Literatura po 1989 roku

Z IBR wiki

Autor:dr Krystian Węgrzynek

Przełom w życiu społeczno-politycznym poprzedził w piśmiennictwie nurt zwany literaturą małych ojczyzn. Za jego początek uznaje się publikację powieści Pawła Huelle „Weiser Dawidek” (1987), a za koniec ukazanie się książki Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi” (2000). Kluczową kategorią, na której konstruowany zostaje literacki świat przedstawiony, jest nostalgia wyrastająca z tęsknoty za krajem lat dziecinnych.

Dla literatury tworzonej na Górnym Śląsku w okresie PRL-u opis lokalnej Arkadii podporządkowany był wymogom realizmu socjalistycznego i nierzadko ograniczał się do propagandowego folkloryzmu. Nowa tendencja była okazją, by wyjść z ideologicznego skansenu i napełnić opis regionu autentyzmem. Przewodnikami na tej drodze stali się m.in. pisarze obszaru niemieckojęzycznego, którzy utraconą ojczyznę zostawili na terenie powojennej Polski: dla Huellego i Stefana Chwina był to Günter Grass, dla pisarzy śląskich Horst Eckert (Janosch) czy Horst Bienek. „Cholonek, czyli Dobry Pan Bóg z gliny” ukazał się w ocenzurowanej wersji już w 1974 roku, a „Pierwsza polka w 1983” – obie powieści opatrzone zostały programowym komentarzem ówczesnego koryfeusza rodzimej literatury – Wilhelma Szewczyka. Twórcą próbującym zbliżyć do siebie te dwie tradycje w okresie transformacji był Stanisław Bieniasz, założyciel Regionalnego Towarzystwa Polsko-Niemieckiego (1996) w Gliwicach, noszącego obecnie nazwę Polsko-Niemieckie Towarzystwo im. Stanisława Bieniasza[1].

Symbolicznym dopełnieniem tego procesu było utworzenie z inicjatywy Thaddäusa Schäpeego Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej (1998). Gliwicki ośrodek stał się ważnym miejscem sąsiedzkiego dialogu, owocującego szeregiem sympozjów, wystaw i publikacji. To właśnie tu ukazały się monumentalne kompendia wiedzy dotyczące lokalnych dziejów: „Historia Górnego Śląska. Polityka, gospodarka i kultura regionu europejskiego” (2011) oraz „Atlas historyczny Górny Śląsk w XX wieku” (2011), a także wznowienia kanonicznych dzieł śląskiej literatury („Pierwsza polka” Horsta Bienka, „Stary portfel” Stanisława Bieniasza; biografie Andreasa Gryphiusa i Josepha von Eichendorffa).

Zniesienie cenzury i decentralizacja życia literackiego przyczyniły się do wyzwolenia różnorodnych inicjatyw lokalnych, przede wszystkim powstania nowych czasopism: „Śląska” Tadeusza Kijonki, „Opcji” i „FA-artu” powstałych z inicjatywy Konrada Cezarego Kędera czy „,Arkadii” założonej przez Pawła Targiela. Ostatni z wymienionych był również pomysłodawcą założenia Instytutu Mikołowskiego w domu Wojaczków. Od 1997 roku to miejsce jest jednym z centrów życia literackiego regionu – odbywają się tu spotkania autorskie, konferencje naukowe i wystawy plastyczne. Instytut prowadzi także działalność wydawniczą, publikując m.in. książki rodzimych twórców: Feliksa Netza, Tadeusza Kijonki, Bogdana Prejsa oraz krytyków Dariusza Pawelca, Agnieszki Nęckiej, Anny Kałuży.

Symboliczne zamknięcie poprzedniej epoki stanowi śmierć Wilhelma Szewczyka (1991), aktywnego członka PZPR, a jednocześnie spiritus movens śląskiego życia literackiego w dobie PRL-u. W tym czasie w środowisku studentów Uniwersytetu Śląskiego, związanych z ruchem Wolność i Pokój, powstaje redakcja nowego pisma artystycznego – w 1991 roku oficjalnie zaczyna się ukazywać, dotychczas funkcjonujący w drugim obiegu, kwartalnik literacki „FA-art”.

Czarny Śląsk i Zagłębie Dąbrowskie

Do zbliżenia się tych dwóch przestrzeni doszło m.in. za sprawą reorganizacji Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego – w Sosnowcu pozostały oddziały filologii obcych, natomiast do Katowic przeniesiona została filologia polska (1990). W tym nowym-starym miejscu literaturoznawcy próbowali po raz kolejny odpowiedzieć na pytanie o specyfikę literatury lokalnej, w tym o status ontologiczny literatury śląskiej i zagłębiowskiej. Jacek Lyszczyna formułuje taką opinię:

Swoista poprawność polityczna nakazywała w nie tak odległej przecież przeszłości mówić o literaturze polskiej, niemieckiej i czeskiej czy – w odniesieniu do dawniejszych epok – również łacińskiej na Śląsku. Nie o literaturze, bo takie pojęcie oficjalnie miało nie istnieć – miała nie istnieć literatura śląska, tylko polska, niemiecka, czeska czy łacińska, tworzona na Śląsku. Tymczasem nie można mieć dziś wątpliwości – literatura śląska istnieje, jest ona bytem rzeczywistym, którego prawdziwości dowodzi historia wielu wieków jej obecności, odrębnej wobec literatur ościennych, choć tworzonych w tych samych językach. Literatura śląska jest faktem kulturowym – wielojęzyczna, ale jedna, tworząca pewną nadrzędną całość[2].

Z kolei Marian Kisiel wyklucza istnienie literatury zagłębiowskiej:

Przyczyna (…) wydaje się oczywista: potencjalnie istniejąca literatura zagłębiowska zawsze akcentowała swoje nierozerwalne związki z głównymi trendami literatury krajowej, rzadko natomiast eksponowała swoja „korzenność” jako wartość szczególnego rodzaju. Była literaturą rdzennie polską, to znaczy eksponowała te właściwości twórczości narodowej, które były dla niej w danym czasie swoiste. Nie wykształciła swojego mitu odrębnego, więcej nawet – traktowała go jako jeden z wielu możliwych tematów artystycznych, tożsamy innym[3].

Już zestawienie opinii tych dwóch wybitnych znawców tematu świadczy o wyraźnej odmienności wynikającej z różnej tradycji kulturowej obu regionów: wielokulturowości Górnego Śląska i prapolskości Zagłębia.

Środowisko uniwersyteckie nie poprzestaje jednak na badaniach historyczno czy teoretycznoliterackich, naukowcy sięgają głęboko do własnych doświadczeń, by zmierzyć się z problemem tożsamości, lokując go w literackim i filozoficznym kontekście. Publikacją, która wzbudziła wielką dyskusję w tym kręgu, był utrzymany właśnie w takiej tonacji „Nagrobek ciotki Cili” Stefana Szymutki (2001). Erudycyjny esej, łączący rozważania nad myślą Martina Heideggera z filozofią życiową tytułowej ciotki, rdzennej Ślązaczki, pozostaje do dziś jednym z najważniejszych głosów w dyskusji nad rodzimym genius loci. Główna tezą Szymutki jest myśl, iż Śląsk nie potrzebuje własnego Logosu, że cechuje go antyfundamentalizm, nieufność wobec metafizyki i oszczędność słowa. Tezę Szymutki podtrzymują inni profesorowie katowickiego uniwersytetu: Zbigniew Kadłubek, Marian Kisiel, Krzysztof Uniłowski, Aleksander Nawarecki[4]. Bezpośrednio związanym z tym tekstem, ale będącym również ekwilibrystycznym połączeniem wynurzeń naukowych ze śląską gawędą, jest „Lajerman” (2010) autorstwa ostatniego z wymienionych. Nawarecki odkrywa arkadyjskość śląskich kresów, sięgając po teksty Słowackiego, Kraszewskiego, Bienka czy Kuczoka. Jeszcze dalej idzie Zbigniew Kadłubek w „Listach z Rzymu” (2008). Już we wcześniejszym zbiorze esejów pisanych z Aleksandrą Kunce („Myśleć Śląsk”, 2007), ukazuje śląską tradycję wychodzącą poza literaturę polskojęzyczną, przypominając tradycję łacińską, czeską i niemiecką. W epistolograficznym traktacie całkowicie zanurzonym w etnolekcie prezentuje nową śląską tożsamość szukającą własnej autonomii. Najgłębszą warstwą tekstu są refleksje teologiczne:

Katastrofom je tyologja logiczno. Ni ma tukej placu na niywinnoś, ni ma sam miejsca żodnego na skrucha, kero niy rozumi, ale płacze, bo wjy, ze Bog tyż był Człowjekym i zno się na słabościach lepi niż kożdy z ludzi i tyologów[5].

W intrygujący sposób konstruuje tożsamość mieszkańców Zagłębia Zbigniew Białas, profesor sosnowieckiej anglistyki. W swojej powieściowej trylogii („Korzeniec”, „Puder i pył”, „Tal”, 2011-2015) przedstawia losy mieszkańców Sosnowca i okolic (szczególne znaczenie ma tu tzw. Trójkąt Trzech Cesarzy), wpisując je w historyczne i literackie konteksty. Popularności pierwszej części cyklu przysporzyła świetna teatralna adaptacja w Teatrze Zagłębia w reżyserii Remigiusza Brzyka (premiera 2012). O postępującej synergii dwu artystycznych światów przedzielonych Brynicą niech świadczy także inne teatralne przedsięwzięcie: Białas od 2013 roku prowadzi w Teatrze Śląskim debaty o kulturze całego regionu zatytułowane „Puder i pył”.

W kontekście przywołanych tu koncepcji można zatem uznać wydanie „Nagrobka ciotki Cili” za swego rodzaju wewnętrzną cezurę okresu potransformacyjnego, tym bardziej iż moment ten (2001) zbiega się z wygaśnięciem nurtu literatury małych ojczyzn. Esej Szymutki zapoczątkowuje etap dojrzałego namysłu nad dziedzictwem kulturowym regionu, refleksji uwolnionej od nostalgicznej gorączki lat 90-tych.

Proza (re)konstruująca tożsamość lokalnej Arkadii to jednak przede wszystkim domena autorów wywodzących się z Górnego Śląska lub o nim piszących, z kolei najmocniej osadzone w literaturze małych ojczyzn okazały się dzieła pisarzy tu niezakorzenionych[6]. Są to przede wszystkim „Dwa miasta” Adama Zagajewskiego (1991), „Dom, sen i gry dziecięce” Juliana Kornhausera (1995), „Mariacka” Jacka Durskiego (1999), proza Feliksa Netza („Urodzony w Święto Zmarłych” – 1995 oraz niejako jej kontynuacja – „Dysharmonia caelstis”, 2004). W każdym z tych tekstów problem tożsamości wysunięty zostaje na pierwszy plan: u Zagajewskiego to konfrontacja Lwowa przodków z „przydzielonymi” im po 1945 roku Gliwicami, u Kornhausera zderzenie tradycji żydowskiej (rodzina ojca) i górnośląskiej (rodzina matki), u Durskiego dostrajanie do idiolektu rożnych – nowomowy, gwary, liryzowanej prozy – kodów językowych, u Netza próba wrośnięcia w tradycję Ziem Odzyskanych niedawno (Lauban/Lubań) i wcześniej (Katowice/Kattowitz/Stalinogród). Najbardziej zakorzeniona w śląskości wydaje się proza Netza, aktywnego uczestnika życia artystycznego Katowic (redaktor naczelny tygodnika „Panorama”, zastępca Tadeusza Kijonki w „Śląsku”, kierownik literacki Zespołu Filmowego Silesia, redaktor Polskiego Radia Katowice). Silniejsze osadzenie pisarza w lokalnej tradycji wynika z relacji rodzinnych - w jego autobiograficznych powieściach-esejach bohater (Kazik Kranz/FN) musi zmierzyć się z biografią ojca – niemieckiego żołnierza, co w okresie powojennym nie było tu jednostkową traumą. Ponadto Netz opis swojej śląskiej adaptacji wzbogaca pięknymi, starannymi portretami śląskich rodzin Drzystoniów i Naleźnioków „wrośniętych” w swoje familoki. Dysharmonia caelestis, nominowana do Nagrody Literackiej Nike, porusza też newralgiczny temat „wypędzeń”, ukazując dwie grupy wygnanych ze swoich Arkadii – tych mówiących po polsku ze wschodnim akcentem i tych posługujących się językiem niemieckim po 1945 roku, których mowa również zdradzała miejsce pochodzenia. Jednocześnie postmodernistyczny narrator FN, grający ze swoją biografią i twórczością, ukazuje losy Ślązaków na tle zawiłej XX-wiecznej historii Europy i USA, tworząc przy tym wyrafinowany językowy kolaż.

Ważnym studium XX-wiecznej śląskiej historii jest reportaż Małgorzaty Szejnert „Czarny ogród” (2007). Autorka przedstawia portrety mieszkańców górniczych osad Giszowiec i Nikiszowiec, obserwując ich losy w okresie powstań śląskich, II wojny światowej czy stanu wojennego. Dramatyczne wybory autochtonów nie są przez Szejnert w żaden sposób komentowane, co stanowi o wielkiej sile tego tekstu. Pojawiają się tu sugestywne migawki z życia malarza-mistyka-górnika Teofila Ociepki, reżysera i publicysty Kazimierza Kutza czy miłośnika i badacza śląskiego folkloru Doroty Badury-Simonides oraz wielu innych biografii, odnalezionych przez autorkę w pamiętnikach, listach i wspomnieniach.

Twórców-autochtonów urodzonych przed 1945 rokiem (Kazimierz Kutz, Henryk Waniek, Alojzy Lysko) czy niedługo po jej zakończeniu (Stanisław Bieniasz) trudno posądzić o uleganie modzie na „literaturę korzenną”. Twórczość każdego z wymienionych nie ograniczała się zresztą wyłącznie do pisania powieści. „Piąta strona świata” Kutza (2010) to powieściowa gra autora-narratora z motywami pojawiającymi się w jego filmach (skupienie fabuły wokół losów rodziny Basistów). W książce bardziej wyeksponowane jest rozczarowanie Ślązaków Polską zarówno tą czasów Michała Grażyńskiego, jak i powojenną – opis „śląskiej krzywdy”, przeprowadzony przez narratora koresponduje z tezami formułowanymi w jego felietonach pisanych na łamach „Dziennika Zachodniego” czy katowickiej „Gazety Wyborczej”.

Waniek, uznany malarz-wizjoner, sięga po pióro, by w swojej eseistyce („Hermes w Górach Śląskich” – 1994, „Opis podróży mistycznej z Oświęcimia do Zgorzelca: 1257-1957”-1996, „Katowice-blues, czyli Kattowitzer-Polka” – 2010) oraz w prozie („Finis Silesiae” – 2003, „Sprawa Hermesa” – 2007, „Jak Johannes Kepler, jadąc do Żagania na Śląsku, zahaczył o księżyc” – 2015) barwnie opisać całą przestrzeń historycznego Śląska – od Görlitz (Zgorzelec) po Gleiwitz (Gliwice). Najwięcej komentarzy wzbudziła powieść „Finis Silesiae”, która przedstawia przedwojenny Śląsk z perspektywy niemieckojęzycznego gliwiczanina, Paula Scholza, który uwiecznia na fotograficznej kliszy swój Heimat tuż przed czekającą go apokalipsą. Pisarz oskarżany o upolitycznianie przeszłości swojej prywatnej ojczyzny konsekwentnie buduje własny obraz regionu także w tekstach publicystycznych. Eseje Wańka są erudycyjnym popisem badacza przeszłości historycznego Śląska, rekonstruowanego poprzez przywoływanie źródeł łacińskich i niemieckich czy odwołań ikonograficznych. Szczególną rolę odgrywa eksploracja wątków mitologicznych, a do rangi symbolu wtajemniczonego przewodnika urasta postać Hermesa. Waniek, artysta słowa nie poprzestający na polskim opisie regionu, staje się „górnikiem śląskiej kultury, odsłaniającym jej bogate, a ukryte lub zapomniane pokłady”[7].

Lysko to polityk, etnograf („Klechdy pszczyńskie” – 1997), strażnik pamięci dziadów za „armii Kajzera” („To byli nasi dziadkowie. W stulecie Wielkiej Wojny 1914-1918” – 2015) i ojców z Wehrmachtu („To byli nasi ojcowie – legendy rodzinne z Górnego Śląska o poległych żołnierzach z Wehrmachtu”). Największym jego osiągnięciem jest napisany pięknym dialektem 5-tomowy cykl zatytułowany „Duchy wojny” (2008-2014), a poświęcony pamięci jego ojca-żołnierza Wehrmachtu, który zginął na froncie wschodnim. Autor z Bojszów pieczołowicie odtwarza losy ojca poprzez analizę listów żołnierzy z frontu (pięcioksiąg to w dużym stopniu proza epistolarna), niemieckich dokumentów czy historii III Rzeszy, nie tracąc przy tym nic z tonu osobistej rozmowy syna z rodzicem.

Charakter kontynuacji z okresu przed 1989 roku ma twórczość Stanisława Bieniasza. Ten zabrzański twórca po powrocie z niemieckiej emigracji (1981-1994) staje się aktywnym uczestnikiem życia społeczno-kulturalnego Śląska, zostaje politykiem, reżyserem teatralnym, nie porzucając twórczości literackiej. Jego proza porusza takie tematy jak: rozrachunek ze stanem wojennym („Ucieczka”, 1991) dylematy artysty (nie)zależnego („Sponsor i jego autor”, 1995) czy trudności adaptacyjne późnych przesiedleńców ze Śląska w Niemczech Zachodnich („Niedaleko Kőnigsallee”, 1997). Ta ostatnia powieść najdobitniej opowiada o dramacie Ślązaków zmuszonych do emigracji. Refleksje głównego bohatera, Willego Kulpy, tęskniącego za Zabrzem, a w Düsseldorfie pracującego w spalarni śmieci, można jednak odczytywać w szerszym kontekście – jako opis rozpadu świadomości jednostki wykorzenionej. Ważnymi tekstami dramatycznymi z lat 90-tych, przedstawiającymi skomplikowane relacje polsko-niemieckie, są „Senator” oraz „Biografia”. Pierwszy utwór to portret Eduarda Panta, antyhitlerowskiego działacza mniejszości niemieckiej i wicemarszałka przedwojennego Sejmu Śląskiego. „Biografia” to niejako dalszy ciąg „Starego portfela” – główny bohater mieszka w niemieckim przytułku św. Józefa i wspomina swoją przeszłość, w czym pomaga mu znajdująca się w pobliżu Górnośląska Izba Regionalna. Bieniasz był także pomysłodawcą i inicjatorem cieszącego się ciągle dużą popularnością Festiwalu Dramaturgii Współczesnej „Rzeczywistość przedstawiona” organizowanego w jego „macierzystym” Teatrze Nowym w Zabrzu.

Nieco inny charakter ma proza młodszych twórców, urodzonych w latach 70-tych: Wojciecha Kuczoka i Szczepana Twardocha. Książki obu autorów zyskały wysokie uznanie krytyki i publiczności (Nagroda Nike dla „Gnoju” w 2004 roku, dla „Morfiny” – Nike Czytelników - 2013). Teksty Kuczoka były dwukrotnie ekranizowane („Gnój”, „Senność”), a „Morfina” trafiła na deski Teatru Śląskiego. Dla obu śląskie pochodzenie, szczególnie dialekt, jest ważnym punktem odniesienia w ich tekstach prozatorskich. W „Opowieściach słychanych” Kuczoka (1999), a szczególnie w opowiadaniach „Dioboł i Pieron ognisty” oraz w „Gnoju” (2003) śląski interior to miejsce udręki dla bohatera, a częściowa dialektyzacja służy raczej deprecjonowaniu gwary niż jej nobilitowaniu. Niemniej jednak szczególnym walorem tej prozy jest jej stylistyczna wirtuozeria. Kuczok, naśladując prozę Thomasa Bernharda, buduje śląską antysagę, z wstrząsającym portretem ojca-sadysty na czele. Rodzajem komentarza do tych wyznań, a także do śląskich losów po wojnie są także fragmenty książki „Spiski. Przygody tatrzańskie” (2010).

Inaczej jest ze światem przedstawionym w dziełach Szczepana Twardocha – śląski mikrokosmos wyraźnie się odróżnia od reszty świata. Już we wczesnej powieści „Epifanie wikarego Trzaski” (2007) pojawia się znormalizowany zapis gwary, starannie oddzielonej znakami diakrytycznymi od pozostałych partii tekstu. Jego późniejsze powieści to nieustanna eksploracja śląskiej tożsamości. Twardoch sięga zarówno do czasów Kazimierza Wielkiego („Wieczny Grunwald” – 2010) jak i do okresu powstań i II wojny światowej („Morfina” – 2012, „Drach” – 2014).

Intrygującą wizję dziejów w konwencji historical fiction zawierają książki „Obłęd rotmistrza von Egern” (2005) i „Sternberg” (2007), w których XVIII-wieczna Austria staje się republiką na wzór kraju Robespierre’a, zaś w wyniku działań rewolucjonistów Śląsk zostaje odbity z rąk pruskich i przywrócony już nie Habsburgom, a komisarzowi Kleiderpeterowi. Do rangi śląskiej epopei, porównywanej z „Buddenbrokami”, zaczyna urastać „Drach”[8]. Ta powieść Twardocha to nietypowa saga, ukazująca splątane losy śląskich rodzin w kotle historii XX wieku. Bohaterowie rzuceni w wir wojen światowych, powstań śląskich czy tryby komunistycznego państwa, próbują ocalić swoją osobowość. Niezwykłym pomysłem formalnym jest konstrukcja narratora – jest nim tytułowy drach-smok, który stanowi jednocześnie podstawę świata, po którym stąpają wyrastający z niego bohaterowie.

O ile w obszarze prozy Śląska i Zagłębia da się zauważyć wzajemne uszczypliwości (np. w prozie Kazimierza Kutza i Zygmunta Białasa), o tyle w odniesieniu do poezji można mówić o pewnego rodzaju symbiozie. Na mapie literackiej regionu wyróżniają się dwie grupy poetyckie: Na Dziko oraz Estakada. Wiersze pierwszej grupy znalazły się w antologii Martwe punkty opracowanej przez Dariusza Pawelca (2004), drugiej – w zbiorze W swoją stronę przygotowanej przez Pawła Majerskiego (2000).

Grupę Na Dziko, powstałą w 1994 roku, tworzyli przede wszystkim poeci pochodzący z Górnego Śląska: Wojciech Kuczok, Maciej Melecki, Bartłomiej Majzel, Krzysztof Śliwka, Grzegorz Olszański, Radosław Kobierski oraz Krzysztof Siwczyk. Ich wiersze czerpią z języka potocznego i mają charakter narracyjny – stanowią liryczny zapis codziennych obserwacji. Jarosław Klejnocki przypisał tę twórczość do tzw. śląskiej szkoły poezji życia[9]. Najbardziej cenionym poetą kojarzonym z tą formacją jest Krzysztof Siwczyk, laureat Nagrody Kościelskich w 2014 roku za poemat „Dokąd bądź”. Siwczyk za pomocą skondensowanego języka metafor tworzy obraz zdegradowanego świata, który, poprzez językowe aluzje, przywodzi na myśl śląskie sfery:

Odsłaniam zasłony
Jak tłuste karty do skata, które przeszły przez tyle palców, leżały
Jeszcze długo po śmierci właściciela w, jak mówi, byfyju, by gnić[10]

Grupa Estakada powstała cztery lata później i od początku określała się w opozycji do „nadzikowców”, ale przede wszystkim miała charakter sytuacyjny. Tworzyli ją poeci związani ze Śląskiem i Zagłębiem: Paweł Lekszycki, Paweł Barański, Ryszard Chłopek, Paweł Sarna i Urszula Zajkowska. Na szczególną uwagę zasługuje – zdaniem krytyka – przede wszystkim: „koncepcja metafory u Lekszyckiego, paradoksu u Brzoski, tradycja, z której korzysta Sarna, obsesyjność wyobraźni Pawła Barańskiego”[11]. Obie te grupy łączy jednak realistyczny sposób opisu miasta czy nawiązania do poezji Franka O’Hary. Najbliższy tym tendencjom jest Paweł Lekszycki, który po obu stronach Brynicy zauważa chociażby ten sam poranny rytuał:

na poszarzałej widokówce okiennych
szyb obrazek osiedlowego getta (…)
alarmy budzików zsyłają na sybir hut
i kopalni swoich właścicieli[12]

Działalność dwóch grup młodych nie unieważnia dorobku uznanych poetów debiutujących przed 1989 rokiem: Tadeusza Kijonki, który wydaje m.in. „44 sonety brynowskie z ilustracjami Jerzego Dudy-Gracza” (2014), Bolesława Lubosza apelującego o jedność tradycji Śląska i Polski w poemacie „Cztery pory odkupienia” (1990), Tadeusza Sławka, który nie stroni od poetyckich happeningów (eseje na głos i kontrabas wykonywane z Bogdanem Mizerskim[13], Jana Pawła Krasnodębskiego, który z kontestatora staje się terapeutą („Samotność wciąż szaleje”, 1995) czy poety-konkretysty Sławomira Dróżdża, który swoje plastycznie opracowane dzieła wystawia m.in. w Los Angeles i Mediolanie.

Oprócz tych zjawisk godne zauważenia są także liryczne próby łączenia niemieckich i polskich tradycji Śląska. Ks. Jerzy Szymik, profesor teologii i uznany poeta, podjął próbę przypomnienia polskiemu czytelnikowi twórczości wielkiego niemieckiego romantyka, urodzonego w Łubowicach, Josepha von Eichendorffa[14]. Ta twórczość i stale odkrywana przeszłość własnych przodków z rodzinnego Pszowa to istotne inspiracje w jego liryce. Najważniejszym tematem jego wierszy jest jednak poszukiwanie wcielonego Boga w krajobrazach nie tylko Śląska, ale i krajów basenu Morza Śródziemnego czy USA. (m.in. tomiki „Błękit” – 2005, „Cierpliwość Boga” – 2006, „Czułość, siła i drżenie” – 2009).

Zawodowym tłumaczem z języka polskiego na niemiecki (m.in. Jana Kochanowskiego, Cypriana Kamila Norwida, Tadeusza Różewicza) jest Henryk Bereska, urodzony w Szopienicach, mieszkający na stałe w Berlinie. Jego tomik poezji „Familoki” (2001) to zapis polsko-niemieckich doświadczeń życiowych i translatorskich. Z kolei Piotr/Peter Lachmann, pochodzący z przedwojennych Gliwic (Gleiwitz), to nie tylko tłumacz, ale i twórca teatralny – w 1985 roku założył z Jolantą Lothe videoteatr LLT „Poza”, niemal dosłownie wskrzeszający twórczość Helmuta Kajzara, świetnego scenicznego interpretatora Różewicza, a prywatnie męża Jolanty. Lachman pisze wiersze po niemiecku (Junge Lyrik – 1960) i po polsku (Niewolnicy wolności – 1983).

Oczywiście wystąpienia poetyckie popularyzowała nowa prasa literacka – „Śląsk”, „Opcje”, „Wyrazy” (wydawane w Katowicach), „FA-art” (Bytom), „Arkadia” (Mikołów). Stałą formą promocji są konkursy literackie – m.in. mikołowski konkurs im. Rafała Wojaczka, Turniej Jednego Wiersza w Gliwicach czy Konkurs o Laur Plateranki w Sosnowcu. Największym pismem w województwie jest „Śląsk” kierowany przez Tadeusza Kijonkę, założyciela Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego (1992) i długoletniego redaktora naczelnego. Miesięcznik stworzyli: Feliks Netz, Marian Kisiel, Jan Lewandowski, Krzysztof Karwat i Wiesława Konopelska (obecna redaktor naczelna). „Śląsk” Kijonki opowiadał się za podtrzymywaniem polskiego dziedzictwa kulturalnego na Górnym Śląsku i odrzucaniem tendencji autonomicznych. Inną wizję regionu prezentuje periodyk – „Fabryka Silesia”, założony przez część grona redakcyjnego „Śląska” (Jan Lewandowski – pierwszy redaktor naczelny, Krzysztof Karwat – obecny prowadzący, a także publikujący na tych łamach Zbigniew Kadłubek). Już pierwszy numer pisma (2012), wydawanego przez Regionalny Ośrodek Kultury (obecnie Regionalny Instytut Kultury) zawierający kanon literatury górnośląskiej, wyraźnie określił jego wielokulturowy profil - w pierwszej piątce najczęściej wymienianych autorów znaleźli się: Horst Bienek, Janosch, Joseph von Eichendorff, Henryk Waniek i Kazimierz Kutz.

Szczególnym środowiskowym wydarzeniem było wydanie tzw. śląskiego numeru krakowskiego „Nagłosu” (nr 15/16 z 1994 rok). Właśnie tu pojawiają się wiersze Piotra Lachmanna, ale także eseje poświęcone barokowemu mistykowi Angelusowi Silesiusowi, pochodzącemu z przedwojennych Katowic plastykowi Hansowi Bellmerowi czy Teofilowi Ociepce i Grupie Janowskiej. Rodzajem odpowiedzi-kontynuacji był śląski numer „Opcji” (nr 1 z 2006 roku).

W teatrach Górnego Śląska i Zagłębia pojawiają się spektakle pokazujące bez uproszczeń skomplikowaną przeszłość regionu. Są to m.in. „Koń, kobieta i kanarek” Tomasza Śpiewaka (prapremiera w 2014 rok), czy „Czerwone Zagłębie” Jarosława Jakubowskiego (2014) wystawiane w Teatrze Zagłębia, „Piąta strona świata” (wg prozy Kutza, 2013) czy „Western Artura” Pałygi (Teatr Śląski, 2015), „Wampir” Wojciecha Tomczyka (2003) czy „Miłobójcy albo koniec świata” Lecha Mackiewicza (Teatr Nowy w Zabrzu, 2012) i w końcu kultowy „Cholonek” Teatru Korez (wg prozy Janoscha, grany nieprzerwanie od 1990 roku). Głośnym echem odbiła się premiera sztuki Ingmara Villqista „Miłość w Königshütte”, przygotowanej w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej (2012). Spektakl został poświęcony pamięci śląskich ofiar komunistycznego obozu koncentracyjnego w Świętochłowicach-Zgodzie, ale jego twórcy byli posądzeni o akcenty antypolskie i szerzenie separatyzmu. Artystą najbardziej konsekwentnie zmierzającym własną drogą i szukającym nieskansenowych form przedstawiających śląską odrębność jest Robert Talarczyk – aktor, reżyser, scenarzysta, dyrektor teatru bielskiego (2005-2013) i katowickiego (2013-nadal). Występował w śląskich filmach Macieja Pieprzycy i Magdaleny Piekorz, zagrał główną rolę w „Cholonku”, reżyserował m.in. „Piątą stronę świata” czy „Western”. Staje się powoli następcą Kutza, którego uważa za swojego wielkiego mentora:

To on zaświecił latarnie, ustawił drogowskazy i ukryte znaki. A potem usiadł i postanowił odpocząć. Ale to Pan Bóg, który nigdy nie zasypia, spod przymrużonych powiek wypatruje, jak wydeptujemy własne szlaki w tym jego, ale przecież i też w naszym świecie[15] .

Śląsk Opolski

Miejscem równie gorących dyskusji poświęconych śląskiej tożsamości jest środowisko opolskie. Lata PRL-u przyczyniły się do silnej ideologizacji artystycznych wypowiedzi. Nierzadko wyrastały one z dramatycznych przeżyć twórców, ale ze względu na polityczną cenzurę nie doczekały się artystycznego kształtu – Zbyszko Bednorz, ofiara stalinowskiego terroru i więzień komunistycznych kazamatów, opisał swoje przeżycia dopiero w 1993 roku w autobiograficznej książce „Do wyjaśnienia”.

Harry Duda, opolski poeta publikujący w latach 70-tych i 80-tych przede wszystkim liryki pejzażowe, poświęca się rejestrowaniu dramatycznych losów Polaków na Wschodzie. Plonem jego pracy jest dwutomowy cykl „Szlakiem zbrodni” (pierwszy poświęcony zbrodni w Ostaszkowie, drugi Opolanom w sprawie Katyńskiej, 1994-1998), a także poetycka antologia „Przeciwko przemocy” (2001) wydana przez Centralne Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach-Opolu. Autor i redaktor zbioru wpisuje zbrodnię łambinowicką w szereg innych zbrodni czasów sowieckich, ofiar banderowców, gehennę Auschwitz czy stanu wojennego. Znajdują się tu też wiersze poświęcone ofiarom z drugiej strony frontu („Nemmersdorf” Andrzeja Słomianowskiego, „W Łambinowicach o zmierzchu” Elżbiety Lisak, „Pod czystym niebem” Harry'ego Dudy).

Jan Goczoł zajmuje się opracowywaniem niemieckiej literatury Górnego Śląska[16]. Tłumaczy także m.in. fragmenty wspomnień i opowiadań swojego, pochodzącego z Kluczborka krajana, Heinza Piontka. Opowiadanie „Na Wschodzie”, w którym Piontek wspomina młyn po prawej stronie Odry, przypomina liryczne obrazy Goczoła z tomiku „Sprzed drzwi” (1969). W wierszach pisanych już w XXI wieku wraca do postaci Starego Ślązaka („Liryki zebrane”, 1985). Są tu więc refleksje pokoleniowe („Wnuki starego Ślązaka”) czy historyczne, poświęcone pobratymcom z Osady Panny Marii w Teksasie („Stary Ślązak wyczekuje”)[17].

Oryginalny, niemal prywatny zbiór wierszy wydaje w Wydawnictwie św. Krzyża w Opolu Zbyszko Bednorz. W tomiku „Wśród dróg moich do Ciebie” (2000) znajdują się pisane przez całe życie liryki religijne, wiersze rodzinne i okolicznościowe poświęcone dziadkom, rodzicom, dzieciom, wnukom.

Nie znalazły jeszcze swojego literackiego wyrazu dyskusje na temat opolskiej pamięci toczone na łamach prasy czy w środowiskach akademickich. Dotyczą one takich kwestii jak działalność mniejszości niemieckiej, używanie dwujęzycznych, polskich i niemieckich, tablic z nazwami miejscowości czy batalii o tablice nagrobne opolskich autochtonów, którzy w zginęli w czasie I i II wojny światowej, służąc w armii niemieckiej. Symboliczne znaczenie miało spotkanie Tadeusza Mazowieckiego i Helmuta Kohla 11 listopada 1989 w Krzyżowej, gdzie został zawiązany antyhitlerowski spisek przez Helmuta von Moltke. Miejscem pojednania, o co apelował papież Jan Paweł II, nie została Góra św. Anny, stare franciszkańskie sanktuarium oraz miejsce rozstrzygającej bitwy III powstania śląskiego. Do ideologicznej dyskusji utrzymywanej w literackich ramach i toczonej w okresie hitlerowskim (Alfons Hayduk, Hans Niekrawietz), a później komunistycznym (Ryszard Hajduk, Albin Siekierski), włączył się Ewald Pollok („Góra św. Anny. Śląska świętość”. Żyrowa 2000, „Śląskie tragedie”. Żyrowa 2010). Jego historyczne felietony przypominają wprawdzie nieujawniane wcześniej fakty, obciążające i polską stronę, trudno im jednak przypisać koncyliacyjną rolę.

Z punktu widzenia życia literackiego najistotniejsza wydaje się jednak batalia wokół twórczości „ostatniego rycerza romantyzmu”. W 1989 roku zostało założone Stowarzyszenie Eichendorffa, a dziesięć lata później Górnośląska Fundacja Kultury i Spotkań im. Eichendorffa w Łubowicach. Fundacja wydaje dwa pisma „Rocznik Łubowicki” oraz „Zeszyty Eichendorffa/Eichendorff-Hefte” pod redakcją Joanny Rostropowicz, profesor Uniwersytetu Opolskiego. Na tych łamach ukazują się nie tylko nowe tłumaczenia liryki słynnego poety, ale także przypominane są sylwetki innych piszących po niemiecku Ślązaków: Gerharta i Carla Hauptmannów, Maxa-Hermanna Neisse, Hansa Niekrawietza czy Valeski von Bethusy-Huc. Zdaniem Wojciecha Kunickiego jest to jednak środowisko działaczy mniejszościowych, którzy nie traktują Łubowic jako miejsca dialogu, lecz swoisty skansen dawnej niemieckiej tradycji[18]. Nie można nie wspomnieć w tym miejscu o przynajmniej trzech osobach, które wielokrotnie popularyzowały dorobek Eichendorffa, są to Ryszard Kincel, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Raciborzu („Wielki poeta z Łubowic- Joseph von Eichendorff”, 1989), abp Alfons Nossol, największy w tym regionie rzecznik pojednania polsko-niemieckiego oraz wspomniany już ks. Jerzy Szymik, tłumacz jego poezji.

Nieobciążeni w tym stopniu tradycją są młodsi twórcy związani z Ziemią Opolską: Jacek Podsiadło, Tomasz Różycki czy Janusz Rudnicki. Podsiadło, pochodzący z Kielecczyzny, był w latach 90-tych dziennikarzem Radia Opole (wcześniej pracował w rozgłośni jako strażnik) i „Nowej Trybuny Opolskiej”. Jest uważany za jednego z najważniejszych polskich poetów współczesnych. W swojej twórczości przywołuje czasami miasto nad Odrą, bynajmniej nie po to, by potwierdzić jego piastowski rodowód:

Żule leżą w akacjach jak nieogolone królewny
palą carmeny, spijają miód z kolońskich wód.
Ktoś próbuje rozpaczać, bo rozpacz się opłaca.
Po korytarzach ratusza krążą łapówki, aż szumi,
do ryżu przychodzi sprzątaczka i już pozamiatane[19].

Równie uznanym twórcą, urodzonym w Opolu i o nim piszącym, jest Tomasz Różycki. Autor takich tomików wierszy jak „Kolonie” 2006) czy „Księgi obrotów” (2010), najbardziej znany jest jednak jako autor poematu „Dwanaście stacji”, który uhonorowany został w 2004 roku prestiżową Nagrodą Kościelskich. Głównym bohaterem tekstu jest Wnuk, mieszkaniec Ziem Odzyskanych i potomek kresowiaków. Jego zadaniem jest zorganizowanie wyjazdu rodziny do utraconej Arkadii. Dzieło, w interesujący sposób odwołujące się do „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza, ma przede wszystkim dygresyjny i groteskowy charakter:

Był marzec, bardzo ciemny i bardzo szalony, taki, jakie bywają
często w tej części Europy nad Odrą, w przedwcześnie poszarzałym mieście,
które nazywało się Opole, po niemiecku Oppeln.
To miasto, choroba moja! Prątek czarnej żółci, smutny tumor
Rozrastający się w duszy – jakże cię nienawidzę, miasto!
Zostawić cię, wyjechać, opuścić na zawsze! Namolny
koszmarze, potworze bez duszy, bez twarzy zarazku![20]

W jeszcze większym stopniu takimi środkami wyrazu posługuje się urodzony w Kędzierzynie-Koźlu, a od 1983 mieszkający w Hamburgu, ceniony prozaik Janusz Rudnicki. Jego najlepsze tomy opowiadań „Chodźcie, idziemy” (2007) oraz „Śmierć czeskiego psa” (2009) pełne są prześmiewczych odwołań do polsko-niemieckich i polsko-czeskich antagonizmów. Dwa opowiadania z pierwszego tomu ilustrują ważne momenty w historii regionu. Opowiadanie „Jeden (Stół)” to opis drogi jego dziadków „z ziemi lwowskiej do śląskiej”, z ostatecznym przystankiem w przypominającym piekło porcie w Koźlu. „Dwa” to szokująca relacja ze zbrodni dokonanych przez Czesława Gęborskiego, kierującego obozem w Łambinowicach w drugiej połowie 1945 roku. Narratorem jest sam komendant, który w naturalistyczno-groteskowej konwencji opowiada o swoich sadystycznych wyczynach. Do głosu dochodzą więc potomkowie repatriantów, którzy w konwencji odbiegającej od „Samych swoich” Sylwestra Chęcińskiego, konstruują swoją wizję Ziemi Pozyskanej.

Ważnymi punktami na mapie społeczno-kulturalnej regionu są Teatr Dramatyczny im. Jana Kochanowskiego w Opolu (1975), gdzie odbywa się prestiżowy przegląd Opolskie Konfrontacje Teatralne Klasyka Polska oraz Uniwersytet Opolski, który powstał w 1994 roku z połączenia Wyższej Szkoły Pedagogicznej oraz nyskiej filii KUL. Oficyna uniwersytecka wydaje m.in. „Kwartalnik Opolski” , roczniki: „Stylistykę”, „Tekstotekę Filozoficzną”, „Pogranicze. Polish Borderlands Studies”.

Śląsk Cieszyński

Józef Zarek, historyk literatur zachodniosłowiańskich i wykładowca Uniwersytetu Śląskiego, uważa, iż w badaniach nad literaturą śląską należy przyjąć uniwersalistyczną perspektywę badawczą, co „wypływa z przekonania o nierozerwalnej jedności kultury tej ziemi”[21].

Takie spojrzenie ułatwiają bez wątpienia zmiany, które od czasu otwarcia mostu na Olzie, integrują artystów z obu stron granicy. Są to takie inicjatywy jak Przegląd Filmowy Kino na Granicy/Kino na Hranici, spotkania w Kawiarence pod Pegazem w Jabłonkowie czy działalność kawiarenki literackiej Avion w Czeskim Cieszynie. Ważną polsko-czeską inicjatywą był organizowany w Cierlicku w latach 1996-2004 konkurs „O Nagrodę Skrzydła Ikara”. Inicjatywa miała upamiętnić ostatni lot Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury, którzy zginęli w tym miejscu podczas przelotu z Warszawy do Brna. Pomysłodawcą przedsięwzięcia był Tadeusz Kijonka, którego ojciec pochodził z Zaolzia. Owoce pięciu edycji tego poetyckiego agonu (1996, 1997, 2000, 2002, 2004) zostały zebrane w antologii „Pod znakiem Ikara”, gdzie znaleźć można m.in. wiersze polskie poetów związanych ze Śląskiem Cieszyńskim (Stanisław Gola, Juliusz Wątroba), Śląskiem Czarnym (Marcin Hałaś) czy Zagłębiem Dąbrowskim (Paweł Lekszycki), a także wiersze poetów czeskich (m.in. Bogdana Trojaka w przekładzie Renaty Putzlacher).

Postaciami w największym stopniu ucieleśniającymi postulaty Zarka są Renata Putzlacher–Buchtová z Karwiny pisząca po polsku i Jaromir Nohavica (urodzony w Ostrawie) tworzący po czesku, zaś do miejsca wielokulturowego spotkania urasta kawiarnia „Avion”, którą przed wojną prowadziła Żydówka Rosalia Wiesner. Klimat pogranicza unosi się także nad wierszami Putzlacher z tomiku „Ziemia albo-albo” (1993), czy piosenkami z płyty Nohavicy „Dziwne stulecie” („Divné století”) z jej największym przebojem „Minulost”.

Nie brak i śladów innych kontynuacji. Stale od 1949 roku wychodzi miesięcznik społeczno-kulturalny „Zwrot”, wydawany przez Polski Związek Kulturalno-Oświatowy w Czechach, którego redaktorem naczelnym jest obecnie Halina Szczotka. W 1992 roku opolski poeta Harry Duda wydał tomik podsumowujący dorobek jednego z najwybitniejszych poetów regionu, Wilhelma Przeczka, zatytułowany „Dym za paznokciami” (1992).

Tradycję Jana Wantuły kontynuował Jan Broda, bibliofil i folklorysta ocalający od zapomnienia regionalny folklor (Na swojskóm nute, 1991) czy zasłużonych dla kościoła ewangelickiego duchownych (biografia pastora Jerzego Badury). Od 1951 roku nieprzerwanie działa Scena Polska Teatru Cieszyńskiego, gdzie wystawiano sztuki takich twórców jak: Paweł Kubisz, Zofia Kossak, Gustaw Morcinek czy Renata Putzlacher. Ważnymi ośrodkami życia literackiego są bielskie teatry: Polski i Banialuka. W czasie prowadzenia tej pierwszej sceny przez Roberta Talarczyka (2005-2013) ujawnił się talent Artura Pałygi. Ten urodzony w Bielsku dramaturg zadebiutował sztuką „Testament Teodora Sixta” (2006). Tytułowy bohater był austriackim przedsiębiorcą i jednym z najbogatszych mieszkańców Bielska w drugiej połowie XIX wieku. Pałyga przypomniał czasy wielkiego boomu gospodarczego ówczesnego Bielitz, znajdującego się na Śląsku Austriackim i sąsiadującego ze znajdującą się w galicyjskiej części ówczesnego państwa Habsburgów – Białą. Dwa jego kolejne dramaty „Żyd” (2008) oraz „Wszystkie rodzaje śmierci” (2009) reżyserowane przez Roberta Talarczyka i Pawła Passiniego zdobyły Grand Prix Festiwalu Raport w Gdyni. W 2015 roku na scenie Teatru Śląskiego odbyła się premiera nowego spektaklu na podstawie tekstu Pałygi „Western” , poświęconego śląskim emigrantom osiadłym w Teksasie.

Zdecydowanie najbardziej cenionym twórcą śląskim, tworzącym po 1989 r., jest wiślanin Jerzy Pilch. Nawet jeśli jego rodzinne miasto nosi w tekście którejś z powieści inną nazwę, np. Sigła („Wiele demonów”,2013) czy Granatowe Góry („Miasto utrapienia”, 2005), to opisywane miejsca (Dom Zdrojowy, Zamek Prezydencki, skocznia narciarska) nie pozostawiają żadnych wątpliwości, gdzie toczy się akcja. Narratorem większości jego dzieł jest „ewangelicki narrator wszechwiedzący”, a spore ich partie zajmują dywagacje na temat relacji pomiędzy luteranami a katolikami. Najbardziej śląsko-ewangelickie wydają się dwie jego wczesne, pełne niezwykłego humoru, powieści „Inne rozkosze” (1995) i „Tysiąc spokojnych miast” (1997). Pierwsza przedstawia niezwykłe losy Kohoutka, usiłującego na strychu rodzinnego domu ukryć swoją kochankę, druga to historia planowanego zamachu na Władysława Gomułkę, który ma zostać uśmiercony z kuszy. W nieco poważniejszym tonie utrzymane są liczne eseje, felietony i zapiski z dziennika pisarza. To w tych tekstach (m.in. „Rozpacz z powodu utraty furmanki” – 1994, „Dziennik” – 2012, „Drugi dziennik” – 2013) Pilch snuje rozważania na temat powikłanych śląskich losów: przymusowej służby przodków w Wehrmachcie, uległości ewangelików wobec komunistycznej władzy czy próby określenia się ewangelickiej społeczności wobec wyboru Karola Wojtyły na papieża. Wiele uwagi, zarówno w beletrystyce jak i eseistyce, poświęca autor swoim krewnym, szkicując ich portrety na tle burzliwych wydarzeń historycznych: „Moja babcia nie podróżowała , a była obywatelką C. K. Austro-Węgier, Czech, II RP, III Rzeszy, PRL i III RP”[22]. Jak wielu pisarzy Śląska Cieszyńskiego, tak i Pilch bez uprzedzeń, a wręcz z uznaniem pisze o spuściźnie literackiej naszych południowych sąsiadów. Zresztą jego powieści wiele zawdzięczają prozie Milana Kundery czy Bohumila Hrabala:

Wyższość narracyjna Czechów nad Polakami polega na tym, że Czesi siadając przy stoliku z kuflem piwa w garści, zaczynają opowiadać o życiu, Polacy natomiast w analogicznej sytuacji przeklinają władzę. W konsekwencji Czesi mają prozę wszech-realistyczną, my bojową poezję patriotyczną[23].

Ziemia Częstochowska

Życie literackie w Częstochowie wydaje się stale silnie naznaczone wpływem wielkiej polskiej artystki Haliny Poświatowskiej. Więcej związków poetki z ziemią rodzinną pokazuje Grażyna Borkowska w książce „Nierozważna i nieromantyczna” (2001). Jej szczególną uwagę zwraca Stanisława Mygowa, matka Haliny. To w zasadzie jej Poświatowska zawdzięcza swoją poetycką karierę, to ona była jej pierwszą czytelniczką, maszynistką i swoistym menadżerem. Przypadkowym odkrywcą jej talentu był Tadeusz Gierymski, który opublikował wiersze w „Gazecie Częstochowskiej”, by sprawić przyjemność ciężko chorej dziewczynie. Sam Gierymski pozostał aktywnym twórcą także w okresie po 1989 roku (w 2002 roku ukazał się w Częstochowie wybór jego poezji zatytułowany „Wyścig z czasem” oraz wspomnienia „Notatki z czasu” – 2001).

O poetce pamiętają uczestnicy życia kulturalnego miasta pod Jasną Górą: Regionalny Ośrodek Kultury zorganizował już 36 edycji Ogólnopolskiego Konkursu im. Haliny Poświatowskiej, a miejscowi poeci ciągle inspirują się jej tekstami. Tak jest w przypadku Wioletty Grzegorzewskiej (urodzonej w 1974), która w tomiku „Wyobraźnia kontrolowana” (1998) zamieściła wiersz zatytułowany „List do pani P.”, przewrotnie nawiązujący do słynnego „Jestem Julią”:

Jestem Julią
Mam lat pięćdziesiąt
Czworo wnucząt
Nadwagę i żylaki[24]

Podobne w klimacie są wiersze Agaty Polak i Ryszarda Sidorkiewicza – oboje przyznają się do związków z poezją autorki „Hymnu bałwochwalczego”.

Oczywiście tradycje literackie Częstochowy nie ograniczają się do inspiracji tą liryką. Po roku 1989 bardzo aktywna literacko była Ludmiła Marjańska. Tłumaczyła poezję Emily Dickinson, Elisabeth Browning i Walta Whitmana, wydawała kolejne tomiki poezji („Spotkanie z Weroniką” - 1999, „Żywica” - 2001) pisała powieści dla młodszych („Pimpinella i Tatarzy” - 1994) i starszych czytelników („To ja Agata” – 1997), a w latach 1993-1996 kierowała Stowarzyszeniem Pisarzy Polskich.

Z grona poetów urodzonych w latach pięćdziesiątych uwagę krytyków zwracają Elżbieta Jeziorkowska-Wróbel, portretująca lirycznie ale i z dystansem Częstochowę („Zaglądanie w Miasto”, 1999), oraz poeta mocno osadzony w tradycji religijnej, a szczególnie biblijnej, Krzysztof Seweryn Wroński („Słowa wierszy”, 1998).

Życie kulturalne miasta animowane jest przez kilka ośrodków. Pierwszy z nich to Teatr im. A. Mickiewicza, który ma szczęście do dyrektorów z wielkim dorobkiem aktorskim (Henryk Talar, Marek Perepeczko, Piotr Machalica). W repertuarze znaleźć można i teatralną klasykę, i teksty współczesne (m.in. „Amazonia” Michała Walczaka, „Być jak Kazimierz Deyna” Radosława Paczochy). Drugim ośrodkiem jest ratuszowy Salon Gwiazd prowadzony przez uznanego prozaika, Andrzeja Kalinina – jego gośćmi byli tacy zasłużeni dla miasta artyści jak Adam Hanuszkiewicz, Jerzy Duda-Gracz czy Artur Barciś. Trzecie miejsce oddziaływania to Wyższa Szkoła Pedagogiczna (od 2004 roku Akademia im. Jana Długosza). Jej studenci zaczynają w latach 90-tych wydawać art-zin „Fenactil” nawiązujący do futurystycznych manifestów Brunona Jasieńskiego („Smrut w butonierce”). Z kolei w 2003 pojawia się pismo „bulion” pod redakcja Szymona Grzegorzewskiego, któremu udaje się zaprosić do współpracy artystów tej miary co Jacek Podsiadło czy Andrzej Sosnowski. Najbardziej częstochowskim periodykiem był dwumiesięcznik „Aleje 3”, istniejący w latach 1995-2002, a redagowany przez Tadeusza Gierymskiego. Na łamach tego pisma ukazywały się wspomnienia o Halinie Poświatowskiej, Ludmile Marjańskiej i Andrzeju Kalininie.

Podsumowanie

Literatura tworzona po 1989 roku w województwie śląskim wydaje się, w porównaniu z tekstami tworzonymi w dobie PRL-u, niezwykle różnorodna. Zresztą nie jest to cecha charakterystyczna dla literatury tej części Polski, ale dla całego kraju. Zniesienie cenzury i w pewnym stopniu zniesienie granic, przyczyniło się do odnowienia wielokulturowej tradycji tych ziem i zainspirowało twórców do szukania nowych form artystycznej ekspresji oraz osiągania znakomitych rezultatów zarówno w poezji (Krzysztof Siwczyk, Tomasz Różycki, Jacek Podsiadło), prozie (Jerezy Pilch, Szczepan Twardoch, Janusz Rudnicki), dramacie (Artur Pałyga, Ingmar Villqist, Tomasz Śpiewak) czy eseistyce (Stefan Szymutko, Aleksander Nawarecki, Zbigniew Kadłubek). Artystą, który w swoich tekstach prozatorskich i eseistycznych z powodzeniem rekonstruuje atmosferę duchową całego historycznego Śląska jest Henryk Waniek.

Odtworzenie wielokulturowej mozaiki regionu odbywa się także poprzez popularyzację śląskich tekstów pisanych w języku czeskim i polskim. Przypominane zostają zatem teksty Petra Bezruča, Ondry Łysohorskiego i Oty Filipa, a także dzieła Horsta Bienka, Augusta Scholtisa, Maxa Herrmanna-Neisse, Hansa Lipinsky’ego-Gottersdorfa, Hansa Niekrawietza, Heinza Piontka. Kluczową rolę w popularyzacji twórczości tych śląskich autorów odgrywa „Mały kanon górnośląski” zredagowany przez Zbigniewa Kadłubka.

Procesowi odzyskiwania wielokulturowego dziedzictwa sprzyja także współczesne literaturoznawstwo. Próbę przełamania regresywnego charakteru literatury małych ojczyzn stanowi koncepcja ponowoczesnego regionalizmu sformułowana przez Kazimierza Brakonieckiego[25]. Twórca Wspólnoty Kulturowej „Borussia” wzywał do odchodzenia od sentymentalnych nostalgii i zmierzania w kierunku konstruowania regionu Europy Środkowowschodniej jako krainy „o niewyczerpanym zbiorze znaków do odczytania jako ponowoczesnym projekcie do składania”. Postulaty olsztyńskiego krytyka podejmują, analizując wielojęzyczną tradycję regionu i jej polityczne uwikłania, badacze literatury górnośląskiej, m.in. Krystyna Kossakowska-Jarosz, Zbigniew Kadłubek, Kornelia Ćwiklak. Związki literatury tworzonej na Śląsku i Zagłębiu z tradycją polską oraz z tendencjami współczesnego literaturoznawstwa badają m.in.: Marian Kisiel, Krzysztof Uniłowski, Dariusz Nowacki, Elżbieta Dutka. Ważnym kompendium historycznoliterackim jest książka ostatniej z wymienionych zatytułowana „Zapisywanie miejsca. Szkice o Śląsku w literaturze przełomu wieków XX i XXI” (2011).

Wyzwaniem dla autorów tekstów prozatorskich jest uwolniona od balastu peerelowskiej ideologii historia Górnego Śląska. Najczęściej opisywanymi wydarzeniami są powstania śląskie, rządy sanacji, II wojna światowa czy komunistyczne zbrodnie. Powstania bywają określane jako bezwzględna wojna domowa („Morfina” Szczepana Twardocha), rządy Michała Grażyńskiego i Edwarda Gierka poddane są surowszej ocenie („Śląsk wymyślony” i „Cysorz” Michała Smolorza), losy Górnoślązaków w Wehrmachcie przestają być wstydliwym epizodem (proza Alojzego Lyski), a artystycznego opisu doczekały się w końcu zbrodnie dokonane przez Sowietów i polskich komunistów po zakończeniu wojny (obóz w Świętochłowicach-Zgodzie w dramacie Ingmara Villqista, obóz w Łambinowicach w opowiadaniu Janusza Rudnickiego). Podjęty zostaje również temat śląskich „spóźnionych przesiedleńców”, którzy osiedlili się w Niemczech (teksty Stanisława Bieniasza).

Kwestią wielkiej wagi jest także rola dialektu (etnolektu) nie tylko w dziełach artystycznych, ale i w życiu społecznym mieszkańców Górnego Śląska. Dialektyzacja przestaje być tylko ornamentem w utworze literackim, traktowanym jako folklorystyczna ciekawostka, a staje się typem wypowiedzi o charakterze intelektualnym („Listy z Rzymu” Zbigniewa Kadłubka) czy stricte lirycznym („Modre ajnfarty” Krystiana Gałuszki). Popularyzacji i nobilitacji śląskiej mowy sprzyja organizowany od sześciu lat przez „Gazetę Wyborczą” oraz Imago PR Konkurs na Jednoaktówkę po Śląsku. Toczy się także dyskusja akademicka na temat statusu gwary oraz możliwości definiowania jej jako języka regionalnego w myśl europejskiej konwencji CETS 148 zatwierdzonej przez Radę Europy w 1992 roku. Na ten temat wypowiadali się m.in. Jolanta Tambor, Bogusław Wyderka, Jan Miodek czy Artur Czesak.

Bibliografia

  1. 99 książek czyli mały kanon górnośląski, red. Z. Kadłubek przy pomocy Ł. Staniczkowej, Katowice 2011.
  2. Bednorz Z., Heska-Kwaśniewicz K., Homola I., Lubosz B., Smak S., Śląsk, w: Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, Warszawa 1985, t.2, s. 442-450.
  3. Browarny W., Śląsk w literaturze polskiej po 1945 roku.
  4. Dutka E., Zapisywanie miejsca. Szkice o Śląsku w literaturze przełomu wieków XX i XXI, Katowice 2011.
  5. Kisiel M., Literatura polska i śląska, „Śląsk” 2000, nr 10, s. 56-61.
  6. Literackie Zagłębie, red. M. Kisiel, P. Majerski, Sosnowiec 2003.
  7. Literatura i kultura w Częstochowie. Częstochowa w literaturze i kulturze, red. E. Hurnikowa, E. Wróbel, A. Wypych-Gawrońska, Częstochowa 2009.
  8. Martinek L., Życie literackie na Zaolziu, Kielce 2008.
  9. Przywara M., Literatura Śląska Cieszyńskiego po 1989 roku, Ostrava 2015.
  10. Szewczyk G., Literatura na Górnym Śląsku, w: Historia Górnego Śląska. Polityka, gospodarka i kultura europejskiego regionu, red. J. Bahlcke, D. Gawrecki, R. Kaczmarek. Gliwice 2011.
  11. Termer J., Rzut oka na współczesną literaturę Górnego Śląska i Zagłębia.
  12. Współcześni pisarze Opolszczyzny, red. H. Jamry, V. Łabędzka, Opole 1999.

Przypisy

  1. Zasługą Bieniasza jest także zapoznanie polskiej publiczności z dorobkiem jednego z najważniejszych śląskich pisarzy niemieckojęzycznych XX wieku, zob. S. Bieniasz, Hans Lipinsky-Gottersdorf – pisarz pruskiej słowiańskości, „Kultura” [Paryż] 1989, nr 1/2, s. 183-188.
  2. J. Lyszczyna: Język polski w literaturze na Śląsku do 1945 roku, w: Śląsk w polsko-niemieckiej i europejskiej wspólnocie interesów. : Publikacja pokonferencyjna, Gliwice-Opole 2008, s. 88.
  3. M. Kisiel, Czy istnieje literatura zagłębiowska?, w: Zagłębie Dąbrowskie. W poszukiwaniu tożsamości regionalnej, red. M. Barański, Katowice 2001, s. 315.
  4. Autorami szkiców, recenzji i esejów poświęconych artystom zagłębiowskim są przede wszystkim Włodzimierz Wójcik, Marian Kisiel, Paweł Majerski i Dariusz Nowacki.
  5. Z. Kadłubek, Listy z Rzymu, Katowice 2008, s. 21.
  6. W kategoriach śląskich, określających stopień zasiedzenia na Śląsku (ptoki, krzoki i pnioki), są to przedstawiciele drugiego pokolenia imigrantów (krzoki).
  7. M. Rabizo-Birek, Waniek na trawie, „Twórczość” 1998 nr 2, s. 118.
  8. R. Koziołek, Śląska bestia, w: Dobrze się myśli literaturą, Czarne 2015, s. 215-222; J. Skrobala Schlesische Familiensaga: Eine Heimat, immer irgendwo dazwischen, http://www.spiegel.de/kultur/literatur/drach-von-szczepan-twardoch-roman-ueber-schlesien-identitaet-und-sprache-a-1083656.html
  9. J. Klejnocki, Ach jak wielki palec, „Polityka” 1996, nr 39, s. 54.
  10. K. Siwczyk, Dokąd bądź, Kraków 2014, s. 8.
  11. A. Kałuża, Brzoska, Lekszycki, Sarna, Barański. Szkic do portretu młodych poetów, w: Literackie Zagłębie, red. M. Kisiel, P. Majerski, Sosnowiec 2003, s. 131.
  12. P. Lekszycki, Pozostawiony do wyjaśnienia, w: Zagłębie poetów. Antologia, oprac. M. Kisiel, P. Majerski, Katowice 2002, s. 197.
  13. Np. T. Sławek, B. Mizerski, Podróż mistyczna z Nysy do Barda Śląskiego, Sosnowiec 2000.
  14. J. Eichendorff, Dwanaście wierszy, tłum. ks. J. Szymik, Katowice 2007.
  15. R. Talarczyk, Nasza piąta strona świata. Program teatralny sztuki na motywach powieści K. Kutza. Prapremiera 16 lutego 2013. Teatr Śląski, Katowice, s. 4.
  16. J. Goczoł: Niemiecka literatura Górnego Śląska w XIX i XX wieku, „Joseph von Eichendorff Konversatorium”, Opole 1993, nr 3.
  17. J. Goczoł, Z pogorzeliska, Warszawa 2011, s. 8-9.
  18. W. Kunicki, Joseph von Eichendorff, w: Leksykon mitów, symboli, i bohaterów Górnego Śląska XIX-XX wieku, red. B. Linek i A. Michalczyk, Opole 2015, s. 147.
  19. J. Podsiadło, Opole. Ekloga czerwcowa, w: Kra, Kraków 2005, s. 9.
  20. T. Różycki, Dwanaście stacji, Kraków 2004, s. 7.
  21. J. Zarek, Genius loci czeskiego Śląska?, w: My som tukej. Kilka szkiców o przestrzeniach Śląska, red. W. Kalaga, Katowice 2004, s. 83.
  22. J. Pilch, Dziennik, Warszawa 2012, s. 100.
  23. J. Pilch: Dwa głosy o Hrabalu, w: B. Hrabal, Pociągi pod specjalnym nadzorem, przeł. A. Czcibor-Piotrowski, Katowice 1997, s .89.
  24. W. Grzegorzewska, Wyobraźnia kontrolowana, Częstochowa 1998, s. 14.
  25. K. Brakoniecki, Ponowoczesny regionalizm, „Nowy Nurt” 1996, nr 8.

Źródła on-line

  1. Termer J., Rzut oka na współczesną literaturę Górnego Śląska i Zagłębia.
  2. Kisiel M., Literatura polska i śląska, „Śląsk” 2000, nr 10, s. 56-61.
  3. Browarny W., Śląsk w literaturze polskiej po 1945 roku.