w przypadku dojrzałych kobiet), podczas gdy kiedyś dziewczęta chodziły na tańce z gołymi głowami, ich ozdobą były tylko warkocze (jak wspomniano wcześniej, wieńce przypisane były tylko do pełnionych ról obrzędowych). Wprowadzane stylizacje prowadziły do zafałszowań, a w publicystyce zyskały ironiczne określenie „cepeliady”. W ostatnim czasie jednak w ruchu folklorystycznym zauważyć można tendencję do szukania najlepszych wzorców, także jeśli chodzi o prezentowany na scenie strój. Przy podejmowaniu decyzji dotyczących wyboru kostiumu scenicznego ambitni instruktorzy korzystają z pomocy etnografów, zapoznają się z muzealnymi kolekcjami strojów ludowych. Cenne są archiwalne fotografie, jak np. zebrane w opracowanym przez Bożenę Kubit albumie „Fotograficzne widzenie tradycji”, w którym zobaczyć można np. tłum mężczyzn w strojach rozbarskich, w jelyniokach i kamzolach, uczestniczących w procesji w Bytomiu (zdjęcie wykonane, jak pisze autorka, najpóźniej w 1926 roku)[32]. Zgromadzone we wspomnianym albumie fotografie są przy okazji dowodem na to, jak różny był stan zachowania stroju ludowego w poszczególnych okolicach Górnego Śląska w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku: widać powszechność miejskiego stylu ubioru mężczyzn (z wyjątkiem Rozbarku i okolicy) i mieszane wzory – obok siebie wiejskie i miejskie – w ubiorze kobiet.

Na koniec ważna konstatacja: współczesna tendencja do szukania wierności pierwowzorom także w kwestii wykorzystywanego obecnie stroju ludowego wiąże się z rosnącym od ćwierćwiecza zainteresowaniem dziedzictwem kultury ludowej. W wiek dojrzały weszło pokolenie, które zna to dziedzictwo już nie z autopsji, a tylko z przekazu. Temu pokoleniu, szukającemu swoich korzeni, potrzebna jest solidna wiedza czerpana z najlepszych źródeł – z fachowych opracowań oraz z kolekcji muzealnych.

Bibliografia

  1. Badania własne.
  2. B. Bazielich: Śląskie stroje ludowe. Katowice 1988.
  3. B. Bazielich: Strój rozbarski. „Atlas Polskich Strojów Ludowych”, Wrocław 2002.
  4. B. Bazielich: Strój opolski. „Atlas Polskich Strojów Ludowych”, Wrocław 2008.
  5. B. Bazielich: Strój wilamowicki. „Atlas Polskich Strojów Ludowych”, Wrocław 2014.
  6. B. Bazielich: Z bliska i z oddali. Stroje ludowe na Śląsku. Katowice 2017.
  7. S. Bronicz: Strój pszczyński. „Atlas Polskich Strojów Ludowych”, Wrocław 1954.
  8. M. Dembiniok: O góralach, Wałachach, Lachach i Jackach na Śląsku Cieszyńskim. Cieszyn-Bystřice 2010.
  9. A. i T. Dobrowolscy: Strój, haft i koronka w województwie śląskiem. Kraków 1936.
  10. M. Federowski: Lud okolic Żarek, Siewierza i Pilicy. [w:] „Ziemia Śląska”, t. 1 [red. L. Szaraniec], Katowice 1988, s. 101-204, rozdz. 2. Ubiór. Cechy zewnętrzne, s. 111-113 [przedruk wydawnictwa z 1888 r.]
  11. G. Fierla: Strój Lachów Śląskich. „Atlas Polskich Strojów Ludowych”, Wrocław 1969.
  12. E. Filip, B. Rosiek: Strój górali żywieckich. Fundacja Braci Golec, Milówka 2009.
  13. S. Gadomski: Strój ludowy w Polsce. Warszawa [1995].
  14. E. Grabowski: Die Volkstrachten in Oberschlesien. Breslau 1935.
  15. M. Kiereś: Strój ludowy górali wiślańskich. Wisła 2002.
  16. M. Kiereś: Strój górali śląskich. Fundacja Braci Golec, Milówka 2008.
  17. M. Kiereś, G. Studnicki: Strój cieszyński. Fundacja Braci Golec, Milówka 2014.
  18. K. Kolstrung-Grajny: Mieszczański strój żywiecki. Fundacja Braci Golec, Milówka 2007.
  19. B. Kubit: Fotograficzne widzenie tradycji. Gliwice 2020.
  20. Z. Lipiarz: Raciborski strój ludowy. Katalog zbiorów, Racibórz, 1978.
  21. M. Lipok-Bierwiaczonek: Stroje ludowe w Polsce. [w:] Polski strój ludowy [ze śląskim suplementem] w fotografii Stanisława Gadomskiego i Barbary Kubskiej. Tychy 2016, s. 33-337.
  22. L. Malicki: Strój górali śląskich. „Atlas Polskich Strojów Ludowych”, Wrocław 1956.
  23. L. Malicki: Zarys kultury materialnej górali śląskich. Katowice 1936 [wyd. 2 Katowice 2004].
  24. M. Michalczyk: Hoczki, knefle, orpanty… Biżuteria cieszyńska w zbiorach Muzeum Śląskiego. Katowice 2007.
  25. J. Oczko, B. Kubit: Schönwald. Wieś z przeszłości. Gliwice 2013.
  26. K. Pieronkiewicz-Pieczko: Pszczyński kobiecy strój ludowy. Cechy charakterystyczne i nazewnictwo. [w:] Ziemia pszczyńska. „Śląskie Prace Etnograficzne”, t.3 [red. M. Lipok-Bierwiaczonek], Katowice 2007, s. 130-144.
  27. R. Rok: Częstochowski strój ludowy. Częstochowa 1998.
  28. A. Szymula: W jakli, kiecce, sztofce. Strój ludowy w Tychach i okolicy. Tychy 2013.
  29. Wszystko osiąga się przez nadzieję… Kulturowe dziedzictwo Reformacji na Śląsku. Katowice 2018.

Przypisy

  1. Chłopionka, chopionka – kobieta nosząca się po chłopsku (także na co dzień), czyli zakładająca strój ludowy.
  2. B. Bazielich: Z bliska i z oddali. Stroje ludowe na Śląsku, Katowice 2017; Prof. dr hab. Barbara Bazielich (1929-2017) w latach 1952-1981 pracowała w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu, następnie w Katedrze Etnografii Uniwersytetu Wrocławskiego. Autorka licznych publikacji poświęconych strojom ludowym – zob. bibliografia.
  3. Na pruskim Górnym Śląsku proces ten rozpoczął się w roku 1807, w Wielkopolsce w 1823, na obszarach należących do Austrii w 1848, a na ziemiach zagarniętych przez Rosję w 1864. Różnice te dotyczą poszczególnych części obecnego województwa śląskiego, bo jego granice obejmują ziemie o odmiennej historii, w XIX wieku i na początku XX wieku należące do wymienionych trzech państw.
  4. Rozróżnienie na wartości uroczyste i codzienne wprowadził do socjologii Stanisław Ossowski. Por. S. Ossowski: Z zagadnień psychologii społecznej, Warszawa 1967, s. 88.
  5. Mazelonka – nazwa pochodzi od tkaniny wełnianej na lnianej osnowie, zwanej mazelonem, gwarowo mezolanem, używanej w połowie XIX wieku do szycia kiecek zamożniejszych gospodyń. Zob. np. S. Bronicz, Strój pszczyński, seria: „Atlas Polskich Strojów Ludowych”, t. 12, Wrocław 1954, s. 49. A. Dobrowolska wskazuje na pochodzenie nazwy z j. włoskiego: mezzo-lana (półwełny); A. Dobrowolska, Strój, haft i koronka w województwie śląskiem, Kraków 1936, s. 121.
  6. W grupie strojów śląskich tylko w stroju opolskim (a więc na obszarze poza województwem śląskim) używane były odświętne białe koszule kobiece z długimi rękawami (do stroju ślubnego), ale obok nich noszono także kabotki z krótkimi rękawami.
  7. Górzański – od słowa „góra”, które dawniej znaczyło „kopalnia”
  8. Jak pisze B. Bazielich, w okolicach Lublińca „już pod koniec XIX wieku tradycje miejscowego stroju zupełnie zamarły”. B. Bazielich, Śląskie stroje ludowe, Katowice 1988, s. 101.
  9. Kanice – szeroki pas koronki, np. z haftowanego tiulu, mocno nakrochmalony, okalający twarz.
  10. S. Bronicz, Strój pszczyński, dz. cyt., s. 40-42.
  11. Tamże.
  12. S. Bronicz sfotografował w Miedźnej mężczyznę w żuponie ok. 1950 r. Tamże, s. 32.
  13. Zespół Regionalny Pszczyna założył w 1960 roku Aleksander Spyra, który kierował nim przez kilkadziesiąt lat, w późniejszym czasie jako kierownik artystyczny.
  14. Forboty, forbótki – staropolska nazwa koronek.
  15. Według innych autorów okolice Wodzisławia to teren dawnego występowania stroju Lachów Śląskich. Strój laski był w użyciu do końca XIX wieku. Zob. G. Fierla, Strój Lachów śląskich. [w serii:] Atlas Polskich Strojów Ludowych, Wrocław 1969.
  16. Akwarela Jakuba Alta w zbiorach Muzeum Śląska Cieszyńskiego w Cieszynie. Reprodukcja w: B. Bazielich, Z bliska i z oddali…, s. 200, także w: M. Dembiniok, O góralach, Wałachach, Lachach i Jackach na Śląsku Cieszyńskim, Cieszyn-Bystřice 2010, s.48.
  17. Zob. akwarela Henryka Jastrzembskiego z ok. 1846 r., reprodukcja w: M. Dembiniok, dz. cyt., s. 50.
  18. Por. zdjęcia cieszyńskiego napierśnika i jabłonkowskiego orpanta w: M. Dembiniok, dz. cyt., s. 115.
  19. M. Michalczyk, Hoczki, knefle, orpanty… Bizuteria cieszyńska w zbiorach Muzeum Śląskiego w Katowicach, Katowice 2007, s. 11.
  20. Tamże, s. 6-7.
  21. Zob. np. zdjęcie na okładce książki G. Kubicy Śląskość i protestantyzm, Kraków 2011; także fotografie z konfirmacji w Wiśle i Goleszowie na zorganizowanej w 2017 r. w Muzeum Śląskim w Katowicach wystawie Wszystko osiąga się przez nadzieję… Kulturowe dziedzictwo Reformacji na Śląsku. Katalog wystawy pod tym samym tytułem, Katowice 2018, s. 200-201.
  22. Strój Jacków Jabłonkowskich to ubiór mieszczan z miasteczka Jabłonków na Śląsku Cieszyńskim, ale w jego części należącej do Czech. Jabłonków przez kilka stuleci pełnił rolę stolicy kulturowej Górali Śląskich.
  23. L. Malicki, Zarys kultury materialnej górali śląskich, Katowice 1936; tu wykorzystano: wyd. 2 (przedruk), Katowice 2004, s. 75.
  24. Tamże, s. 69-70.
  25. K. Kolstrung-Grajny: Mieszczański strój żywiecki. Milówka 2007, s. 116.
  26. Mieszkańcy Wilamowic stosują formę przymiotnikową „wilamowski”. Miejscowy uzus językowy konsekwentnie utrzymano w wydanej w 2001 roku monografii Wilamowic. Forma „wilamowicki” została przyjęta w: B. Bazielich: Strój wilamowicki, w serii: Atlas Polskich Strojów Ludowych, Wrocław 2001.
  27. R. Rok, Częstochowski strój ludowy, Częstochowa 1998.
  28. B. Bazielich: Śląskie stroje ludowe. Katowice 1988, s. 105-111.
  29. J. Oczko, B. Kubit: Schönwald. Wieś z przeszłości. Gliwice 2013.
  30. E. Grabowski: Die Volkstrachten in Oberschlesien. Breslau 1935, s. 32-59.
  31. A. i T. Dobrowolscy: Strój, haft i koronka w województwie śląskiem. Kraków 1936.
  32. B. Kubit: Fotograficzne widzenie tradycji. Gliwice 2020, s. 130.

Źródła on-line

J. Ćwikła: Wystawa „Raciborski strój ludowy” w Muzeum.

Zobacz też

Familok

Rzemiosło w województwie śląskim 1922-1939

Rzemiosło w województwie śląskim 1945-1950

Tożsamość regionalna